Polska proponuje bezpieczne zaplecze
Najmocniejszy punkt polskiej oferty dotyczy planowanej produkcji systemów Patriot. Po deklaracji prezydenta Donalda Trumpa o rozważeniu budowy fabryki na Ukrainie Warszawa zaproponowała model trójstronny: USA, Ukraina i Polska.
Logika jest prosta. Ukraina potrzebuje uzbrojenia, Amerykanie chcą rozwijać produkcję, a Polska może zapewnić bezpieczniejsze miejsce dla części procesu.
To nie kosmetyczna korekta, lecz próba zmiany architektury projektu. Zamiast jednej fabryki narażonej na ryzyko pojawia się współpraca łącząca potrzeby Ukrainy z zapleczem ulokowanym w bezpiecznym miejscu.
Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła skalę popytu: Patrioty są potrzebne właściwie na całym świecie. Dla Polski oznaczałoby to coś więcej niż kolejne zakupy.
Udział w koprodukcji dawałby miejsce przy stole, przy którym zapadają decyzje o produkcji, dostawach i długofalowej współpracy. Teraz rozmowy mają toczyć się między trzema państwami.
Rozmawialiśmy o tym, o czym mówił pan prezydent Donald Trump podczas szczytu NATO w Ankarze, czyli o jego deklaracji, o tym, że będzie rozważane postawienie fabryki produkcji Patriotów na terenie Ukrainy. Oferta, jaką dzisiaj złożyłam ze strony polskiej, jest wychodząca naprzeciw pewnym obawom ze strony amerykańskiej i my dzisiaj zaproponowaliśmy, żeby to była współpraca w trójkącie, czyli Stany Zjednoczone, Ukraina, ale też Polska, bo chodzi o zabezpieczenie tej produkcji, żeby ta produkcja odbywała się po prostu w miejscu bezpiecznym. To jest produkt, który jest potrzebny właściwie na całym świecie. Stąd też nasza oferta, żeby w takiej koprodukcji uczestniczyć - podkreśliła wiceminister
Dzisiaj bardzo konkretnie przedstawiłam, jakie kroki polski rząd już podjął. Między innymi to, że mamy konkretną uchwałę Rady Ministrów. Mamy też, przygotowujemy projekt ustawy, który mógłby zapewnić finansowanie tej bazy - dodała
- Mam nadzieję, że podpisanie (umowy) odbędzie się też w ciągu kilku tygodni
Więcej wojsk USA, ale z polskim rachunkiem na stole
Drugi filar rozmów dotyczył dodatkowej obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce. Warszawa nie przyjechała jednak z samą deklaracją.
Wiceminister przedstawiła uchwałę Rady Ministrów oraz przygotowywany projekt ustawy, który miałby zapewnić finansowanie bazy.
To czytelny sygnał. Polska nie czeka wyłącznie na decyzję Waszyngtonu, lecz buduje własne zaplecze prawne i finansowe.
Chce nie tylko zaprosić amerykańskich żołnierzy, ale też stworzyć warunki, które pozwolą ich obecność utrzymać.
Po stronie amerykańskiej działa już zespół pracujący nad stworzeniem bazy. Analogiczny zespół funkcjonuje w polskim Ministerstwie Obrony Narodowej. Polityczna deklaracja schodzi więc na poziom roboczy — tam, gdzie rozstrzyga się organizacja przedsięwzięcia.
Od kredytu na sprzęt do wspólnego przemysłu
Rozmowy objęły także kolejną pożyczkę na amerykański sprzęt wojskowy w ramach Foreign Military Financing. Sobkowiak-Czarnecka wyraziła nadzieję, że umowa zostanie podpisana w ciągu kilku tygodni. Zakup sprzętu nie wyczerpuje jednak polskich ambicji.
Szerszy kierunek widać w udziale wiceminister w EU Defence Night.
Jako jedyna minister z Unii Europejskiej wystąpiła w panelu o amerykańsko-europejskiej współpracy przemysłowej w obronności, wspólnie z Andriusem Kubiliusem i Michaelem P. Duffeyem. Akcent jest wyraźny: rozmowa nie dotyczy już wyłącznie zakupów, lecz także wspólnej produkcji.
Polska próbuje połączyć obecność wojskową, finansowanie zakupów, koprodukcję i mechanizm SAFE w jedną opowieść o trwałym partnerstwie. Teraz pytanie brzmi: czy za deklaracjami pójdą decyzje, które ulokują realne zdolności produkcyjne nad Wisłą? Dyskusję trzeba zacząć dziś — zanim inni zajmą miejsce przy stole.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję