Rynek nieruchomości tylko pozornie jest stabilny i niezmienny, co pokazują wnioski z najnowszego raportu od Metrohouse i Credipass.
Rynek nieruchomości - matematyka czy emocje?
Pod lupę wzięto standardowe 40 m2, czyli rynkowy benchmark dla singli i par z 12 największych polskich aglomeracji.
Czytaj także: Ponure dane z rynku nieruchomości. Nagle zerwano 50 tys. umów sprzedaży mieszkań
Dane są dosłownie bezlitosne dla portfeli mieszkańców Warszawy, gdzie średni koszt najmu takiego metrażu, to 3520 PLN miesięcznie i mówimy tu wyłącznie o samym czynszu, bez opłat eksploatacyjnych, które potrafią dołożyć do miesięcznego rachunku solidne kilkaset PLN.
Na podium drożyzny dumnie pręży się także Kraków (2800 PLN) oraz Gdańsk (2680 PLN). Okazje widoczne są jedynie na wschodzie kraju, ponieważ tylko w Białymstoku średnia stawka za wynajem nie przekracza bariery 2000 PLN. Jednak, czy niższy czynsz to faktycznie realne oszczędności, czy po prostu mniej efektywne zarządzanie własnym kapitałem w perspektywie długoterminowej?
Progiem wejścia do branży nieruchomości nieustannie jest wkład własny. Analiza Credipass jednoznacznie dowodzi, że nawet przy minimalnym zaangażowaniu na poziomie 10% (oprocentowanie 8,5%) narracja o „tanim wynajmie” rozsypuje się na kawałki.
Różnica pomiędzy ratą kredytu a czynszem staje się wręcz marginalna, przypominając raczej koszt miesięcznej subskrypcji streamingu VOD niż poważne obciążenie budżetu.
Liczby mówią wszystko - w Warszawie różnica między wynajmem a ratą kredytu to zaledwie 18 PLN. Tak, dobrze czytasz, ponieważ to mniej niż koszt jednej kawy w popularnej sieciowej kawiarni. W miastach takich jak Łódź, Katowice, czy Szczecin, szala zwycięstwa także przechyla się w stronę zakupu.
Dla przykładu w Łodzi, wybierając kredyt zamiast najmu, zostaje Ci w kieszeni ponad 500 PLN miesięcznie. To realne oszczędności, które można odłożyć lub zainwestować. Jedynie w Krakowie najem wciąż broni się matematycznie z różnicą 346 PLN na korzyść lokatora.
Nie zmienia to jednak faktu, że przy obecnej dynamice rynku, taka „dywidenda z najmu” może szybko wyparować.
Czytaj również: Podatek od nieruchomości powraca! Flipperzy i najbogatsi właściciele kilku mieszkań słono zapłacą za luksus
Tabela. Analiza Metrohouse i Credipass dotycząca kosztów wynajmu i zakupu mieszkania 40 m2

Źródło: Informacja prasowa Credipass i Metrohouse.
Zobacz również: Brutalne dane z rynku nieruchomości. W miesiąc zerwano 40 tys. umów sprzedaży mieszkań
Magia 20% i budowanie realnej wartości netto
Jeżeli inwestor jest w stanie odłożyć aż 20% wkładu własnego, to zasady gry ulegają całkowitej zmianie. Oprocentowanie spada do 5,4%, zaś kupujący wchodzi w tryb maksymalizacji zysków. W takim scenariuszu rata kredytu we wszystkich analizowanych miastach (i to bez wyjątku) spada na poziom niższy, niż koszt najmu. To moment, w którym wynajmowanie zaczyna wyglądać, jak palenie banknotami w kominku.
W Bydgoszczy i Szczecinie różnica na korzyść właściciela sięga ponad 650-700 PLN miesięcznie. Nawet w najdroższej Warszawie właściciel mieszkania zapłaci o ponad 500 PLN mniej, niż najemca.
Jak zauważa Marek Jackiewicz, ekspert finansowy Credipass:
Decyzja o zakupie mieszkania nie powinna opierać się wyłącznie na prostym porównaniu miesięcznych kosztów. Coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których różnica między najmem a ratą kredytu jest symboliczna, a jednocześnie klient buduje własny majątek zamiast finansować cudzą nieruchomość.
Obecna korelacja kosztów kredytu i najmu sugeruje, że okno zakupowe otworzyło się i to szeroko. Zakup nieruchomości to nie tylko mniejsze koszty, ale przede wszystkim stabilność i swoboda aranżacji, o której najemca może tylko pomarzyć.
Zobacz również: Brutalne dane z rynku nieruchomości. Sprzedaż mieszkań nagle runęła o niemal 20%
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję