Reklama
Reklama
Reklama

Pracujących Polaków nie stać nawet na metr mieszkania. Chętnych na kredyt i tak przybywa

Rynek nieruchomości w Polsce nadal zaskakuje. Polaków nie stać na zakup nawet 1 mkw. mieszkania z przeciętnej pensji netto na rynku wtórnym, wynika z danych Marcina Drogomireckiego. Mimo to popyt na kredyty mieszkaniowe w lipcu był większy o ponad 40% niż rok temu.

Nieruchomości: Pracujących Polaków nie stać nawet na metr mieszkania. Chętnych na kredyt i tak przybywa
Opracowanie własne FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Kredyty mieszkaniowe wystrzeliły. Polacy chcą mieć własne „M”
    1. Ceny nieruchomości odjeżdżają Polakom. Gdzie są najtańsze mieszkania?

      Wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła w lipcu o 45,2% w ujęciu rocznym, wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK). 

       

      Kredyty mieszkaniowe wystrzeliły. Polacy chcą mieć własne „M”

      BIK Indeks Popytu na kredyty mieszkaniowe to wskaźnik, który mierzy zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w Polsce. Z najnowszych danych wynika, że w ubiegłym miesiącu w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o ponad 45% niż rok temu. 

      Łącznie o kredyt mieszkaniowy w lipcu wnioskowało 40,93 tys. osób w porównaniu do 30,62 tys. rok wcześniej (+33,7% w ujęciu rocznym). Liczba osób wnioskujących wzrosła z kolei 9,3% miesiąc do miesiąca. 

      Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w lipcu 473,44 tys. PLN i była wyższa o 8,6% niż rok temu. W porównaniu do czerwca br. była niższa o 0,7%, poinformowało Biuro Informacji Kredytowej.

      Dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK zaznaczył, że wiele osób wnioskuje o kredyt mieszkaniowy mimo wciąż wysokich stóp procentowych. 

      Reklama

      „Lipcowy odczyt Indeksu popytu potwierdza rosnący popyt na kredyty mieszkaniowe, który rośnie zarówno w wyniku pierwszej obniżki stóp procentowych i oczekiwaniu na kolejne, jak i wzrostu wynagrodzeń także w ujęciu realnym. Czynniki te przyczyniają się do rosnącej dostępności kredytu mieszkaniowego i wpływają mobilizująco na kredytobiorców do większej aktywności na rynku kredytowym”, powiedział ekspert.

      „Na wysokość wartości BIK Indeksu Popytu wpływ ma średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego, która w lipcu br. była wyższa o 8,6% niż rok temu. W mojej opinii, w kolejnych miesiącach czerwcowy rekord średniej wnioskowanej kwoty kredytu zostanie pobity”, dodał.

       

      pracujacych polakow nie stac nawet na metr mieszkania chetnych na kredyt i tak przybywa grafika numer 1pracujacych polakow nie stac nawet na metr mieszkania chetnych na kredyt i tak przybywa grafika numer 1

      Źródło: Biuro Informacji Kredytowej (BIK).

       

      Reklama

      Zobacz również: Wielka przecena na rynku nieruchomości. Tak tanio nie było dawno! To dobry czas na zakup domu?

       

      Ceny nieruchomości odjeżdżają Polakom. Gdzie są najtańsze mieszkania?

      Rynek nieruchomości w Polsce od lat budzi duże emocje. Wszystko za sprawą wysokich cen, które zmuszają do rezygnacji z zakupu wymarzonego lokum lub czekania na lepsze warunki do wzięcia upragnionego kredytu.

      Marcin Drogomirecki, analityk rynku nieruchomości, przedstawił, na jaką powierzchnię mieszkania na rynku wtórnym mogą sobie pozwolić osoby pobierające średnie wynagrodzenie netto w różnych regionach Polski.

      Z danych wynika, że chętni na zakup mieszkania w Warszawie, którzy zarabiają 7 143,60 PLN „na rękę” mogą pozwolić sobie na zaledwie 0,41 m kw. mieszkania

      Podobna sytuacja ma miejsce w Krakowie, gdzie za średnie wynagrodzenie netto w wysokości 6 525,60 PLN również można kupić jedynie niespełna 0,5 m kw.

      Reklama

      Największą przystępność cenową odnotowano z kolei w Radomiu. W tym mieście przy średnim wynagrodzeniu „na rękę” równym 7 143,60 PLN mieszkańcy mogą pozwolić sobie niemal na pełen metr kwadratowy mieszkania (0,99 m kw.).

      Stosunkowo „korzystnie” sytuacja wygląda również w Gorzowie Wielkopolskim. Przy przeciętnym wynagrodzeniu netto wynoszącym 5 630,90 PLN możliwy jest zakup 0,79 m kw. mieszkania.

      Mimo to dane nie napawają optymizmem. W żadnym z miast zawartych w zestawieniu przygotowanym przez Marcina Drogomireckiego średnie miesięczne wynagrodzenie nie wystarcza na zakup choćby jednego metra kwadratowego mieszkania z rynku wtórnego. 

       

      pracujacych polakow nie stac nawet na metr mieszkania chetnych na kredyt i tak przybywa grafika numer 2pracujacych polakow nie stac nawet na metr mieszkania chetnych na kredyt i tak przybywa grafika numer 2

      Źródło: zestawienie danych Marcina Drogomireckiego.

       

       

      Reklama

      Zobacz również: Brakuje 400 tysięcy mieszkań! Deweloperów wkrótce czeka spora zmiana


      Oliwia Róża Serwa

      Oliwia Róża Serwa

      Redaktor i wydawca FXMAG. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Ignatianum w Krakowie. Magister stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Laureatka XI edycji Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka, wygrana za reportaż „Żyj dla mnie”. Wielokrotnie nagradzana stypendiami za wyniki w nauce i wyróżnieniami za działania społeczne. Specjalistka w sprawach polityki i historii USA.

      Obserwuj autoraLinkedIn


      komentarze

      Komentarze

      Sortuj według:  Najistotniejsze

      • Najnowsze
      • Najstarsze
      FDL

      11 miesięcy temu

      Odpowiedz
      vote_img0
      vote_img0

      Obserwując rynek nieruchomości od ponad 10 lat, przestałem wierzyć, że analiza trendu zmiany cen ma jakiekolwiek powiązanie z makroekonomią. Co do zasady przy malejącym popycie na dane dobro powinno dochodzić do spadku cen [krzywa popytu i podaży], jednak w szczególności w Polsce tak się nie dzieje. Dzieje się to za pomocą dość sprytnego mechanizmu: 1. Polaków przekonano, że emerytur nie ma i nie będzie, co jest dość prawdopodobne przy dzietności =1 i braku promocji jakichkolwiek wartości rodziny w mediach głównego ścieku. 2. W tym celu przekonano Polaków, że skoro emerytur nie ma i nie będzie, muszą oni sobie ją wypracować. Jak tego często dokonują? 3. Polacy masowo zaczęli kupować, 2, 3, 4 mieszkanie w celu zabezpieczenia swojej przyszłości dochodem pasywnym z wynajmu mieszkań. Inwestycja ta wydaje się dość interesująca, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że ceny nieruchomości historycznie rosły. Zatem nieruchomości z pakietu dóbr podstawowych stały się nagle pakietem dóbr inwestycyjnych. 4. Jakie narzędzie pozwala wierzyć ludziom, że „taniej to już było”? Jest to w głównej mierze działanie RPP. Organ ten w przypadku zastoju na rynku nieruchomości, z automatu wręcz obniża stopy procentowe, powodując że następne hordy Kowalskich, z obawy przed zerową emeryturą zaczynają „inwestować” w betonowe złoto Polaków. Jednak musimy pamiętać, że mimo wszystko w dłuższym okresie czasu działanie krzywej popytu i podaży jest nieuniknione. Już teraz u naszego zachodniego sąsiada w miejscowości Goerlitz stoją puste, w ogóle niezamieszkane bloki (zabudowa typowa dla PRL). Podobny scenariusz będzie miał miejsce w Polsce i to w dłuższej perspektywie czasu musi DOPROWADZIĆ DO KOREKTY CEN. Aby temu zapobiec RPP stopniowo coraz bardziej będzie obniżała stopy procentowe na rynku nieruchomości, aż w pewnym momencie dobiją one do 0%. Wtedy ostatnią deską ratunku staje się masowa wręcz imigracja ekonomiczna, gdyż w innym wypadku dochodzi do dość nieciekawego scenariusza: 1. Zamierają inwestycje na rynku nieruchomości. 2. Firmy budowlane, meblarskie, stolarskie, hutnicze (wszystkie powiązane z budownictwem) odczuwają spowolnienie gospodarcze, a następnie straty. 3. Ludność z powodu spadku cen przestaje inwestować w nieruchomości, oczekując na dalsze spadki. 4. Dochodzi do paradoksu, gdzie część osób kupujących 2, 3 mieszkanie na tzw. „górce” zaczyna dokładać do interesu bez żadnych szans na wyjście na plus z tej „inwestycji”. 5. Pojawiają się pierwsze upadłości konsumenckie, które uderzają w system instytucji finansowych opartych na długu, co w następstwie prowadzi do upadku jednej z nich i masowych bankructw pozostałych. 6. W celu ratowania instytucji finansowych Polska zapożycza się w krajach mających pozwolenie na nielimitowany dodruk pieniądza (np. USA). Ten scenariusz jest jednym z możliwych i prawdopodobnych rozwiązań dla naszego rynku nieruchomości. Co pozwala zadać dość istotne pytanie, czy rząd pchając wręcz masy ludzi do zakredytowania się w instytucjach finansowych, nie nakłania swoich obywateli do niegospodarnego zażądania swoim majątkiem, który oddalić ma widmo nieuniknionego upadku instytucji opartych na rolowanym długu?

      Reklama
      Reklama

      Najnowsze

      Polecane