Amerykański sektor nieruchomości biurowych od kilku lat mierzy się z problemami, a sytuacja w ostatnich miesiącach uległa pogorszeniu.
W drugim kwartale 2025 roku wskaźnik pustostanów w sektorze nieruchomości biurowych osiągnął poziom 20,6%. Jest to najwyższa wartość w historii kraju, wynika z danych Moody’s. To również szósty z rzędu rekordowy kwartał.
Wykres: Wskaźnik pustostanów dla całego amerykańskiego sektora nieruchomości biurowych.

Źróło: NCREIF, BCA Research, The Kobeissi Letter.
Pomimo wielu apeli o powrót pracowników do pracy stacjonarnej w biurach firm, nakazy te nie wpłynęły znacząco na odwrócenie niepokojącej tendencji.
Sytuacja jest szczególnie dotkliwa w Waszyngtonie. Problemy nasiliły redukcje zatrudnienia przeprowadzone przez administrację Donalda Trumpa w sektorze publicznym.
Według szacunków firmy analitycznej CBRE, w pierwszej połowie roku rząd wpłynął na zmniejszenie wynajętej powierzchni biurowej w stolicy USA o około 80 tys. metrów kwadratowych. Tymczasem Moody's prognozuje, że zwolnienia w sektorze publicznym będą stopniowo kontynuowane w ciągu najbliższych kilku lat.
Kryzys nieruchomości biurowych w USA - jest gorzej niż w 2008 roku
Drastyczne zmiany w sektorze nieruchomości biurowych zapoczątkowała pandemia. Od okresu tuż przed lockdownami w 2020 roku, liczba pustostanów w segmencie biurowym wzrosła blisko dwukrotnie.
Problemem są również podwyższone stopy procentowe w USA. Pomimo kilku obniżek, stopa funduszy federalnych to 4,25-4,50%, podczas gdy jeszcze w 2021 roku było to 0-0,25%.
“Aby spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy, należy pamiętać, że szczytowy poziom po kryzysie finansowym z 2008 r. wynosił około 15%, czyli o 5 punktów procentowych poniżej obecnego poziom. Kryzys na rynku nieruchomości komercyjnych pogłębia się” - zauważył Adam Kobeissi, ekonomista The Kobeissi Letter.
Zobacz również: Flipper żali się, że mieszkania się nie sprzedają. “Wszystko stoi”, “To jest bolesne”
Puste biura mogą uderzyć w portfele mieszkańców
Wysokie wskaźniki pustostanów biurowych to problem nie tylko dla właścicieli budynków, ale również banków oraz miast. Podatki od nieruchomości komercyjnych stanowią bowiem podstawową część dochodów samorządów.
Wysokość podatku jest obliczana na podstawie wyceny nieruchomości. Jeśli jej wartość spadnie, to ucierpią również budżety miast.
Wiele dużych metropolii polega na podatkach od nieruchomości komercyjnych, aby finansować utrzymanie szkół, transport publiczny i usługi publiczne. Gdy pieniędzy z tego tytułu będzie mniej, miasta będą zmuszone pozyskać je w inny sposób. Na przykład, poprzez podwyżki innych danin i podatków.
Rośnie “ściana zadłużenia”
Jeśli amerykańskie stopy procentowe nie spadną szybko, problemy w branży mogą się pogłębić. Szacuje się, że do 2027 roku w USA zapadnie dług od nieruchomości komercyjnych rzędu 2 bilionów dolarów. Większość z tych zobowiązań została zaciągnięta, gdy stopy procentowe wynosiły 2-3%.
Tymczasem, wielu kredytobiorców będzie musiało refinansować swoje zadłużenie przy oprocentowaniu w zakresie 6-8%. O ile będą w stanie je spłacić, bo więcej pustych biur, to mniejsze przychody dla właścicieli. Spodziewane są przypadku niewypłacalności.
Kryzys nieruchomości komercyjnych w USA już trwa, ale nie w tak dramatyczny sposób, jak w 2008 roku. Jest powolny i nierównomierny, ale jego przyczyny są strukturalne.
Czytaj także: 3 tys. mieszkań zamiast 114 tys. Czy rząd mógłby zrobić coś więcej dla budownictwa społecznego?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję