Gdy w połowie lipca agencja Nikkei ujawniła, że operator kultowej sieci 7-Eleven zagląda do portfela polskiej Żabki, na giełdowym parkiecie w Warszawie zawrzało.
Przejęcie, którego nie było. Dlaczego Tokio się wycofało?
Wizja połączenia technologiczno-logistycznego potwora z Azji z rodzimym liderem cyfrowego handlu convenience napędzała wyobraźnię graczy rynkowych. Czar jednak prysł szybciej, niż trwa podgrzanie hot doga w Żabce.
Japoński koncern Seven & i Holdings Co. opublikował chłodny, lakoniczny komunikat. Spółka oficjalnie ogłosiła zakończenie rozmów na temat potencjalnej inwestycji w Żabka Group. Powód tej decyzji jest stary jak sam kapitalizm: priorytety akcjonariuszy oraz twarde warunki finansowe.
Japończykom nie udało się wynegocjować ze sprzedającymi kwoty, która według nich zapewniałaby satysfakcjonującą opłacalność transakcji. Kiedy przy stole negocjacyjnym pojawia się prywatny kapitał inwestycyjny, wielkie sentymenty i wizjonerskie plany szybko ulegają twardej, wręcz brutalnej matematyce wyceny w USD.
Zobacz również: Akcje Żabka rozgrzeją GPW? Polski gigant chce zostać „europejskim 7-Eleven”
Wycena z kosmosu i zimny prysznic na parkiecie GPW
Eksperci rynkowi nie są zaskoczeni takim obrotem spraw. Dariusz Nawrot, analityk Noble Securities, wprost wskazuje, że głównym hamulcowym okazały się zbyt wygórowane oczekiwania cenowe po stronie sprzedających. Przed pierwszymi informacjami o potencjalnym apetycie Japończyków kurs akcji Żabki oscylował wokół 27 PLN.
Spekulacyjny impuls na chwilę podbił wycenę (nawet na poziom 33 PLN), lecz teraz grawitacja rynkowa nie będzie miała litości dla posiadaczy akcji tej spółki.
W poniedziałek, 27 lipca cena akcji Żabki spada o 8,89% do poziomu 28,39 PLN.
Analitycy przewidują natychmiastowy powrót kursu do poprzednich poziomów, a w kolejnych tygodniach wyprzedaż na warszawskim parkiecie może jeszcze mocniej przyspieszyć. Na horyzoncie majaczy potężny podażowy miecz Damoklesa.
W maju 2026 roku upłynął 180-dniowy okres lock-upu dla funduszy CVC oraz PG Investment Company, które posiadają łącznie aż 47,6% pakietu akcji. Skoro fundusze nie sprzedały swoich udziałów strategicznemu inwestorowi z Azji, do gry prawdopodobnie wejdzie przyspieszona budowa księgi popytu (ABB).
Inwestorzy finansowi doskonale pamiętają przecież listopad ubiegłego roku, gdy CVC i PG Investment Company bez skrupułów pozbyły się 10% akcji Żabki po cenie 21,50 PLN za sztukę. Jeśli ten scenariusz się powtórzy, na giełdowym wykresie w najbliższym czasie zrobi się wyjątkowo czerwono.
Wykres. Kurs akcji Żabka Group

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Akcje Żabka znikną z GPW? Losy spółki leżą w rękach japońskiego giganta
Technologiczny samograj na celowniku Starego Kontynentu
Warto pamiętać, z jakim zawodnikiem na rynku handlu detalicznego mamy do czynienia. Żabka Group, która zadebiutowała na
w październiku 2024 roku, to już dawno nie tylko tradycyjne osiedlowe sklepiki.
To rozbudowany, nowoczesny ekosystem handlowy: od klasycznego formatu convenience działającego na podstawie franczyzy, przez dynamiczną ekspansję w Rumunii pod marką Froo, aż po autonomiczne placówki Żabka Nano i zaawansowaną analitykę danych opartą na algorytmach AI.
I właśnie ten technologiczny komponent sprawia, że cała Europa wciąż pozostaje na celowniku azjatyckiego giganta. Seven & i Holdings wyraźnie podkreśla w swoim komunikacie, że fiasko rozmów w Polsce absolutnie nie oznacza odwrotu od Starego Kontynentu.
Japońska spółka zamierza konsekwentnie realizować swoją globalną strategię „Transformacja 7-Eleven” i dalej skanować europejski rynek w poszukiwaniu atrakcyjnych okazji, które mają realny potencjał tworzenia trwałej wartości dla akcjonariuszy.
Zobacz również: Akcje CD Projekt przed przełomem? GPW czeka na DLC do Wiedźmina 3. Ekspert wskazuje potencjalne daty
Źródło: StockWatch.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję