Inwestorzy sięgają po różne techniki, których zadaniem jest przewidywanie tego, co się stanie w mniej lub bardziej odległej przyszłości. Jedną z metod jest stosowanie wskaźnika Copper/Gold, który uwzględnia wzajemną relację cen kluczowych przedstawicieli towarów, czyli miedzi i złota. Ta analiza mogłaby nie powstać, gdyby nie wyjątkowa okoliczność. Mianowicie wskaźnik Copper/Gold osiągnął właśnie historyczne minimum – od 1850 r., od kiedy go się wylicza.

Źródło: opracowanie własne na podstawie domeny publicznej
O czym mówi Copper/Gold Ratio?
Copper/Gold Ratio (CGR) to iloraz ceny miedzi i złota. Książkowo wylicza się go w oparciu o to samo miano. Dlatego zwykle dotyczy to uncji, w których tradycyjnie kwotuje się złoto, co oznacza, że puryści metodologiczni muszą funty i inne miary miedzi przeliczać na o wiele bardziej filigranową jednostkę miary. Można tego nie czynić i do wzoru podstawić dane, które mamy. O wiele istotniejsze jest bowiem to, jak zachowuje się relacja miedzi i złota w czasie, czyli czy rośnie, spada, czy też stoi w miejscu.
U podłoża interpretacji CGR leżą zastosowania obu metali i ich postrzeganie przez inwestorów. Miedź należy obok żelaza, aluminium, cynku i niklu do głównych metali przemysłowych. Nie przypisuje się jej zdolności przechowywania wartości w czasie na wzór złota (funkcja tezauracyjna). Dlatego zachowanie się kursu miedzi jest ściśle uwarunkowane oczekiwaniami co do cyklu mającego panować w gospodarce. Gdy spodziewamy się w niej prosperity, to jest to powiązane ze wzmożonym popytem na miedź, co przekłada się zwykle na wzrost kursu towaru. Gdy gospodarka ma studzić się, wchodząc w fazę stagnacji czy recesji, to wówczas nie ma wysokiego zapotrzebowania na ten surowiec i cena miedzi z reguły spada.
Inne story leży u podstaw złota. Jest ono postrzegane jako metal szlachetny o zastosowaniach przemysłowych (biznes biżuteryjny, elektronika, medycyna, motoryzacja, biznes obronny i lotniczy, chemia). Na pierwszy plan wysuwa się jednak jego funkcja przechowywania wartości w trudnych koniunkturalnie czasach, stąd uznaje się złoto za rodzaj aktywa bezpiecznej przystani.
CGR zapewnia wgląd we względną wartość miedzi w porównaniu ze złotem. Wyższy stosunek miedzi do złota pokazuje, że miedź jest relatywnie droższa niż złoto, co sugeruje zwiększony popyt przemysłowy i optymistyczne perspektywy dla wzrostu gospodarczego.
Miedź ma przy tym tendencję do wykazywania wigoru w okresach słabnącego dolara wobec innych walut, zwłaszcza z koszyka gospodarek rynków wschodzących, które konsumują i przetwarzają lwią jego część. Klasycznie wskaźnik jest wyliczany na bazie głównej waluty notowania na giełdach towarowych, a tą nieodmiennie jest dolar. Można jednak „pobawić się”, przeliczając ceny na przykład na złotego – wówczas przekonamy się, jaki wpływ na relację mają różnice kursowe.
Z drugiej strony, relatywna słabość ceny miedzi wobec złota może sugerować napływy kapitału w kierunku poszukiwania bezpieczeństwa w związku z dominującą na rynku niepewnością co do perspektyw gospodarczych.
Potwierdzeniem tezy, że CGR porusza się w rytmie zmian PKB jest poniższa infografika, na której mamy zmianę omawianego wskaźnika rdr (na bazie średniej kroczącej za cztery kwartały) na tle realnej zmiany amerykańskiego wzrostu gospodarczego. Ewidentnie widać, że tam, gdzie mamy do czynienia z ponadprzeciętnym wzrostem PKB, to tam występuje również podwyższona wartość copper/gold ratio. I odwrotnie dekoniunktura w gospodarce wiąże się z poniżej przeciętnym odczytem CGR.

Źródło: M&G
Nieliczne przypadki ekstremalnego wyprzedania CGR
Historycznie najniższy odczyt CGR, jaki obserwujemy obecnie, może prowokować do refleksji, czy nie jest to dogodna okazja do zajęcia długiej pozycji w derywatach na miedź lub akcjach spółek, w których portfelu górniczym pierwszoplanową rolę odgrywa wydobycie rud tego metalu.
Przy czym warto naprawdę poświęcić nieco czasu na zbadanie, co mają dokładnie w swoich zasobach firmy górnicze. „Czystych” spółek, które zajmują się wyłącznie wydobyciem rud miedzi jest jak na lekarstwo. Co do zasady są to konglomeraty, które kryją pod jedną strzechą górnictwo szerokiej palety metali, a miedź wśród nich wcale nie musi dzierżyć palmy pierwszeństwa.
Na poniższej infografice mamy gigantów światowych w zakresie górnictwa metali. Wielką Trójkę, czyli Antofagastę, Freeport i Anglo Teck, cechuje to, że produkcja miedzi odpowiada za większość przychodów ze sprzedaży. Wydobycie i przetwórstwo rud innych metali nie liczy się tak bardzo jak w przypadku reszty gigantów (BHP, Glencore, Rio Tinto i Vale).
Ktoś może zdziwić się, że brakuje w tym rankingu naszego KGHM. Być może rozczaruję, ale lubiński „miedziak” to na pewno nie Liga Mistrzów. Ot, taki drugoligowiec, może nawet z aspiracjami do awansu do grona najlepszych za sprawą obecności międzynarodowej w postaci inwestycji w obu Amerykach, których opłacalność jest kontestowana przez analityków, ale to wszystko, na co stać KGHM.

Źródło: Anglo Teck
Zwolennicy analizy technicznej stosują w swoich metodach badawczych wskaźniki wykupienia/wyprzedania. Na tym koncepcie bazuje masa wskaźników – RoC, RSI, R% Williamsa, CCI, czy oscylator stochastyczny, żeby tylko wymienić najważniejsze. Zwykle poziomy wykupienia/wyprzedania są usytuowane statycznie (70 pkt i 30 pkt).
Można do tego podejść jednak inaczej, samodzielnie uznaniowo wytyczając, co jest poziomem wykupienia/wyprzedania. Może to się sprawdzać na długich szeregach czasowych i obserwacji, na jakim poziomie doszło do odwrócenia trendu obowiązującego dotychczas. Takie podejście zastosowałem do miedzi w odniesieniu do Copper/Gold Ratio.
Uznałem za potencjalny punkt zwrotny poziom 0,000120 pkt – w skrócie będę używał dalej punktacji 120 pkt, żeby uniknąć oczopląsów związanych z częstością występowania zer. W ciągu ostatnich 50 lat sześciokrotnie wskaźnik osiągał ten poziom, po czym dochodziło do odwrócenia trendu (dane wcześniejsze – od 1850 r. – można sobie darować, gdyż analizowany splot okoliczności nigdy nie wystąpił).

Źródło: opracowanie własne na podstawie domeny publicznej
Zbadajmy zatem, jak miedź zachowywała się w różnych interwałach czasowych po tym, gdy relacja CGR spadła poniżej 120 pkt, a jednocześnie wskaźnik kontynuując trend zniżkował i osiągał lokalne dno poniżej 110 pkt. Chodziło o to, żeby wyeliminować kształtowanie się minimum w okolicach 120 pkt, po czym dochodziło do odwrócenia trendu. W założeniu trend miał jeszcze potrwać, zanim poniżej 110 pkt wygaśnie i powstanie lokalne dno.
To przypadki z września 1980, października 1982, września 1986, lutego 2009, sierpnia 2016 i kwietnia 2020 (oznaczone cyframi na powyższej infografice). Kursy miedzi zostały zaczerpnięte z notowań terminowych futures na amerykańskiej giełdzie COMEX.
Następnie zostały obliczone stopy zwrotu z kontraktów na miedź od momentu, gdy CGR spadł poniżej 120 pkt w kilku interwałach od tej chwili – trzech miesięcy (t+3), sześciu miesięcy (t+6), roku (t+12), dwóch lat (t+24) i trzech lat (t+36).
Średnio od przecięcia poziomu 120 pkt. do zbudowania dna lokalnego poniżej 110 pkt dochodziło w nieco ponad 7 miesięcy. Tylko w jednym przypadku – wrzesień 1986 – trwało to kilkanaście miesięcy, co pokrywa się z obecnym stanem, ponieważ najnowszy układ rynkowy na miedzi zaczął się budować w lipcu 2024.
Sześć okresów wziętych pod uwagę w tej analizie, to nie jest jakiś gigantyczny zasób statystyczny, niemniej przy przyjętych założeniach niczego innego nie będzie, bo tylko w tylu przypadkach zostały spełnione kryteria kwalifikacyjne. Okazało się, że wyprzedanie CGR może mieć pewien walor prognostyczny. I zapowiadać, że przed miedzią lepsze czasy, choć niepomijalne jest również spore rozproszenie wyników jednostkowych dla skonstruowanej próby badawczej.
Wnioski płynące są pokrzepiające dla inwestorów liczących na poprawę koniunktury w segmencie miedzi. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem zdają się wzrosty cen surowca. Przykładowo, w perspektywie 12 miesięcy od wystąpienia przesłanki kwalifikującej kurs Dr Copper zyskiwał w zależności od wyliczonej średniej 14-26%. Co więcej, czasowo jesteśmy już dawno poza przeciętną 7-miesięczną, gdy dochodziło do ukształtowania się dna notowań miedzi.

Źródło: opracowanie własne na podstawie COMEX
Czy Anglo American i Teck wyczuły pismo nosem?
We wrześniu br. rynek kapitałowy obiegła informacja, że dojdzie do fuzji dwóch dużych korporacji górniczych. 9 września taki zamiar ogłosiły zarządy Anglo American i Tecka. Połączenie „równych” ma zostać sfinalizowane w perspektywie najbliższych 12-18 miesięcy. 62,4% powiększonego biznesu przypadnie akcjonariuszom Anglo, a resztą mają dysponować udziałowcy Tecka. Podział miejsc w zarządzie ma być „fifty-fifty” – przedstawiciele każdego z łączących podmiotów wprowadzą po połowie nowych członków głównego gremium kierowniczego. Głównym miejscem notowań Anglo Teck zostanie Londyn, ale równolegle za sprawą dotychczasowej lokalizacji Tecka kwotowania będą miały miejsce też w Johannesburgu.
Skutkiem fuzji będzie powstanie jednej z wiodących firm górniczych świata – Anglo Teck pod względem kapitalizacji giełdowej akcji stanie się 11. największą spółką branży.

Źródło: opracowanie własne na podstawie FactSet
W ostatnich dniach doszło ponownie w tym roku do przebicia poziomu 10 tys. dol. za tonę metryczną miedzi. Zapowiedź wejścia w życie zarządzonej przez Donalda Trumpa taryfy celnej na import wyrobów wykonanych z miedzi tylko na chwilę znacząco obsunęła cenę metalu w lipcu, po czym ponownie powróciliśmy powyżej tego krągłego pułapu kursowego.
Prezydent USA zdecydował, że skorzysta z Section 232 zawartej w ustawie o ekspansji handlowej z 1962 r., dzięki czemu 1 sierpnia eksporterzy obciążeni zostali 50% daniną. To oczywiście uproszczenie, gdyż jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.
50% cło dotyczy importu "półproduktów miedzianych i intensywnych produktów pochodnych miedzi" wymienionych w prezydenckim rozporządzeniu wykonawczym. Dzieje się tak, gdyż sekretarz handlu w ciągu 90 dni (do 28 października 2025 r.) ustanowi proces włączania dodatkowych "pochodnych wyrobów miedzianych", co ma na celu oznaczenie artykułów pochodnych, żeby zwalczać próby obchodzenia nałożonych ceł na miedź.
Oprócz tego akt prawny zakłada nałożenie stopniowego powszechnego cła importowego na miedź rafinowaną, z zastrzeżeniem dalszego dochodzenia do 30 czerwca 2026 r., w następujący sposób: 15% od 1 stycznia 2027 r. i 30% od 1 stycznia 2028 r.
Wyłączone spod 50% taryfy są miedź rafinowana (póki co, o czym przed chwilą napisałem) i materiały wsadowe miedzi (takie jak rudy miedzi, koncentraty, kamienie, katody i anody) oraz złom miedzi.
Warto o tym pamiętać, gdyż wypaczona w niektórych przypadkach publiczna narracja sugeruje, że drakońska taryfa celna dotyczy po prostu miedzi, bez rozróżniania dokładnego, co właściwie się kryje pod decyzją Trumpa.
Anglo American i Teck nie ulękły się zaostrzenia stanowiska celnego amerykańskiej administracji republikańskiej. I w kilka tygodni po wydawałoby się druzgocącej dla sektora decyzji Donalda Trumpa skonstruowały fuzję obu przedsiębiorstw.
Tym samym powstał koncern górniczy, który pod względem wolumenu wydobywanej miedzi jest numerem pięć w skali globalnej. Według szacunków zarządu spółki celem na 2027 r. jest to, aby stanowiła ona 72% przychodów górniczych, zaś mniejszymi udziałami dysponowały rudy żelaza premium (22%) i cynk (6%).

Źródło: Anglo Teck
Technicy zapewne zwracają uwagę na dwie istotne krzywe na wykresie miedzi. Chodzi o długoterminową opadającą linię trendu poprowadzoną przez wierzchołki z 2011, 2020 i początku 2025 r., a także średnioterminową wznoszącą się linię trendu zapoczątkowanego w 2022 r., która była dwukrotnie testowana. Bez wyłamania się z tego zawężającego się przedziału notowań nie będzie jasne, w którym kierunku potoczą się notowania miedzi.

Źródło: opracowanie własne na podstawie TradingView
Zagadka „rozjechania się” ISM i CGR
Transakcja dokonana przez Anglo American i Teck sugerowałaby, że obie spółki wietrzą lepsze czasy dla miedzi. Czy słusznie, to się dopiero okaże. Do niedawna CGR był mocno skorelowany ze wskaźnikiem aktywności przemysłowej ISM. Mniej więcej od 2023 r. doszło do zakłócenia tego zjawiska. Wskaźnik miedź/złoto nurkuje, a ISM porusza się w przeciwnym kierunku.
Gdyby przywiązywać wagę do dotychczasowej historii wspólnej korelacji obu parametrów, to należałoby dojść do wniosku, że któryś z nich się myli. Albo ISM jest zbyt optymistyczny i nie dostrzega nadciągających kłopotów w gospodarce, albo CGR zwyczajnie przeholował.

Źródło: Open Minerals
„W poprzednich cyklach główne dołki tego wskaźnika (CGR – przyp. red.) wyznaczały punkty zwrotne: kryzys z 2008 r. ustąpił miejsca ożywieniu, krach Covid w 2020 r. odbiciu. Ale tym razem wygląda inaczej. Od 2023 r. wskaźnik ten stale spada, mimo że dane o produkcji w USA się ustabilizowały. Dlaczego? Rekordowe zakupy złota przez bank centralny, które wypaczyły sygnał, spychając złoto daleko przed miedź” – postawił hipotezę Boris Mikanikrezai, head of metals research Open Mineral.
„Jeśli wskaźnik znalazł teraz dolne dno, odbicie może sygnalizować, że wchodzimy w fazę przyspieszania cyklu: układ, który byłby korzystny nie tylko dla miedzi, ale szerzej dla metali przemysłowych” – dodał.
W podobnym tonie wypowiedzieli się 3 września analitycy Goldman Sachs, drugiego największego banku inwestycyjnego świata.
„Dla jasności, nasz scenariusz bazowy dla surowców implikuje jedynie umiarkowane dodatnie zwroty z portfela indeksowego w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Chociaż podtrzymujemy nasze optymistyczne nastawienie do złota (silne zakupy ze strony banków centralnych), miedzi (popyt na energię, infrastrukturę i zbrojenia) oraz amerykańskiego gazu ziemnego (eksport LNG), nadal obserwujemy nasilenie się obecnej nadpodaży na rynkach ropy naftowej. W szczególności oczekujemy, że silny wzrost podaży ropy spoza OPEC (ex-US) doprowadzi do nadwyżki ropy na rynkach światowych wynoszącej 1,8 mb/d w 2026 roku, co ostatecznie doprowadzi do presji na cenę ropy Brent do poziomu poniżej 50 USD/bbl pod koniec 2026 roku” – sądzą eksperci Goldmana.
Agresywna postawa Rosji na scenie międzynarodowej doprowadziła do tego, że zwłaszcza kraje europejskie postawiły na zwiększone wydatki na obronność. Ekonomiści Goldman Sachs opowiadają się za tym, że wydatki na wojsko w strefie euro wzrosną z 1,9% w 2024 r. do 2,7% PKB do 2027 r., przy czym znaczna część tego wzrostu zostanie przeznaczona na sprzęt intensywnie wykorzystujący metale.
W związku z tym nie wykluczają podwyższenia swoich prognoz dla miedzi na najbliższe lata, które obecnie wynoszą dla lat 2026-2027 odpowiednio 10 000 dol. i 10 750 dol., pod warunkiem, że dodatkowy popyt nie zostanie zasypany podażą w postaci redukcji zapasów.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję