Pakiet CPN (Ceny Paliw Niżej) został wprowadzony pod koniec marca 2026 roku. Jego zadaniem było zahamowanie galopujących cen paliw w sprzedaży detalicznej. Aby to zrobić zastosowano trzy kluczowe regulacje. Obniżono podatek VAT z 23 do 8%, obniżono akcyzę do minimum, na które pozwala Komisja Europejska, a także wprowadzono maksymalne ceny paliwa, jak benzyna 95 i 98, a także olej napędowy, które ustalane były przez Ministerstwo Energii. Za sprzedaż paliwa po wyższej cenie niż stawka maksymalna kara mogła wynieść nawet do 1 mln zł.
Warto zaznaczyć, że gdy pakiet CPN był wprowadzany cena baryłki ropy wynosiła powyżej 100 dolarów.
Ceny paliw znów gwałtownie rosną
W połowie czerwca rząd zaczął wygaszać ochronę cen paliw, jaką był pakiet CPN. Rozpoczęto od podwyższenia akcyzy, a od 1 lipca powrócono do pierwotnej wysokości podatku VAT, która przed wprowadzeniem zmian wynosiła 23%. Rząd zrezygnował także z regulowania maksymalnych cen paliw. Od tego momentu ceny paliw szybko zaczęły rosnąć. W przypadku benzyny cena jednego litra szybko wzrosła o blisko 1 zł. Jeszcze bardziej podrożał olej napędowy. Obecnie za litr benzyny 95 według danych prezentowanych przez portal e-petrol.pl trzeba zapłacić w Polsce średnio 6,99 zł, litr benzyny 98 kosztuje średnio 7,79 zł, a cena litra oleju napędowego to średnio 7,19 zł.
Rząd wprowadzi pakiet ochronny?
Niedługo trzeba było czekać na rozpoczęcie dyskusji o tym, czy rząd podjął dobrą decyzję wygaszającą pakiet CPN. Polacy zaczęli zarzucać rządzącym, że była ona nieprzemyślana i podjęta w nieodpowiednim momencie, czyli w czasie, gdy w Polsce rozpoczynały się wakacje, a wraz z nimi nasiliły się urlopowe podróże. Polscy kierowcy, którzy przyzwyczaili się do niższych cen byli zbulwersowani faktem, że znów musieli płacić więcej.
Choć początkowo przedstawiciele rządu przekonywali, że decyzja była trafna, a moment na odejście od pakietu CPN odpowiedni, to zaledwie po upływie dwóch tygodni także ze strony reprezentantów rządu zaczęto słyszeć, że powrót do regulacji cen paliw jest prawdopodobny. To, że rząd monitoruje sytuację i nie wyklucza działań potwierdził minister energii Miłosz Motyka.
“To, co będzie dla mnie główną determinantą, to to, czy sytuacja będzie eskalowała i się rozwijała, czyli czy będzie dochodziło do większej liczby ataków" - powiedział cytowany przez portal TVN24.pl Miłosz Motyka.
Bo to właśnie sytuacja na Bliskim Wschodzie jest powodem kolejnych wzrostów cen. W momencie rezygnacji z pakietu CPN wydawało się, że sytuacja zaczyna się stabilizować. To wówczas Stany Zjednoczone i Iran podpisały wstępne porozumienie. Teraz powrócili do ataków, a ceny paliw zaczęły znowu rosnąć. Choć na razie cena baryłki ropy jest daleka od tej z końcówki marca. Obecnie to niespełna 85 dolarów.
Miłosz Motyka póki co nie precyzuje dokładnie na czym miałaby polegać pomoc. Na razie powrót do pakietu CPN wydaje się mało prawdopodobny. Z wypowiedzi medialnych szefa resortu energii wynika, że rząd zastanawia się nad innymi rozwiązaniami, które wpłynęłyby na powstrzymanie dalszego wzrostu cen. Jednym z takich działań mogłaby być na przykład obniżka marży paliw sprzedawanych przez Orlen, który jako największa polska petrochemia dyktuje warunki na rynku.
Nie wiadomo kiedy rządowa pomoc może się rozpocząć i czy w ogóle do niej dojdzie. Wszystko zależy od tego, jak dalej sytuacja na Bliskim Wschodzi będzie się rozwijać i czy dojdzie do powstrzymania eskalacji tego konfliktu.
Zobacz również: Amerykańskie cła wracają do gry. 25-procentowa stawka nadchodzi - ostrzega rząd USA
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
5 dni temu
Podatki stanowią ponad połowę cen paliw w Polsce. "Rządowa osłona" to nic innego jak zmniejszenie haraczu, którym rząd okrada Polaków. Przypomina się historia o skinach, którzy uratowali życie staruszce, bo przestali ją kopać.