Holandia boryka się w tym momencie z kryzysem azotowym. Jego stężenia osiągają niepokojące i nieprzepisowe poziomy. Jak ten problem rozwiązać?
Kryzys azotowy w Holandii
Na wstępie warto wyjaśnić, czym tak dokładnie jest holenderski kryzys azotowy. Już w 2021 roku badania wykazywały, że stężenie azotu przekracza w tym kraju 500 moli na hektar. Tym samym było najwyższe w całej Unii Europejskiej. W związku z tym zareagował już nawet sąd w Hadze.
Ten wydał orzeczenie, które zmusza holenderski rząd do znalezienia rozwiązań, które zredukują stężenie azotu w powietrzu do 2030 roku. Jeśli się to nie uda, będzie on musiał liczyć się z karą, która ma sięgnąć nawet 10 milionów euro. To swoiste "pogrożenie palcem", bo w ostatnim czasie holenderscy decydenci zbagatelizowali tę sprawę. Fundusze przeznaczone na poprawę sytuacji na tej płaszczyźnie zredukowano z 24 miliardów do tylko 5 miliardów euro.
Z czego wynika problem? Za tak wysokie stężenie azotu odpowiada intensywna hodowla zwierząt. Jak się okazuje, te są odpowiedzialne za produkcję aż 80% amoniaku, który zwiększa stężenie azotu w powietrzu.
Czytaj także: Polska nokautuje Niemcy i Francję w produktywności. W tyle zostawiliśmy też USA
Deweloperzy mają problemy przez hodowlę zwierząt
Jaki związek ma to z branżą deweloperską? Tu kłaniają się przepisy. Wszelkie budowy również doprowadzają do zwiększenia stężenia azotu w powietrzu. Ze względu na to, że już jest ono bardzo wysokie, deweloperzy nie dostają pozwoleń na realizację nowych inwestycji. W aż czterech prowincjach całkowicie wstrzymano składanie takich wniosków. Mowa o Drenthe, Geldria, Overijssel i Brabancji Północnej.
Co więcej, według szacunkowych wyliczeń aż 1/3 z tych już zaplanowanych może zostać niezrealizowana właśnie z tego powodu. Łączną wartość tych inwestycji szacuje się właśnie na 138 miliardów euro. Jak podaje Bouwend Nederland, przekłada się to na aż 244 tysiące jednostek mieszkalnych.
A to tylko problemy dotyczące mieszkaniowej częściej branży deweloperskiej. Cierpi również odnoga niemieszkaniowa. W jej wypadku aż 3/4 inwestycji jest zagrożonych. Niestety, dotyczy to także niezbędnych społeczeństwu placówek, które miały powstać, na przykład szkół czy szpitali.
Jak naprawić ten problem?
Co można zrobić, by tej sytuacji zaradzić, jednocześnie nie zmuszając sektora rolniczego do znacznego ograniczenia produkcji? Z rozwiązaniem przychodzi technologia, która umożliwia wdrożenie systemów, które znacząco ograniczyłyby ilość generowanego azotu.
Przykładem jest technologia plazmowa firmy N2 Applied, która przekształca obornik zwierzęcy w zrównoważony nawóz przy użyciu powietrza i energii elektrycznej. Ogólnie badania wskazują na aż 62 potencjalne rozwiązania, które należałoby wdrożyć. Gdyby wzięto pod uwagę je wszystkie, stężenie azotu w powietrzu mogłoby spaść o 50%.
Sektor budowlany nie zamierza jednak tylko czekać, aż zareagują rolnicy. Sam stara się poprawić sobie sytuację. Organizacja TNO opracowała specjalistyczne narzędzia obliczeniowe do modelowania emisji azotu. Dzięki nim można w czasie rzeczywistym monitorować emisję azotu oraz jej konkretne źródła, co ułatwia jej kontrolę i ograniczanie.
Czytaj także: Deweloperzy w USA wstrzymali budowy. Ceny nieruchomości i czynsze w dół
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję