Sytuacja na Bliskim Wschodzie definiuje cenę ropy, dlatego wszelkie informacje dobiegające z regionu trzęsą wykresami na giełdach w Londynie i Nowym Jorku.
Siła wyższa, czyli dyplomatyczny nokaut Kuwait Petroleum Corporation
Na rynku ropy, termin „force majeure”, czyli siła wyższa, jest odpowiednikiem rzucenia ręcznika na ring.
Państwowy gigant Kuwait Petroleum Corporation (KPC) poinformował swoich klientów, że nie jest w stanie wywiązywać się ze swoich kontraktów. To już kolejna taka deklaracja w ostatnim czasie.
Choć pierwsza taka informacja uderzyła w rynki na początku marca, tak ta obecna jest odpowiednikiem ciężkiej artylerii. Dokument, do którego dotarli dziennikarze Bloomberga, wskazuje, że sytuacja całkiem wymknęła się spod kontroli.
Dla inwestorów jest to jasny sygnał, że ceny ropy już niedługo znów będą uderzać w nowe rekordy.
Kuwejt nie jest pomniejszym dostarczycielem surowca - to jeden z filarów OPEC, którego stabilność była dotąd niezachwiana.
Kiedy jeden z głównych dostawców ropy oficjalnie przyznaje, że „siła wyższa” uniemożliwia mu dostarczenie zakontraktowanej ilości baryłek, zaczyna się panika, która winduje ceny ropy.
otwarcie komunikuje, że nawet jeżeli logistyczne komplikacje zakończą się choćby jutro, to
powrót do wydajności sprzed wojny zajmie długie miesiące.
Zobacz również: Impas na Bliskim Wschodzie uderza w ceny paliw. Wkrótce spadek do 40 USD za baryłkę?
Historia lubi się powtarzać - lata 90. i infrastruktura w ruinie
Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie i ostatnie doniesienia od KPC wyraźnie pokazują to, jak głęboko Kuwejt cofnął się w ciągu ostatnich miesięcy.
Poziomy wydobycia ropy w Kuwejcie przypominają te z wczesnych lat 90., kiedy przez rynek energetyczny przetaczały się konsekwencje Wojny w Zatoce Perskiej. Dziś Kuwejt znów zmaga się z konsekwencjami działań wojennych.
Infrastruktura naftowa kraju otrzymała serię dotkliwych ciosów, ponieważ ataki na rafinerie, terminale i blokada Cieśniny Ormuz to nie tylko stracony kapitał, ale przede wszystkim czas, którego rynek nie posiada.
Zniszczenia są na tyle poważne, że odzyskanie mocy przerobowych sprzed wojny zajmie sporą ilość czasu. Mogłoby się wydawać, że w dobie AI i nowoczesnych technologii będzie to prostsze zadanie, jednakże AI nie jest w stanie fizycznie zbudować nowych rurociągów i wież wiertniczych w jedną noc.
Zobacz również: Zwrot akcji na rynku ropy. Wystrzał cen paliw to nie problem? „Cóż, nie są zbyt wysokie”, przekonuje Trump
Cena ropy przed kolejnym wzrostem?
Donald Trump w poniedziałek 20 kwietnia rozwiał wszelkie nadzieje na szybki pokój na Bliskim Wschodzie.
Zapowiedział, że przedłużenie dwutygodniowego zawieszenia broni (podczas którego i tak było sporo incydentów), które wygasa w środę wieczorem (czasu waszyngtońskiego) jest mało prawdopodobne.
Trump stawia na negocjacyjną zagrywkę „wszystko albo nic”, która ma zmusić negocjatorów do uległości i podpisania porozumienia w trybie ekspresowym.
Dla inwestorów jest to informacja typu „sell or pray”, ponieważ jeżeli rozejm faktycznie się zakończy, Cieśnina Ormuz zostanie całkowicie zablokowana, to ryzyko uderzeń w infrastrukturę rośnie wykładniczo.
Rynek już teraz przygotowuje się na scenariusz, w którym cena ropy przebija kolejne bariery cenowe.
Obecnie, 21 kwietnia cena za baryłkę ropy Brent wynosi 94 USD.
Wykres. Kurs kontraktów terminowych na ropę Brent

Źródło: Trading Economics
Cena za baryłkę ropy WTI to 86 USD. Jeżeli negocjacje zakończą się fiaskiem, to cena ropy może już od środy gwałtownie wzrosnąć.
Wykres. Kurs kontraktów terminowych na ropę WTI (West Texas Intermediate)

Źródło: Trading Economics
Zobacz również: Ceny paliw w Polsce pójdą w górę, na stacjach pojawią się braki? Ekspert: „To nie będzie jednorazowy gwałtowny ruch, który dotknie kierowców”
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję