W minioną niedzielę podczas wystąpienia w Hajdarabadzie, premier Indii Narendra Modi wygłosił apel, który poruszył nie tylko obywateli Indii, ale przede wszystkim mocno wstrząsnął portfelami inwestorów.
Gospodarczy gambit Modiego
W obliczu narastającego kryzysu w Azji Zachodniej oraz drastycznego wzrostu cen ropy naftowej szef rządu wezwał rodaków do wstrzymania się z zakupem złotej biżuterii przez co najmniej rok.
„Niezależnie od okazji, nawet podczas wesel, powinniśmy zrezygnować z kupna złota”, stwierdził Modi, tym samym stawiając na stabilność rupii ponad kulturowe przyzwyczajenia.
Czytaj też: Cena złota spadła o 12%, wkrótce dalsza przecena? Ekspert: „Przy możliwej deeskalacji istnieje szansa na odrobienie strat”
W Indiach złoto odkrywa rolę nie tylko finansową, ale także kulturową od setek, jeśli nie tysięcy lat.
Kruszec ten jest nierozerwalnie związany z takim hinduskimi świętami, jak Diwali czy Dhanteras, a także z sezonem ślubnym, kiedy to kupowanie złotej biżuterii dla pary młodej jest nie tyle dobrze widziane, ale stanowi tradycyjny obowiązek.
Warto zaznaczyć, że indyjskie gospodarstwa domowe mają gigantyczne zasoby złota, które szacuje się na około 346 000 ton kruszcu.
Przy obecnym deficycie handlowym, każda uncja sprowadzonego złota to odpływ twardej waluty, której kraj potrzebuje na zakup horrendalnie drogich surowców energetycznych. W tym miejscu warto zaznaczyć, że obecna populacja Indii szacowana jest na ponad 1,47 mld ludzi, co stanowi około 17,8% ludności całego globu.
To rzuca trochę lepsze światło na fakt, jak gigantyczne ilości energii i surowców potrzebne są Indiom i jak mocno obecny kryzys uderza w ten kraj gospodarczo.
Zobacz również: Cena złota nie do zatrzymania? Ekspert: „Złoto może równie dobrze osiągnąć poziom 7000 USD, jak i 10 000 USD za uncję”
Krwawa łaźnia na giełdzie w Bombaju
Poniedziałkowe otwarcie giełdy w Bombaju przypominało trochę sceny z filmów katastroficznych, tylko w tym wypadku grzmiała nie ziemia, ale wykresy.
Akcje największych graczy z sektora jubilerskiego niemal natychmiast przeszły w tryb swobodnego spadku. Titan Co., czyli absolutny lider rynku, stracił w poniedziałek rano aż 6,6%, spadając do poziomu około 4 153 INR.
Sytuacja wyglądała zdecydowanie gorzej w przypadku mniejszych, ale równie istotnych spółek branży jubilerskiej i złotniczej.
Kalyan Jewellers India Ltd. zanotował spadek o aż 9,5%, a Senco Gold Ltd. zanurkowało o blisko 11%.
Inwestorzy (wspomagani przez algorytmy AI analizujące nastroje w czasie rzeczywistym) błyskawicznie zareagowali na ryzyko drastycznego spadku popytu. Skala przeceny pokazuje, jak bardzo indyjski biznes uzależniony jest od tradycji i „sezonu weselnego”.
Jeżeli Hindusi faktycznie posłuchają premiera, sektor jubilerski czeka najgorsze 12 miesięcy w tej dekadzie.
O powadze sytuacji świadczy fakt, że w ciągu zaledwie kilku godzin z kapitalizacji największych spółek wyparowały setki mln USD.
Zobacz również: Cena złota reaguje na sytuację na Bliskim Wschodzie. Przed nami nowa złota hossa?
Złoto pnie się w stronę 5000 USD
Sytuację Indii komplikuje fakt, że złoto (mimo spadków od rozpoczęcia wojny w Iranie) jest rekordowo drogie.
W poniedziałek, 11 maja, cena złota na rynku spot oscyluje w granicy 4 676 USD za uncję.
To imponujący wzrost w skali roku, napędzani zarówno globalną niepewnością, jak i stale gorejącymi konfliktami zbrojnymi.
Z perspektywy indyjskiego rządu, import złota przy takich cenach to ekonomiczna katastrofa.
Warto zaznaczyć, że indyjskie banki od kilku tygodni borykają się z zatorami administracyjnymi przy imporcie złota. Te „wąskie gardła” mają być jedynie chwilowe, jednak po niedzielnym apelu premiera Modiego jasne stało się, że są one elementem szerszej strategii ograniczenia odpływu pieniądza.
Wykres. Cena złota na rynku spot (XAU/USD)

Źródło: Trading Economics.
Zobacz również: Hossa dobiegła końca? Cena złota i srebra może mocno rozczarować inwestorów
Źródło: Bloomberg.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję