- Co jest powodem załamania koniunktury w sektorze budownictwa?
- Jaka jest prognoza ekonomisty PZPB dla koniunktury w budowlance?
Budowlanka wciąż w dołku koniunktury
Ostatnie dane GUS pokazały, że produkcja budowlano-montażowa we wrześniu była o 9% niższa niż rok wcześniej. Wskaźnik pokazał spadek już 9 miesiąc z rzędu.

“W 2024 roku sektor budownictwa doświadcza głębokiej dekoniunktury. W okresie styczeń-wrzesień bieżącego roku produkcja budowlana spadła o 7,0% (po uwzględnieniu inflacji)” - zauważył Damian Kaźmierczak, ekonomista i członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
“(...) Inwestycje realizowane na zlecenie prywatnych inwestorów w segmencie komercyjnym uległy istotnemu ograniczeniu” - podkreślił.
Podobne problemy, zbliżone odbicie?
Ekspert PZPB zwrócił uwagę na to, że obecne problemy są porównywalne do tych, jakie obserwowane były w Polsce blisko dekadę wcześniej.
“Podobna sytuacja miała miejsce w 2016 roku, przy czym wówczas spadek był ponad dwukrotnie większy: produkcja budowlano-montażowa w analogicznym okresie zmniejszyła się o prawie 15% (również po uwzględnieniu inflacji). Przyczyny obecnej sytuacji są zbliżone: znajdujemy się w fazie przejściowej pomiędzy budżetami UE na lata 2014-2020 i 2021-2027” - zwrócił uwagę Damian Kaźmierczak we wpisie na platformie X.
Odbicie w sektorze jest spóźnione, bowiem firmy budowlane oczekiwały, że sytuacja poprawia się już w tym roku. Dane pokazały jednak co innego: wyraźnej poprawy wciąż nie ma.

Źródło: PZPB w oparciu o dane GUS.
“Rynek oczekiwał, że w 2024 roku inwestycje finansowane z funduszy unijnych zaczną wreszcie odbijać, jednak zmiana władzy w Polsce pod koniec 2023 roku oraz napięta sytuacja budżetowa wpłynęły na opóźnienia w inicjowaniu nowych projektów infrastrukturalnych, które z większą dynamiką ruszą dopiero w 2025 roku” - stwierdził Damian Kaźmierczak, członek zarządu PZPB.
“Dodatkowo, kilkunastomiesięczne opóźnienia w transferze funduszy z Krajowego Planu Odbudowy (#KPO) oraz trudności związane z ich sprawną dystrybucją wydłużają okres oczekiwania na ożywienie inwestycji infrastrukturalnych oraz wybranych inwestycji samorządowych finansowanych z budżetu samorządów a nie z budżetu centralnego” - dodał.
“Optymizm deweloperów przygasa”
Otoczenie ekonomiczne nie sprzyja poprawie koniunktury. Przede wszystkim, stopy procentowe pozostają wysokie, a to wpływa na to, że koszty kredytu są podwyższone.
“Wysokie stopy procentowe, dekoniunktura w globalnej gospodarce oraz ogólna niepewność wynikająca z konfliktów zbrojnych w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie nie sprzyjają rozpoczynaniu nowych projektów inwestycyjnych. W segmencie mieszkaniowym wciąż sporo się dzieje, jednak optymizm deweloperów przygasa w związku z ogólnokrajowym spadkiem popytu”
Czytaj także: Inwestowanie w mieszkania na wynajem coraz mniej opłacalne. Czynsze spadają w ujęciu realnym
Kiedy koniunktura ulegnie poprawie?
Trudna sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Wiadomo przecież, że odblokowane unijne środki zostaną zainwestowane w infrastrukturę. Wzrośnie liczba publicznych zamówień, a to prędzej czy później przełoży się na poprawę koniunktury. Co sądzi o tym ekspert Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa?
“Należy spodziewać się, że sektor budownictwa zacznie wyraźniej odżywać dopiero w 2025 roku. Z uwagi na specyfikę inwestycji budowlanych, w których kluczowe jest najpierw wyłonienie wykonawcy oraz odpowiednie przygotowanie się do fazy realizacji, większe ożywienie na placach budów nastąpi prawdopodobnie w drugiej połowie przyszłego roku” - czytamy w analizie Damiana Kaźmierczaka, członka zarządu PZPB.
“Odbicie w inwestycjach infrastrukturalnych wydaje się pewne, co wynika z harmonogramu transferu środków unijnych do Polski. Co istotne, w tym segmencie możemy spodziewać się niebezpiecznej dla rynku kumulacji inwestycji w latach 2026-2027. Zakres ożywienia w sektorze prywatnym pozostaje jednak obarczony dużą niepewnością, choć sprzyjać powinna mu obniżka stóp procentowych w strefie euro (która już się rozpoczęła) oraz cięcia stóp procentowych w Polsce, które mogą nastąpić już w 2025 roku” - podsumował ekspert ekonomiczny PZPB.
Zobacz również: Kryzys nieruchomości nie jest największą obawą inwestorów. Czego boją się “grube ryby”?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję