Minął już ponad tydzień od momentu, gdy Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran. Wypowiedzenie wojny na Bliskim Wschodzie ma swoje globalne konsekwencje. Jedną z nich jest wzrost cen paliw na całym świecie, w tym także w Polsce, mimo, że do naszego kraju nie trafia ropa naftowa transportowana przez Cieśninę Ormuz. Ta w wyniku działań zbrojnych została zablokowana przez Irańczyków.
Czytaj też: Ceny paliw przed ostrym wzrostem. Ekspert: „Najbardziej podrożeje diesel”. Tak drogo nie było od 2022 roku, na podwyżki czeka również benzyna i gaz
Rząd wprowadzi tarczę paliwową?
Ceny paliw na polskich stacjach benzynowych od momentu wybuchu wojny w Iranie wzrosły o kilkanaście procent, a wydaje się, że to jeszcze nie koniec, bo ich cena wciąż się podnosi. Jak podaje portal autocentrum.pl średnio za litr benzyny 95 trzeba w Polsce zapłacić 6,13 zł, za 98 - 6,88 zł, za diesla - 6,73 zł, za diesla + - 7.16, a za autogaz 2,94 zł. Bywają miejsca, gdzie ceny są znacznie wyższe. Cena benzyny zbliża się do bariery 7 zł za litr, a diesla już dawno ją przekroczyła. To tylko jeden z problemów. Kolejnym jest dostępność paliw. Mimo, że rządzący zapewniają, że Polska ma wystarczające zapasy, aby paliwa nie zabrakło, to na stacjach brakuje wielu paliw. Najczęściej diesla, który w obawie o dalsze wzrosty cen jest masowo wykupywany.
Rząd, jak zapewnił w poniedziałek rano na antenie Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, obserwuje sytuację.
"Zmienność na rynku jest potężna. Ja dziś rozmawiałem z ministrem energii i prezesem Orlenu i wszystkie rozwiązania są przez nas analizowane. Nie uchylamy się od działań, jeżeli będzie się to przekładać na długoterminowe wzrosty" - przyznał Domański na antenie Polsat News.
Szef resortu finansów i gospodarki przyznał, że niewykluczone są żadne działania, dzięki którym ceny na stacjach paliw będą niższe.
Podobne stanowisko w poniedziałek, tyle że na antenie radia RMF24 przedstawił minister energii Miłosz Motyka.
"Rozmawiałem z ministrem Domańskim jeszcze dziś rano, analizujemy tę sytuację, jeżeli ta sytuacja będzie nadal wpływała negatywnie, czyli ceny po prostu będą rosły w wyniku braku odpowiedniej podaży surowca na rynku, to rząd będzie podejmował w tej sprawie działania" - przyznał szef resortu energii.
W grę, jak wynikało z radiowej rozmowy mają wchodzić obniżenie akcyzy, VAT-u lub nawet marży.
“Nie wykluczamy żadnego scenariusza” - powiedział Miłosz Motyka.
Poniedziałek z kolejnymi wzrostami cen
Ryzyko, że paliwa na stacjach będą nadal rosły jest i to duże. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się na światowych rynkach w poniedziałek. Za baryłkę ropy trzeba było zapłacić 100 dolarów. Ropa Brent podrożała o 16% do 107,7 dolarów, a WTI o 14% do 104 dolarów. To kolejne wzrosty. Te kilkudziesięcioprocentowe notowane były już przed weekendem.
Zobacz również: Wojna w Iranie rozpala kurs dolara. USD/PLN i EUR/USD przed kolejną zmianą kierunku?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję