Końcówka roku służy prezentacji prognoz na temat tego, co nas czeka w perspektywie następnego roku. Wysyp tego typu raportów zwykle następuje w grudniu. Nie wszyscy tak jednak postępują. Bank Światowy właśnie opublikował swoje oczekiwania dla lat 2026-2027 w odniesieniu do rynku towarowego. Może to być interesujące z punktu widzenia praktyki operowania na rynkach finansowych przez inwestorów, gdyż projekcja zawiera między innymi poziomy docelowe kursów dla najpopularniejszych surowców, czyli ropy naftowej, miedzi, złota i srebra. Tym bardziej, że to prawdopodobnie najobszerniejsze opracowanie funkcjonujące w przestrzeni publicznej, ponieważ obejmuje 46 towarów (datą referencyjną był 17 października br.).
Do dna cenowego towarów wciąż daleka droga
Analitycy Banku Światowego nie mają dobrych wieści dla inwestorów zakładających nadejście wzrostów w segmencie towarów (commodities). Nic takiego według nich nie nastąpi w średnim terminie (parę kwartałów). W tym horyzoncie indeks surowcowy Banku Światowego ma zniżkować o 6,8% (do końca 2026 r.), a niespełna 4% odreagowanie cen nastąpi dopiero w 2027 r.
„W 2026 r. ceny surowców spadną o kolejne 7% (po niemal identycznej zniżce w tym roku – przyp. red.), co będzie czwartym z rzędu rokiem dekoniunktury, ponieważ globalny wzrost gospodarczy nadal jest powolny, a na rynku ropy naftowej panuje nadpodaż. Oczekuje się, że wahania cen energii będą nadal przyczyniać się do globalnej dezinflacji w 2026 r. Przewiduje się, że ceny metali i minerałów pozostaną stabilne w 2026 r., podczas gdy ceny produktów rolnych nieznacznie spadną, głównie z powodu silnej podaży. Przewiduje się, że ceny metali szlachetnych wzrosną o kolejne 5%, po historycznie dużym, napędzanym inwestycjami wzroście o około 40% w 2025 r.” – ocenili eksperci instytucji.
Przyznali do tego, że w ich ocenie ryzyka dla prognoz cen surowców są przechylone w dół. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że bilans potencjału wzrost/spadek w porównaniu z zaprezentowaną prognozą wskazuje na większe prawdopodobieństwo pogłębienia zakładanej przeceny niż pomniejszenia jej.
To trochę podobne podejście do ratingów agencyjnych w segmencie długu skarbowego. Parę tygodni temu – 5 września 2025 - Fitch pozostawił rating polskich obligacji skarbowych na niezmienionym poziomie, ale obniżył ich perspektywę do negatywnej. Należy to odbierać jako wskazówkę, że bilans pozytywów i negatywów związanych z naszą gospodarką skłonił agencję ratingową do tego, iż kolejnym krokiem może być raczej obniżenie oceny jakości polskich obligacji skarbowych niż jej podwyższenie.
W podobnych kategoriach należy odczytywać wzmiankę Banku Światowego na temat towarów. Przechylenie prognozy w dół oznacza, że ekonomistom instytucji towarzyszy poczucie, iż mogli niedoszacować potencjał spadkowy.
„Do kluczowych ryzyk spadkowych należą, słabszy niż oczekiwano, globalny wzrost gospodarczy, dłuższy niż zakładano okres niepewności w polityce gospodarczej oraz dodatkowa nadpodaż ropy naftowej. Do ryzyk wzrostowych należą narastające napięcia geopolityczne, wpływ na rynek dodatkowych sankcji naftowych, redukcja podaży wynikająca z dodatkowych ograniczeń handlowych, niekorzystne warunki pogodowe oraz szybsze niż oczekiwano uruchamianie nowych centrów danych” – wyjaśnił Bank Światowy.
W metodologii banku istnieją trzy główne podgrupy towarowe:
- surowce energetyczne (m. in. ropa naftowa, gaz ziemny, węgiel),
- surowce poza energetyczne (wszystko, co nie jest energią, ale z wyłączeniem kruszców) i
- metale szlachetne (kruszce).
Najlepsze perspektywy w nadchodzącym roku analitycy Banku Światowego widzą właśnie w ostatnim segmencie. Złoto i srebro nie skończą jeszcze rzadko spotykanej hossy, a cięższe czasy mają nadejść dopiero w 2027 r. Największym przegranym zbliżającego się roku będą towary energetyczne, których ceny spadną o ponad 10%.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Banku Światowego
Nadpodaż ropy naftowej najwyższa od czasów COVID-19
Według obliczeń instytucji światowy bilans podażowo-popytowy ropy naftowej zmaga się z nadwyżką podaży, która nie jest konsumowana na bieżąco, ani nie jest skupowana w pełni, stanowiąc przedmiot budowania zasobów zapasów, co mogłoby rekompensować nadmiar surowca na rynku. W III kw. 2025 nadmiar podaży wyniósł 2,7 mln baryłek/dziennie (mb/d). Ten poziom był wcześniej przekroczony podczas pandemii w 2020 r. i kryzysu na rynku ropy naftowej w 1998 r., a zatem wiele lat temu.
Szacuje się, że w IV kw. 2025 roku podaż będzie o 3,6 mb/d wyższa niż popyt, a to będzie stanowić jedynie zapowiedź nadpodaży bliskiej 4 mln mb/d, którą zaobserwujemy w całym 2026 r., co będzie wieloletnim rekordem przewagi podaży nad zapotrzebowaniem. W ostatnich trzech dekadach ani razu nie wystąpiła tak znacząca nadpodaż, co jest widoczne na poniżej zamieszczonej infografice.

Źródło: Bank Światowy
Średnia cena ropy naftowej gatunku Brent wyniesie 68 dol./baryłkę w tym roku, czyli o 13 dol. mniej niż w 2024 r. I to nie koniec trendu spadkowego, gdyż zgodnie z prognozą Banku Światowego za surowiec przyjdzie przeciętnie zapłacić 60 dol. w 2026 r., po czym w następnym roku ma nastąpić wzrost cen do 65 dol., gdy producenci „czarnego złota” zaczną ograniczać wydobycie, starając się jak najmocniej bilansować nadwyżkę podaży. Ten scenariusz zakłada dość niewielką zmienność kursową, do czego przyznali się autorzy opracowania, twierdząc, że zakładają brak poważnej eskalacji konfliktów zbrojnych, słaby wzrost popytu w porównaniu ze średnią z lat 2015–2019, dobrze zaopatrzony rynek ropy naftowej i stabilną produkcję OPEC+.
Zwrócili oni uwagę na przemiany postępujące stopniowo w gospodarce chińskiej, która zmniejsza swoją zależność od ropy naftowej. Przyczynia się do tego niewątpliwie zmiana miksu energetycznego Państwa Środka. Pekin, słabo wyposażony we własne źródła kopalin węglowodorów, postawił na upowszechnienie energii z innych źródeł. Chodzi przede wszystkim o energetykę jądrową, wodną, fotowoltaiczną oraz masowe przejście na transport pasażerski i towarowy w oparciu o pojazdy elektryczne.
Mniej więcej od początku 2023 r. popyt chiński na ropę naftową zatrzymał się. W latach 2015-2019 Państwo Środka istotnie przyczyniało się do wzrostu zapotrzebowania na surowiec (wzrost średnioroczny o ok. 0,7 mb/d), ale od 2024 r. można już mówić niemal o zerowym wpływie na to (wzrost o ok. 0,1 mb/d) – tendencja została zobrazowana na lewym wykresie poniższej infografiki.

Źródło: Bank Światowy
Hossa na kruszcach nie skończy się, choć wyraźnie osłabnie
Metale szlachetne zaliczyły ostatnio niezwykle udany okres. Złoto, srebro, platyna dały zarobić o wiele więcej niż akcje i obligacje. Zostało to pokazane na poniższej infografice, gdzie obok akcyjnego S&P 500 (SPY) mamy notowania kontraktów terminowych dla złota, srebra (SI1!) i platyny (PL1!). Od początku tego roku S&P 500 poszedł w górę o ok. 17%, co wygląda mizernie w porównaniu z tym, co uzyskali inwestorzy w segmencie metali szlachetnych z 71% wzrostem ceny platyny na czele.
Część banków inwestycyjnych przystąpiła do licytacji, kto da więcej. Prognozy dla złota są tego najlepszym przykładem. Oczekiwania osiągnięcia 5 tys. dol. za uncję królewskiego metalu jeszcze niedawno byłyby traktowane jako przejaw co najmniej egzotyki, jeśli nie dziwactwa. Teraz to raczej nieopowiadanie się za ceną zmierzającą w okolice 5 tys. dol. jest uważane za coś spoza głównego nurtu prognostycznego.

Źródło: TradingView
28 października br. zostały opublikowane przewidywania delegatów na doroczne spotkanie Londyńskiego Stowarzyszenia Rynku Kruszców (LBMA) w Kioto. To fachowcy, którzy siedzą „po uszy” w branży, dlatego ich głos, o ile nie jest skażony myśleniem życzeniowym, ma poważne znaczenie. Uczestnicy spotkania w Japonii byli odpytywani przez organizatora sondażu, ile wyniesie cena najważniejszych kruszców w perspektywie prawie 12 miesięcy (cezurą była data następnego zjazdu branżowego LBMA, który odbędzie się w dniach 4-6 października 2026 we włoskim Sorrento).
Wyniki były jednomyślne – hossa kruszcowa wciąż będzie trzymać formę. Złoto ma kosztować za rok 4980 dol. (+24,6% wobec ostatnich notowań giełdowych), srebro 59 dol. (+22,5%), platyna 1816 dol. (+15,3%), a pallad 1709 dol. (+17,4%).
Dużo mniej optymistycznie do sprawy podeszli eksperci do spraw towarów Banku Światowego. Owszem, wzrostów kursów kruszców można się spodziewać, ale nie będą tak potężne, jak uważają paneliści LBMA.
„Po gwałtownym wzroście w 2025 r. ceny złota oczekuje się, że wzrośnie ono bardziej umiarkowanie - o 5% - w 2026 r., co będzie wspierane przez kontynuację (choć słabnącą) zakupów przez banki centralne i oczekiwania dalszego luzowania polityki pieniężnej przez USA w obliczu wciąż utrzymujących się napięć geopolitycznych i niepewności politycznej. Przewiduje się następnie spadek cen o 6% w 2027 r., częściowo odzwierciedlając normalizację przepływów inwestycyjnych do ETF-ów. Pomimo przewidywanego spowolnienia, przewiduje się, że ceny w 2026 r. utrzymają się ponad 180% powyżej średniej z lat 2015-19” – sądzi w odniesieniu do złota Bank Światowy.
Zobacz także: Złoto warte jest tyle, ile ktoś jest gotów za nie zapłacić
W myśl jego projekcji cena srebra pójdzie w górę o 7,9% w 2026 r., a następnie w kolejnym roku spadnie o 9,8%. W przypadku platyny analitycy zakładają 3,7% zwyżkę w nadchodzącym roku, a w następnym dorzucone do tego ma być jeszcze 2%.
Jednocześnie specjaliści instytucji nie podzielają oczekiwań niektórych inwestorów, którzy widzą podobieństwo zachowania się złota na wzór drugiego szoku naftowego lat 70. poprzedniego stulecia po zmianie władzy w Iranie (1979-1980). Różnica jest zasadnicza. Obecnie nie mamy do czynienia z nagłym wycofaniem z rynku podaży ropy naftowej, a inflacja globalna znowu znajduje się na znormalizowanym poziomie. Aktualna trajektoria złota (liczona w horyzoncie do 24 miesięcy na poniższej infografice) zupełnie nie przypomina tej, którą dało się zaobserwować na przełomie lat 70. i 80. minionego stulecia.

Źródło: Bank Światowy
Dekoniunktura w metalach nieszlachetnych najbardziej dotknie rudę żelaza
Przedmiotem analizy Banku Światowego były też podstawowe metale nieszlachetne. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście miedź, która za sprawą obsunięcia ziemi w kopalni Grasberg w Indonezji koncernu Freeport McMoRan odnotowała w ostatnich tygodniach zdecydowany wzrost, na czym skorzystał również KGHM. O tej katastrofie pisaliśmy pod koniec września - link.
Obawy o deficyty podażowe w związku z zamknięciem niektórych zakładów wydobywczych w kompleksie Grasberg doprowadziły do wywindowania ceny miedzi o 9,6%, a równolegle w ciągu ledwie kilku tygodni kurs lubińskiego „miedziaka” zyskał 36,3%. Efekt tego jest taki, że cena KGHM wyraźnie zbliżyła się do historycznego maksimum, ustalonego w 2021 r. na poziomie 218 zł (do szczytu brakuje jeszcze ok. 12%). Te okolice w ciągu ostatnich kilkunastu lat (2011 i 2021) powstrzymywały cenę lubińskiej spółki przed kontynuowaniem zwyżki (niebieska przerywana linia na poniższej infografice, gdzie obok ceny KGHM jest cena terminowa kontraktów na miedź w notowaniach z giełdy Comex).

Źródło: opracowanie własne na podstawie TradingView
Bank Światowy zdaje się sceptycznie nastawiony do tego, że czekają nas jakieś szalone wzrosty miedzi. Jej cena ma wzrosnąć o symboliczny 1% w 2026 r., a rok później o 2%.
„Oczekuje się, że popyt na miedź wzrośnie jedynie umiarkowanie w ciągu najbliższych dwóch lat, ponieważ ograniczona aktywność globalna i utrzymująca się słabość chińskiego sektora nieruchomości odbijają się na konsumpcji. Przewiduje się, że te negatywne wiatry zostaną częściowo zrekompensowane przez rosnące wykorzystanie miedzi w technologiach energii odnawialnej, w tym w pojazdach elektrycznych (EV), sieciach energetycznych i centrach danych, a także przez rosnące wydatki na obronność i infrastrukturę związaną ze sztuczną inteligencją (AI). Po stronie podaży globalna produkcja również ma nieznacznie wzrosnąć, ponieważ problemy operacyjne w kilku dużych kopalniach ograniczają krótkoterminowy wzrost wydobycia” – uważają ekonomiści Banku Światowego.
Największe spadki cenowe mają mieć miejsce w obszarze rudy żelaza. Analitycy instytucji są zdania, że w 2026 r. cena surowca spadnie o 4,1%, a dodatkowe 4,3% przeceny zostanie dołożone w 2027 r. Czynnikami wpływu ma być utrzymująca się słabość chińskiego sektora nieruchomości i niższa aktywność budowlana w innych regionach. Po stronie podażowej negatywne piętno może odcisnąć rosnąca produkcja w Australii i Brazylii (dwaj najwięksi górnicy tego metalu na świecie), wspierana przez dostawy niedrogiej rudy wysokiej jakości z Afryki Zachodniej.
W tej analizie nie znalazły się wszystkie omówione przez Bank Światowy towary. Część z nich (np. rolnicze) może być ciekawa z punktu widzenia konsumenta, ale niekoniecznie inwestora, gdyż są po prostu bardzo niszowe w porównaniu z przedstawioną ropą naftową, kruszcami i miedzią. Niemniej z obowiązku kronikarskiego na poniższej infografice zostały pokazane prognozy banku dla szerokiego spektrum uniwersum surowcowego.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Banku Światowego
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
8 miesięcy temu
Wszystkie tego typu prognozy są z reguły ciekawe, ale w praktyce rzadko się sprawdzają. To aprioryczne spekulacje. Należy pamiętać o toerii nieprzewidywalnej przewidywalności.
8 miesięcy temu
Skończy się wojna z widlarzami to gołd zejdzie błyskawicznie do 1000 € Już nigdy nie wróci do 300 & za uncje