Przez ostatnie lata nie tylko Polacy, ale także obywatele wielu innych krajów przyzwyczaili się do wciąż rosnących cen nieruchomości. Są jednak lokalne rynki, na których dochodzi do pewnych anomalii. Dobrym przykładem jest to, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach w Waszyngtonie, stolicy Stanów Zjednoczonych. Tam ceny mieszkań spadły drastycznie w kilka tygodni. Pozornie dobra informacja ma jednak ciemną stronę medalu.
Spadek cen mieszkań jest poniekąd pokłosiem działań Departamentu ds. Wydajności Rządu (lepiej znanego pod skrótem DOGE), który obrał sobie za cel urzędników. Tych oczywiście najwięcej było w stolicy.
Ceny mieszkań w Waszyngtonie lecą w dół
Tylko od listopada ubiegłego roku do końca lutego mediana ceny nieruchomości mieszkalnych w stolicy Stanów Zjednoczonych spadła o 21%. Rynek działa w cyklach, więc takie zmiany na przestrzeni wybranych miesięcy mogą nieco zakrzywiać rzeczywistość. Warto więc porównać te wartości z tymi z tego samego okresu z roku ubiegłego.
Tu także mówimy o wyraźnym, choć nie aż tak dużym spadku. Mediana cen nieruchomości ze stycznia 2025 roku spadła o blisko 10% względem stycznia 2024 roku. Jej obecna wartość wynosi 552,5 tys. dolarów. Tak niska nie była od 5 lat.
Wzrost podaży nieruchomości na sprzedaż w Waszyngtonie
✕Źródło: Reventure/ The Kobeissi Letter
Reklama
Doprowadziła do tego ogromna różnica między podażą a popytem. Tylko w lutym na lokalny dla Waszyngtonu rynek weszło 2 179 nieruchomości mieszkalnych. Od października przybyło ich blisko 12 tys. Warto przy tym nadmienić, że mówimy o samej tylko stolicy, nie biorąc pod uwagę pobliskich miejscowości "sypialnianych". W efekcie podaż nieruchomości w lutym była o ponad 30% większa niż w tym samym okresie rok wcześniej.
Na chwilę obecną w aglomeracji Waszyngtonu na sprzedaż wystawionych jest prawie 10 tys. samych domów. Co może szokować, niemalże połowa z nich weszła na rynek od początku tego roku. Co ważne, nie tyczy się to tylko nieruchomości skierowanych do klasy średniej. Podaż wzrosła także w przypadku luksusowych posiadłości wycenianych na ponad milion dolarów. Tylko od połowy lutego jest ich o 8% więcej.
Jak widać po przyroście podaży, w ostatnich tygodniach coraz więcej osób decyduje się na sprzedanie swojego mieszkania czy domu. W wielu przypadkach to ludzie, którzy zostali zwolnieni z urzędów i innych instytucji rządowych. Wspomniany wyżej DOGE od początku miał w założeniu szukanie oszczędności budżetowych poprzez ograniczanie biurokracji. Jak widać po danych dotyczących bezrobocia, przewodniczący Departamentu, Elon Musk, nie patyczkuje się w swoich działaniach.
Reklama
Wzrost liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
✕Źródło: ZeroHedge/ The Kobeissi Letter
Jeśli porównamy okresy od początku roku do końca lutego, to w tym roku mamy o 200% więcej złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych niż 12 miesięcy wcześniej. Tylko na przestrzeni ubiegłego tygodnia takich dokumentów złożono w liczbie ponad 2 tys. Dynamika wzrostów nawet w bardzo krótkich okresach jest wyjątkowo duża, wręcz niepokojąca. W ciągu tygodnia takich wniosków złożono bowiem o 26% więcej niż 7 dni wcześniej.
Fakt, że zjawisko to wynika głównie z działalności Departamentu ds. Wydajności Rządu, potwierdzają dane dotyczące zmian w bezrobociu w innych stanach USA. W przypadku znacznej większości z nich w okresie od początku roku liczba złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Warto zaznaczyć, że przecież formalnie DOGE działa tylko od półtora miesiąca. To sugeruje, że w kolejnych tygodniach działalności zwolnień będzie więcej, a ich konsekwencje będą się pogłębiały. Już zresztą ogłoszono, że instytucja zaplanowała kolejne cięcia kadrowe, tym razem w Biurze Finansowej Ochrony Konsumentów. W efekcie tych działań pracę ma stracić kolejnych 1 700 biurokratów.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję