W ostatnich tygodniach kurs srebra wystrzelił. W efekcie producenci biżuterii mają spory problen. I szukają rozwiązań. Pandora sięga po alternatywę - platynę.
Srebro - nie, platyna - tak
W ostatnich tygodniach cena srebra rosła w zastraszającym tempie. Jeszcze pod koniec listopada za jedną uncję metalu szlachetnego płacono nieco ponad 50 USD. Pod koniec stycznia cena wynosiła już ok. 120 USD. Dziś, mimo korekty, za uncję należy uiścić 77 USD.
Wykres. Kurs srebra

Źródło: Trading View
Wysoka cena surowca musiałaby podnieść wycenę produktów z niego wykonanych. Dlatego też duńska Pandora, jeden z największych producentów biżuterii na świecie, postanowiła poszukać tańszej alternatywy. W efekcie firma ogłosiła swoją decyzję: stopniowo odchodzi od srebra i stawia na platynę. Dzięki temu ceny produktów marki nie wzrosną.
„Nasze analizy wskazują, że platyna cieszy się dużym uznaniem wśród konsumentów i jest postrzegana jako drugi najszlachetniejszy biały metal, zaraz po litym białym złocie” – tłumaczy swoją decyzję Pandora.
Dyrektor generalna Pandory Berta de Pablos-Barbier powiedziała mediom, że celem nie jest całkowite przejście na biżuterię platynowaną, a jedynie ograniczenie udziału srebra do około 20 proc. asortymentu. Dziś produkty wykonane ze srebra odpowiadają za około 60 proc. obrotów firmy.
Spółka ma też zaprezentować „wyselekcjonowaną ofertę bestsellerowych bransoletek w wersji platynowanej”. Produkty pojawią się w 30 sklepach stacjonarnych i online w Europie Północnej.
Oczywiście, każdy, kto śledzi rynek surowców, wie, że platyna jest droższa niż srebro, ale duńska firma chce zastosować własny stop, co obniży ceny.
Tymczasowo Pandora ma w kwestii produkcji platynowej biżuterii korzystać z usług zewnętrznych podmiotów. Ostatecznie jednak produkcja ma trafić do Tajlandii i Wietnamu. Cały proces ma potrwać do 2028 roku.
Zobacz także: Spadki na rynku. Tanieje niemal wszystko. Dane S&P 500, Nasdaq i Dow Jones
Srebro drożeje, ale dlaczego?
Na koniec wróćmy jeszcze do rynku srebra. Metal szlachetny drożeje z paru powodów. Pierwszy sugeruje, że możemy być blisko przegrzania rynku metali szlachetnych. Kurs srebra wystrzelił po miesiącach, w których mocno drożało złoto (rynek szukał tańszej alternatywy).
Do tego dochodzą kwestie geopolityczne. Nadal trwa wojna na Ukrainie, widzimy rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie, nadal grozi nam wojna w Iranie, a na dodatek Donald Trump chce zająć Grenlandię. Nie wspominając o drugim planie wielkiej polityki: doprowadzeniu do zamachu stanu w Wenezueli i obaleniu Nicolasa Maduro.
Wpływ na cenę miała też decyzja władz Chin, które w styczniu zaostrzyły kontrolę eksportu srebra.
I może najważniejsze w kontekście popytu na kruszec: srebro jest powiązane ze stanem gospodarki, gdyż sięga się po nie w produkcji elektroniki, sprzętu medycznego, paneli słonecznych czy baterii. Nie wspominając o biżuterii. To wszystko oznacza, że popyt zmienia się w zależności od zapotrzebowania na różnych rynkach. To szansa, ale też zagrożenie, gdyż to ostatnie może przez obecną cenę spaść (przykładem jest opisywana w tym tekście decyzja Pandory). To z kolei napędzi dalsze spadki.
„Srebro jest powiązane ze stanem globalnej gospodarki. Jest wykorzystywane w produkcji elektroniki i sprzętu medycznego, paneli słonecznych oraz baterii, co oznacza, że popyt na ten metal ze strony przemysłu zmienia się w zależności od tempa wzrostu światowej gospodarki” - powiedziała BBC Danni Hewson, szefowa analiz finansowych w AJ Bell.
Zobacz także: Akcje KGHM Polska Miedź po gwałtownej wyprzedaży! Inwestorzy ponoszą straty. Winna cena srebra?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję