Rynki finansowe rzadko bywają przewidywalne, o czym po raz kolejny przekonują się gracze giełdowi grający pod szybkie uspokojenie nastrojów na Bliskim Wschodzie.
Trump zwolnił tempo, cena złota przyspiesza
Sygnały wskazujące, że USA i Iran zbliżając się do porozumienia w sprawie odblokowania kluczowej dla światowego handlu Cieśniny Ormuz, powinny teoretycznie ostudzić obawy inflacyjne i zepchnąć złoto do defensywy.
Teoretycznie, bo stało się dokładnie odwrotnie. Notowania kruszcu wzrosły aż o 1,6% osiągając poziom około 4580 USD za uncję, tym samym w pełni odrabiając niewielkie straty z ubiegłego tygodnia.
Skąd ten nagły zwrot w stronę bezpiecznych aktywów, skoro na horyzoncie widać już białą flagę, a Donald Trump zapewnia rychły koniec wojny?
Bies tkwi w szczegółach negocjacji. Amerykańscy urzędnicy poinformowali w niedzielę, że rozmowy nad precyzyjnym sformułowaniem umowy wciąż trwają, a ostateczne zatwierdzenie dokumentu przez obie strony może potrwać jeszcze kilka dni.
Oliwy do ognia dolał Trump, który w swoim charakterystycznym stylu dodał w mediach społecznościowych, że nie zamierza śpieszyć się z podpisaniem porozumienia.
To wystarczyło, aby zarówno algorytmy, jak i inwestorzy instytucjonalni nacisnęli przycisk „kupuj”, ignorując wcześniejsze, pełne optymizmu słowa sekretarza stanu Marco Rubio o spodziewanych „dobrych wiadomościach” w sprawie Ormuz i Iranu.
Zobacz również: Kurs ropy spada, cena złoto rośnie. Rynki reagują na deeskalację i słabszego dolara USD
Rynek widział już zbyt wiele obietnic bez pokrycia
Justin Lin, analityk z Global X ETFs w Sydney, zauważa, że reakcja złota na te medialne nagłówki jest stosunkowo stłumiona. Dzieje się tak, ponieważ rynkowi gracze wielokrotnie widzieli już, jak szumne zapowiedzi Donalda Trumpa kończyły się fiaskiem.
Zanim rynek na dobre uwierzy w trwałą deeskalację i zresetuje wycenę ryzyka, potrzebuje twardych dowodów na realną współpracę ze strony Iranu. Bez tego każdy wzrost cen ropy czy gazu będzie paliwem dla inflacji, a złoto pozostanie w grze.
Warto przyjrzeć się całej sytuacji z odpowiednio wysokiej perspektywy. Pomimo poniedziałkowego rajdu, złoto wciąż znajduje się około 13% poniżej poziomów z końca lutego, czyli początku wybuchu wojny w Iranie. Dlaczego zatem kruszec nie bije kolejnych historycznych rekordów?
Odpowiedź tkwi w polityce monetarnej. Wojna w Iranie wywołała gwałtowny wzrost cen energii, co z kolei zmusiło inwestorów do podniesienia zakładów na podwyżki stóp procentowych. Rynek pieniężny wycenia obecnie, że Rezerwa Federalna niemal na pewno zacznie podnosić od grudnia stopy procentowe.
Dla złota, które nie generuje żadnych odsetek i dywidend, jastrzębi Fed to zawsze potężny ciężar. Inwestorzy wolą wówczas uciekać w obligacje skarbowe lub spółki technologiczne napędzane boomem na AI, zamiast trzymać kapitał w kruszcu.
Wykres. Cena złota na rynku spot (XAU/USD)

Źródło: Trading Economics.
Podczas porannego handlu w Londynie złoto spot zyskało 1,2%, osiągając poziom 4561,41 USD za uncję o godzinie 9:08. W tym samym czasie srebro podskoczyło o 3,1% do poziomu 77,86 USD, a zyski notowały także platyna i pallad.
Presję na metale szlachetne osłabił Bloomberg Dollar Spot Index, który odnotował spadek o 0,2%.
Złoty kruszec nieubłaganie pnie się w stronę przełamania psychologicznej bariery 4600 USD, ale do rekordów z lutego jeszcze mu daleko.
Wykres. Cena srebra na rynku spot (XAG/USD)

Źródło: Trading Economics.
Zobacz również: Cena złota reaguje na sytuację na Bliskim Wschodzie. Przed nami nowa złota hossa?
Źródło: Bloomberg.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję