Według danych zgromadzonych przez Komisję Europejską niemal 85% budynków w Unii Europejskiej nie spełnia wymogów dotyczących efektywności energetycznej. Większość z nich powstało przed 2000 rokiem. Oznacza to, że te obiekty pochłaniają najwięcej energii, aż 42%. Dyrektywa EPBD (Energy Performance of Buildings Directive), na którą zgodziły się wszystkie kraje “Wspólnoty” ma to zmienić. Nowelizacja dyrektywy ma wymusić zmianę w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Do 2050 roku mają stać się one neutralne klimatycznie.
Wielkie wyzwanie dla rynku budowlanego
Unijna dyrektywa wymusi na właścicielach budynków ogromne zmiany. Unijne przepisy zakładają osiągnięcie bezemisyjności nowych budynków publicznych od 1 stycznia 2028 roku oraz wszystkich nowych budynków, w tym także mieszkalnych od 1 stycznia 2030 roku. Natomiast pozostałe budynki na dostosowanie do nowych przepisów będą miały czas do 2050 roku.
To będzie ogromne wyzwanie dla całego rynku podkreślali uczestnicy podcastu E.ON Talks. Patryk Żółtowski, kierownik do spraw kluczowych klientów w E.ON Polska, zaprosił do rozmowy Annę Bączyk, koordynatorkę do spraw ESG i rozwoju produktów w Dom Development, oraz Justynę Glusman, zastępczynię burmistrza dzielnicy Ochota w Warszawie.
“Skuteczna dekarbonizacja budynków wymaga odpowiedniego podejścia systemowego – zarówno legislacyjnego, jak i finansowego. Wprowadzenie klas energetycznych budynków pozwoli lepiej planować remonty, ograniczać ubóstwo energetyczne oraz skuteczniej kierować wsparcie do najbardziej energochłonnych obiektów” – mówiła w trakcie programu Justyna Glusman.
Zastępca burmistrza dzielnicy Ochota podkreślała, że konieczny jest również długofalowy program renowacji, który będzie wspierany finansowo, dzięki czemu stworzony zostanie stabilny rynek dla producentów materiałów budowlanych oraz wykonawców.
Czytaj też: Polskie kopalnie u schyłku działalności? Ekspert nie pozostawia złudzeń co do przyszłości polskiego "złota"
Ogrom pracy i pieniędzy
Unijna dyrektywa oznacza, że nowe budynki będą musiały powstawać zgodnie z wytycznymi, które zapewnią im dostosowanie się do obowiązujących przepisów. To - jak zauważają eksperci - prawdopodobnie przełoży się na jeszcze wyższe koszty realizacji inwestycji, którymi zostaną obciążeni późniejsi właściciele lokali.
Sprawa wydaje się jeszcze trudniejsza w przypadku budynków, które już stoją. Wiele z nich jest dalekie od norm efektywności energetycznych. Ich dostosowanie będzie wymagało ogromnej pracy i zaangażowania dużej sumy pieniędzy. Prace, aby dostosować obiekty do nowych przepisów będą mogły być prowadzone na kilku płaszczyznach. Wśród nich docieplenie ścian i stropów budynków, wymiana stolarki drzwiowej i okiennej, a także modernizacja systemów grzewczych i sieci energetycznej włącznie z budową instalacji, dzięki której można pozyskiwać odnawialne źródła energii.
Zobacz również: Przełom w energetyce Polski. Węgiel “przegrał walkę”, ale bitwa trwa. Ekspert dla FXMAG
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
11 miesięcy temu
A za tym się kryją także dodatkowe opłaty/podatki dla budynków niespełniających warunku "bezemisyjności" i postępujący proces wywłaszczeń.
11 miesięcy temu
Jak bloki mieszkalne mają się stać zero-emisyjne? Zmuszą ludzi do ogrzewania mieszkań klimatyzatorami? Co to za bolszewickie kretynizmy i kiedy w końcu ludzie wywiozą tych brukselskich bolszewików, siewców ubóstwa, na kopach i taczkach.
11 miesięcy temu
To generuje wyższe koszty życia a więc będzie zniechęcać do prokreacji. A więc błędny kierunek.