Miała być rewolucja, a skończyło się na kosmetyce. Tak trzeba nazwać to co wydarzyło się w sprawie zmian dotyczących kontroli najmu krótkoterminowego. Zapowiadane regulacje miały dać narzędzia kontrolne dla samorządów, a także pozwolić mieszkańcom budynków, w których taka działalność jest prowadzona na powiedzenie “nie” takiemu biznesowi, o ile ten jest dla nich uciążliwy. Z tego wszystkiego nie zostało nic. Sprawa została sprowadzona jedynie do rejestru, do którego wynajmowany lokal będzie musiał być zgłoszony. To minimum, które jest podyktowane unijnymi wymogami.
A co z interesem tych, którzy walczyli o te zmiany? Może po prostu zbyt dużo posłów prowadzi tego typu wynajem i dlatego odrzucili większość zmian, bo nie chcieli “robić sobie pod górkę”? Przecież znane są przykłady polityków, którzy mają po kilka, a nawet kilkanaście nieruchomości. Pytanie czy prawo powinno być dla “dygnitarzy” czy obywateli? Sytuacje w ochronie zdrowia, które wciąż wychodzą na światło dzienne pokazują, że póki co obowiązuje raczej ten pierwszy model, bo politycy, zwłaszcza ci reprezentujący ugrupowania (przynajmniej ich część), które rządzą w kraju mogą pozwolić sobie na znacznie więcej niż reszta społeczeństwa.
Większość ograniczeń odrzucona
W pierwotnej propozycji Ministerstwa Sportu i Turystyki projekt ustawy zakładał wprowadzenie szeregu przepisów, na mocy których najem krótkoterminowy miał być poddany znacznie większej kontroli niż dotychczas. Wśród propozycji znalazła się między innymi możliwość wprowadzenia stref, w których najem krótkoterminowy byłby ograniczony lub całkowicie zakazany. Te kompetencje miałby mieć samorządy, które miały zyskać także narzędzia kontrolne tego typu biznesu. Dodatkowo większe bezpieczeństwo miały zapewnić przepisy pożarowe, których wymóg musiał spełnić każdy lokal przeznaczony pod wynajem na doby. Jego właściciel wraz ze zgłoszeniem takiej nieruchomości do rejestru tych, które będą służyły tego typu działalności miał być zobligowany dołączyć ekspertyzę przeciwpożarową. Z tego wymogu także zrezygnowano.
To wszystko zostało wykreślone w autopoprawce z 7 lipca. Ciekawe, że przedstawiciele rządu najpierw przygotowali przepisy, a później sami z większości z nich zrezygnowali? Przypadek?
Przyjęli jedynie unijne minimum
Co rząd zrobił, aby wprowadzić regulację najmu krótkoterminowego? Tak naprawdę niewiele. Zrobił jedynie to, czego wymagała od niego Unia Europejska. Polska jako jeden z ostatnich krajów we “wspólnocie” nie miała wprowadzonych regulacji, które wynikają z unijnej dyrektywy. Co w takim razie zostało z projektu ustawy przygotowanej przez resort sportu i turystyki. Tak naprawdę niewiele. Jedną z istotnych zmian, która została utrzymana, to rejestr nieruchomości przeznaczonych pod wynajem krótkoterminowy, do którego zgłoszenie takiego lokalu będzie obowiązkowe. Każde mieszkanie po zgłoszeniu otrzyma numer identyfikacyjny, który będzie musiał być publikowany przy każdej ofercie na portalach zajmujących się tego typu usługami, jak na przykład Booking czy Airbnb. Prowadzenie działalności bez wpisu do rejestru może skutkować karą finansową dla właściciela mieszkania do 50 tys. zł.
Szansa na regulacje nadal jest?
Tak, ale nie tak wielka, jak ta z której zrezygnowano. Przepisy dotyczące najmu krótkoterminowego zostały zaszyte także w innym projekcie ustawy, który tym razem przygotowany został przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Chodzi o obowiązek nałożony na właściciela mieszkania, który będzie chciał prowadzić wynajem na doby. Taka osoba po wejściu przepisów w życie musiałaby uzyskać zgordę na prowadzenie swoje działalności od wszystkich sąsiadów. Jeśli ktoś by się sprzeciwił, to wówczas jedynym wyjściem dla właściciela nieruchomości byłoby uzyskanie takiej zgody od sądu. Czy te przepisy zostaną przyjęte? Trudno ocenić, tym bardziej, że regulacje zaproponowane pierwotnie przez Ministerstwo Sportu i Turystyki wydawały się nie budzić kontrowersji, a o potrzebie ich wprowadzenia mówili przedstawiciele różnych opcji politycznych. Okazuje się jednak, że medialne wypowiedzi “pod publiczkę” to jedno, a realne działania, to już zupełnie “inna para kaloszy”.
Zobacz również: Najem krótkoterminowy pod kontrolą. Rząd decyduje o przyszłości tej branży
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
11 dni temu
Taki rejestr od dawna istnieje. Obowiązek wpisu, zagrożony karą więzienia również. Wystarczy egzekwować. Ponadto 99% mieszkań nie jest i nie może być przekształconych na lokale noclegowe że względu na przepisy budowlane. Każdy sąsiad może zgłosić taki obiekt do Nadzoru Budowlanego jako niezgodny z przeznaczeniem. Nadzór taki obiekt zamknie i nałoży karę na właściciela. Do tego dochodzi nie spełnianie przepisów p.poż. za co grozi zamknięcie przez Straż a przy uporczywym łamaniu zakazu wysokie kary.
12 dni temu
Bardzo proszę w końcu zagłosować na inną partię niż ten żart który dzieje się od 20 lat