Reklama
Reklama
Reklama

Energia elektryczna może być tańsza? Ekspert: „Potrzeba zmian systemowych, aby móc to osiągnąć”

Ceny energii elektrycznej rosną w zawrotnym tempie. Propozycję, jak można doprowadzić do ich obniżenia przedstawiła Komisja Europejska, ale na razie wydaje się, że polski rząd nie jest nią zainteresowany. Co więc zrobić, aby Polacy płacili mniej za prąd? O to w FXMAG zapytaliśmy eksperta - prof. Artura Wyrwę z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. 

 

Energia elektryczna może być tańsza? Ekspert: „Potrzeba zmian systemowych, aby móc to osiągnąć”
Opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Komisja Europejska rekomenduje unijnym państwom obniżenie podatku VAT na energię elektryczną do 5% i zrezygnowanie z pobierania akcyzy. Wszystko po to, aby obniżyć koszty energii. To dobry kierunek? Przypomnę tylko, że w Polsce, która do tej pory nie zdecydowała się na taki ruch obowiązuje VAT na energię elektryczną w wysokości 23%, a akcyza to 5 zł za każdą megawatogodzinę. 

 

dr hab. inż. Artur Wyrwa, prof. AGH (ekspert ds. energetyki, Wydział Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie): Oba te działania przyczyniłyby się do tego, że te koszty za energię elektryczną dla końcowego odbiorcy spadną. Myślę, że w skali miesiąca różnica mogłaby wynieść kilkadziesiąt złotych na rachunku za prąd. 

Tu należy zadać sobie pytanie, czy nie jest to jedynie działanie doraźne, które pozwoli na pewien czas obniżyć ceny energii? Tego typu działania były w przeszłości już prowadzone w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej. 

Jeśli chodzi o ten problem, to jego rozwiązanie wymaga działań systemowych, które pozwoliłyby długotrwale obniżyć ceny energii. Ma na nią wpływ wiele elementów, w tym system ETS, o którym w ostatnim czasie jest dość głośno. To system, który wymaga między innymi od elektrowni nabycia uprawnień do emisji CO2, a to winduje ceny w krajach takich, jak Polska. 

 

Reklama

Czytaj też: Cena diesela i benzyny w górę. Resort podnosi maksymalne ceny paliw w Polsce

 

Czy to, co proponuje Unia Europejska jest logiczne? Z jednej strony mówi o obniżeniu podatków krajowych, jak VAT i akcyza, a sama pobiera daniny w postaci ETS. To tak naprawdę spowodowałoby podwójne straty dla naszego kraju. Ten i tak musi płacić ETS, a przez rozwiązanie zaproponowane przez Komisję Europejską wpływy do budżetu były niższe. 

 

Faktycznie to trochę dziwnie wygląda. To nie są rozwiązania systemowe, które doprowadziłyby do obniżki cen energii elektrycznej. Oczywiście te wpływy do budżetu byłyby niższe, dlatego z tego typu rozwiązań można skorzystać bardziej doraźnie niż długofalowo. 

Problem wynika z tego, jak działa rynek energetyczny w Unii Europejskiej. Opłata za emisję CO2 powoduje, że nawet jeśli wolumen energii elektrycznej jest wytwarzany w niewielkim stopniu przez elektrownie emitujące CO2, to on i tak ma bardzo mocny wpływ na cenę rynkową, ponieważ to te najdroższe jednostki tę cenę ustalają. Gdyby doszło do sytuacji, że większość energii mamy ze źródeł niskoemisyjnych, gdzie koszty zmienne wytwarzania są bardzo niskie , to jeśli w takim systemie pojawia się nawet niewielka część energii wytwarzanej przez elektrownie korzystające z paliw kopalnych, to i tak ta cena nie jest średnio ważona wolumenowo, tylko jest determinowana przez najdroższe jednostki. 

Reklama

 

Co rząd może zrobić, aby ceny energii elektrycznej zostały obniżone? 

 

Należałoby znaleźć rozwiązanie, które spowodowałoby, że te jednostki najdroższe nie windowałyby cen. Chodzi przede wszystkim o jednostki wykorzystujące paliwa kopalne do wytwarzania energii. Gdyby udało się obniżyć opłaty za emisję CO2, to wówczas końcowy koszt także byłby niższy. 

Trzeba szukać takich możliwości, które byłyby zgodne z prawem. Wiem, że rząd włoski zaproponował przychody z tytułu uprawnień do emisji, które w jakiś sposób z powrotem, przynajmniej w części trafiały ponownie do tych jednostek najdroższych. Wszystko po to, aby obniżyć koszty ich działania, a co za tym idzie doprowadzić do obniżenia cen energii dla odbiorców. Póki co ten pomysł jest badany pod kątem prawnym. 

Musimy pamiętać też o tym, że bardzo ważne są ceny na rynku hurtowym. W Polsce zbytnio nie rozróżniamy ich od tych, które dotyczą końcowych odbiorców. Często politycy podejmujący temat cen energii, nie precyzują, czy chodzi im o ceny hurtowe czy detaliczne. Te pierwsze wynikają z rynku energii, na którym występują przede wszystkim elektrownie, czyli duzi sprzedawcy energii. Druga, to ta którą płaci “Kowalski”. 

Reklama

Do cen energii hurtowych, gdy chcemy energię doprowadzić do “Kowalskiego” dochodzą wszystkie opłaty, które mają wpływ na końcową cenę detaliczną. Na ceny hurtowe mają wpływ przede wszystkim ceny paliw i opłaty za emisję CO2, czyli mówiąc wprost koszty zmienne. 

W przypadku Polski, gdzie wciąż w dużej części do produkcji energii elektrycznej wykorzystujemy węgiel, co sprawia, że tych opłat związanych z emisją CO2 jest dużo. Bywa tak, że te opłaty są wyższe niż cena węgla wykorzystywana do wytworzenia energii. Uważam, że należałoby szukać rozwiązań, aby ograniczyć te opłaty. Co prawda, z systemu ETS praktycznie nie da się wyjść, ale może uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli obniżyć jego koszty, co doprowadziłoby, że nie rzutowałyby one aż tak na cenę rynkową. 

 

Wspomniał pan o tym, że nie da się wyjść z systemu ETS. Słyszymy jednak ze strony rządzących, że sam sposób naliczania opłat może ulec zmianie. To przełoży się na obniżenie cen energii? 

 

Oczywiście, że może mieć wpływ. Modyfikacje systemu są możliwe. Mogą one polegać chociażby na uwolnieniu większej puli uprawnień do emisji CO2, co od razu wpłynęłoby na ceny energii. 

Reklama

Należy zwrócić uwagę na to, że o ile przesłanką dla wprowadzenia ETS-u jest to, żebyśmy transformowali europejską energetykę. A także, abyśmy wykorzystywali technologie, które nie są szkodliwe dla środowiska. Niestety okazuje się, że te ceny za emisję CO2 zostały w sposób sztuczny wywindowane. Niekoniecznie odpowiadają one kosztom realnej redukcji. 

Jeśli zobaczylibyśmy wcześniejsze analizy Komisji Europejskiej, to stwierdzimy, że nie przewidywały one aż tak szybkich wzrostów tych opłat. Wydaje się, że te są bardziej spowodowane spekulacjami niż z założonego tempa redukcji. Reforma ETS ma właśnie doprowadzić do tego, aby ceny bardziej odzwierciedlały realne potrzeby, a także ograniczyły działania spekulacyjne, które zaczęły się pojawiać. 

Nawet jeśli te opłaty będą niższe, to i tak będą zachęcać przedsiębiorstwa energetyczne do działań prowadzących do redukcji emisji CO2. To jest szczególnie ważne dla takich krajów, jak Polska. Przecież nie żyjemy w odosobnieniu od reszty świata i dobrze wiemy, że te polityki klimatyczne są znacznie łagodniejsze w regionach, z którymi konkurujemy. Dokręcanie śruby w europejskim systemie energetycznym sprawia, że traci na tym cała gospodarka. Chodzi między innymi o mniejszą konkurencyjność unijnych krajów. 

Tak naprawdę cały europejski rynek energii jest wspólny. Różnice w cenach hurtowych pomiędzy poszczególnymi krajami , które dają możliwość konkurowania elektrowniom na tym rynku wynikają już niemalże jedynie z ograniczeń w przesyle energii elektrycznej pomiędzy krajami. To właśnie ograniczona przepustowość sieci przesyłowych powoduje, że pełne wyrównanie cen nie jest jeszcze możliwe. Wiemy jednak, że to się zmienia i wkrótce producenci energii będą ze sobą konkurować na tym samym rynku proponując podobne warunki cenowe. 

 

Pieniądze z ETS są przeznaczane na transformację energetyczną. Część ma wesprzeć także budowę elektrowni jądrowych, jak chociażby SMR-y. To przy dalszej inwestycji w OZE może przyczynić się do tańszej energii w przyszłości? 

Reklama

 

Oba typy źródeł energii, które pan wspomniał mają pewną cechę wspólną. Są to źródła niskoemisyjne, co powoduje, że wpisują się one w politykę energetyczną Unii Europejskiej. Między tymi źródłami występuje także zasadnicza różnica. Elektrownie jądrowe nie są rozwiązaniami, które są pogodowo zależne. To pozwala na kontrolowanie ich pracy, która może odbywać się niemalże ciągle. Odnawialne źródła energii uzależnione są od tego, czy wieje wiatr lub świeci słońce. Występują okresy, w których przez kilka dni produkcja energii z instalacji OZE jest na bardzo niskim poziomie. Obecnie nie ma za bardzo rozwiązań tej sytuacji, ponieważ magazyny energii, które się stosuje nie są w stanie zgromadzić energii na długi okres. Tak naprawdę pozwala ona zaspokoić potrzeby na kilka godzin pracy. W tym momencie maksymalnie to około 8 godzin. Po tym okresie magazyny są puste, a przy złych warunkach pogodowych nie ma możliwości ich naładowania. W takim razie jak ten system bilansować skoro nie ma podaży z fotowoltaiki czy elektrowni wiatrowych? 

Właśnie dlatego system energetyczny musi być oparty o drugi filar, którym są elektrownie sterowalne, jak na przykład elektrownie jądrowe. W przypadku dużych elektrowni, powyżej gigawatowych, a także mniejszych SMR-ów nakłady inwestycyjne na ich budowę są bardzo duże, podczas gdy koszty paliwa pozostają relatywnie niskie. Powoduje to, że aby ta technologia była konkurencyjna musi być ciągle wykorzystywana. Dopiero wtedy można mówić, że koszty wytwarzania energii są atrakcyjne cenowo bo wysokie nakłady inwestycyjne są rozkładane na duży wolumen wyprodukowanej energii. Gdyby te elektrownie działały na warunkach rynkowych, tak jak każdy inny wytwórca energii, to powodowałoby, że tak naprawdę przez sporą część czasu byłyby one wyłączone, ponieważ już w tym momencie mamy bardzo dużo nadwyżek energii wygenerowanej przez OZE. To zmniejszyłoby realny czas pracy elektrowni, nie mówiąc już o problemach technicznych, które by to powodowało. Aby tego uniknąć kraje negocjują z Komisją Europejską specjalne zasady, dzięki którym elektrownie mają zagwarantowaną pracę przez większość roku. Tylko w takiej sytuacji ich działalność ma sens. 

Jeśli chodzi o SMR-y, czyli małe reaktory, to te przeznaczone są bardziej do zaspokojenia potrzeb przemysłu. W przyszłości będą mogły być one wykorzystywane być może również do systemów ciepłowniczych.

Na pewno te rozwiązania są potrzebne, bo musimy dekarbonizować przemysł, który wykorzystuje w tym momencie paliwa kopalne. Jeśli udałoby się zastąpić je energią elektryczną i ciepłem wysokotemperaturowym z SMR-ów , to pozwoliłoby rozwiązać dużo problemów. 

 

Reklama

Jak trzeba patrzeć na elektrykę jądrową? Jako tą, która da nam tanią energię, czy raczej rozwiązanie, które doprowadzi do tego, że wzrost cen nie będzie tak dynamiczny, jak obecnie? 

 

Myślę, że doprowadzi to do tego, że ceny nie będą aż tak rosły. To oczywiście melodia przyszłości, więc to póki co trudno w stu procentach stwierdzić. Natomiast na pewno ten kierunek jest potrzebny, ponieważ w kolejnych latach opłaty emisyjne będą jeszcze wyższe, co będzie przekładało się na dalszy wzrost cen energii. Zapewne te opłaty za emisję CO2 wzrosną do tak wysokiego poziomu, że wykorzystywanie paliw kopalnych do produkcji energii elektrycznej będzie w Europie nieopłacalne. To oczywiście jest spowodowane unijną polityką, która prowadzi do neutralności klimatycznej. 

Należy także pamiętać o tym, że już teraz obserwujemy elektryfikacje wielu gałęzi gospodarki. Między innymi transportu. To będzie powodować, że zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie stale rosło. Widzimy to już w tym momencie w Chinach, gdzie ta transformacja spowodowała, że około 50% nowo sprzedawanych samochodów ma napęd elektryczny. 

W Polsce, jak i w Europie to będzie się działo, ponieważ mamy cel polegający na neutralności klimatycznej, co prowadzi do tego, że wykorzystanie paliw kopalnych, jak węgiel czy gaz będzie stopniowo wygaszane. Chyba, że uda się znaleźć rozwiązania, aby wykorzystywać te paliwa w sposób bezpieczny dla klimatu. Prace badawcze nad tymi rozwiązaniami trwają m.in. w AGH. To jednak może nie wystarczyć, aby zaspokoić potrzeby energetyczne. Stąd potrzeba inwestycji w niskoemisyjne źródła, przede wszystkim stabilne, jak te wytwarzane z atomu. 

 

Reklama

Dziękuję za rozmowę. 


Zobacz również: Po świętach czeka nas wzrost cen towarów i usług. Ekspert: “Efekt inflacjogenny wynika ze wzrostu cen paliwa”


Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane