Trudno o bardziej jaskrawy dowód na to, jak kruchą konstrukcją bywa energetyczne bezpieczeństwo mocarstwa.
Czarny czerwiec w Shanxi, czyli tąpnięcie, jakiego nie było od lat
Narodowe Biuro Statystyczne poinformowało, że w czerwcu 2026 roku produkcja węgla w Chinach wyniosła 381 mln ton.
Na pierwszy rzut oka to gigantyczna liczba, ale diabeł tkwi w dynamice. Taki wynik oznacza spadek o 9,7% w porównaniu do ubiegłego roku. To najsilniejszy zjazd rok do roku od 2016 roku.
Bezpośrednim zapalnikiem tego tąpnięcia był tragiczny w skutkach wybuch gazu pod koniec maja w kopalni Liushenyu w prowincji Shanxi, w którym zginęło aż 82 górników. Shanxi to absolutne serce chińskiego zagłębia węglowego, odpowiadające za blisko jedną czwartą krajowego wydobycia. Pekin nie mógł przejść obok tej tragedii obojętnie.
Masowe, bezkompromisowe kontrole bezpieczeństwa, zawieszenie pracy w ponad stu zakładach oraz głośne śledztwa antykorupcyjne wymierzone w lokalnych urzędników odpowiedzialnych za nadzór sparaliżowały wydobycie. Rynek momentalnie odczuł ten deficyt, a ceny surowca poszybowały w górę.
Rajd ten odczuł rodzimy gigant JSW, którego notowania poszybowały w górę. Choć ostatnie tygodnie nadal upływały pod znakiem czerwieni na wykresach, tak w środę 15 lipca akcje rosną o 1,57% dochodząc do poziomu 27,12 PLN.
Wykres. Kurs akcji JSW (Jastrzębskiej Spółki Węglowej)

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Akcje JSW oszalały! Ceny węgla uderzają w rynek po tragedii w Chinach
Spadek podaży węgla zbiega się z niezwykle ciekawym momentem dla chińskiej energetyki. Produkcja z elektrowni węglowych wzrosła w czerwcu o skromne 0,5%. To najwolniejsze tempo wzrostu w tym roku.
Niemniej w ujęciu całego pierwszego półrocza energetyka konwencjonalna zanotowała odbicie o 2,9%, odrabiając straty po spadkach z 2025 roku, które były pierwszymi od dekady.
Dlaczego węgiel wraca do łask, skoro Chiny na potęgę budują farmy wiatrowe i słoneczne?
Odpowiedź kryje się w pojęciu, które spędza sen z powiek tamtejszym inżynierom: curtailment, czyli wymuszone ograniczanie generacji energii elektrycznej. Chińska sieć elektroenergetyczna po prostu nie nadąża za tempem instalacji OZE.
Operatorzy systemów przesyłowych coraz częściej zmuszają farmy wiatrowe i fotowoltaiczne do wyłączania turbin i paneli, aby zapobiec przeciążeniu sieci.
Zobacz również: Akcje spółki z GPW runą o niemal 30%! „Sprzedaj” - głosi nowa rekomendacja
Kiedy wiatr nie wieje, a słońce świeci nie tam, gdzie trzeba
Efekty tej systemowej niewydolności są uderzające. Mimo rekordowej liczby nowych inwestycji w zieloną energię w ubiegłym roku generacja z wiatru spadła w czerwcu aż o 5,6%, a w skali całego pierwszego półrocza obniżyła się o 1,9%.
Oprócz blokad systemowych winowajcą okazała się sama natura, ponieważ średnia prędkość wiatru w tym roku była wyjątkowo niska.
Gdy ekologiczne źródła zawodzą lub zostają odcięte od sieci, aby chronić transformatory przed awarią, jedynym ratunkiem pozostaje stabilna, węglowa rezerwa. To brutalne zderzenie teorii z praktyką na rynku energii.
Chiński smog może i miał na chwilę opaść dzięki zielonej rewolucji, ale w obliczu kryzysu przesyłowego i tąpnięcia w Shanxi, Pekin staje przed potężnym dylematem, jak utrzymać tempo wzrostu gospodarczego bez ryzyka blackoutu.
Na ten moment czarny surowiec, mimo bolesnych cięć wydobycia, wciąż pozostaje polisą ubezpieczeniową chińskiego przemysłu, która trzyma cały system energetyczny w ryzach.
Zobacz również: Akcje KGHM Polska Miedź zaskakują! Przełomowa umowa spółki z GPW ujrzała światło dzienne
Źródło: Bloomberg.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję