Rynek nieruchomości nie sprzyja singlom w tych miastach
Indeks Carrie Bradshaw autorstwa The Economist, nazwany na cześć bohaterki popularnego serialu „Seks w wielkim mieście”, klasyfikuje 100 największych miast w Stanach Zjednoczonych pod względem przystępności cenowej dla osób mieszkających w pojedynkę.
Brak współlokatorów, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się atrakcyjny, w praktyce oznacza konieczność ponoszenia pełnych kosztów mieszkaniowych przez jedną osobę.
Najtrafniej obrazuje to relacja wysokości czynszów do poziomu zarobków.
Eksperci The Economist ocenili, czy przeciętne wynagrodzenie w danym mieście pozwala na samodzielny wynajem mieszkania z jedną sypialnią bez przekraczania 30% dochodu. Tym razem analiza objęła europejskie miasta.
Kluczowym wskaźnikiem okazał się iloraz kosztów najmu i dochodów, który pozwala ocenić faktyczną przystępność mieszkań dla osób mieszkających samotnie.
Jeśli wskaźnik znalazł się poniżej 1, miasto uznaje się za nieosiągalne cenowo dla singli.
Bez zaskoczenia, Londyn nadal plasuje się w rankingu najdroższych miast świata.
Mieszkańcy stolicy Wielkiej Brytanii musieliby zarabiać 81 800 GBP rocznie, aby móc pozwolić sobie na wydatek związany z wynajmem przeciętnego mieszkania z jedną sypialnią, przy czynszu sięgającym obecnie ok. 2 tys. GBP miesięcznie.
Przy średnim wynagrodzeniu w mieście, wynoszącym 55 530 GBP rocznie, najem takiego lokalu pochłaniałby zatem około 44% dochodów.
Przekłada się to na wynik indeksu Bradshaw dla Londynu na poziomie 0,68.
Stolica Szwajcarii, Genewa, odnotowała najwyższy miesięczny czynsz w zestawieniu: 2,4 tys. CHF.
Jednocześnie wyższe przeciętne wynagrodzenie, sięgające 82 650 CHF rocznie, sprawia, że miasto to jest relatywnie bardziej przystępne cenowo niż Londyn.
Do grona najdroższych miast trafiły również Dublin Praga i Sztokholm, gdzie w ostatnich latach czynsze rosły znacznie szybciej niż wynagrodzenia.
Warszawa, ku niezadowoleniu jej mieszkańców, również znalazła się w tej grupie.
Aby wynająć mieszkanie w przystępnej cenie, pensja w stolicy Polski powinna wynosić 33 600 EUR rocznie, czyli o 5 290 EUR więcej niż średnie wynagrodzenie.
Na wykresie Warszawa wyraźnie plasuje się poniżej tej granicy, co oznacza, że przy przeciętnych zarobkach w mieście najem kawalerki lub mieszkania z jedną sypialnią wymagałby przeznaczenia na czynsz znacznie ponad 30% dochodu.

Źródło: The Economist.
Zobacz również: Nieruchomości już nie schodzą. W miesiąc zerwano 40 tys. umów sprzedaży, mieszkania zalegają na rynku przez 60 dni
Czynsze za mieszkania w górę, nastroje w dół
Z danych The Economist wynika, że przeciętna pensja w Berlinie wystarcza na pokrycie czynszu, choć z niewielkim marginesem.
Dobrze wypadają również Bonn, Berno, Bruksela czy Helsinki, gdzie wskaźnik Bradshaw przebił symboliczny poziom jedynki.
Jak wskazują eksperci, do zrozumienia istotny problemu, kluczowa jest ocena stosunku wysokości czynszów do dochodów.
W praktyce zainteresowani wynajem często nie nadążają za rosnącymi kosztami, przez co są zmuszeni do dzielenia mieszkania z większą liczbą osób lub pozostania w domach rodzinnych.
Mieszkanie w pojedynkę staje się wówczas luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić, a przynajmniej z perspektywy singli, którzy opłacają czynsz z jednej pensji.

Źródło: The Economist.
Obliczenia The Economist powstały na podstawie danych Eurostatu dotyczące średnich czynszów zestawionych z przeciętnymi wynagrodzeniami szacowanymi przez ERI Economic Research Institute.
Zobacz również: Tąpnięcie na rynku nieruchomości. Poszukujący mieszkania „powinni to wiedzieć” - mówią eksperci
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
5 miesięcy temu
Szczerze to nie wiem czy za czymkolwiek nadążają ;) Moja na pewno nie, ale w sumie za jakiś czas liczę że się sytuacja trochę unormuje, bo kończę spłacać dług w kruku. No ale za mieszkanie dalej będę płacił dużo...