W sobotę grupa OPEC+ zdecydowała o zwiększeniu wydobycia o 548 tys. baryłek ropy dziennie, począwszy od sierpnia. To wyraźnie więcej niż wzrost o 411 tys. baryłek zatwierdzony w maju, czerwcu i lipcu, które i tak były już trzykrotnie większe niż początkowo planowano na te miesiące.
Co więcej, OPEC+ na spotkaniu za miesiąc (3 sierpnia) rozważy kolejną transzę w wysokości 548 tys. baryłek ropy dziennie na wrzesień. To zakończyłoby odwrócenie cięcia o 2,2 miliona baryłek, dokonanego jeszcze w 2023 roku. Zatem stałoby się to o rok wcześniej, niż przewidywano.
Grupa, która odpowiada łącznie za około połowy światowej produkcji ropy naftowej, ogranicza produkcję od 2022 roku w celu wsparcia rynku. Jednak w pierwszej połowie tego roku u zmieniła swoje podejście, aby odzyskać utracone udziały w rynku. Zresztą, prezydent USA Donald Trump zażądał od grupy, aby wrzucała na rynek więcej surowca, aby pomóc w utrzymaniu niższych cen paliw.
Większa podaż ropy, niższe ceny paliw?
Oczywiście, teraz gdy OPEC+ zwiększy się podaż surowca, to może pojawić się potencjalna presja na ceny ropy.
„Na razie rynek ropy pozostaje napięty, co sugeruje, że może wchłonąć dodatkowe baryłki” - skomentowali analitycy UBS. - „Istnieje jednak rosnące ryzyko, takie jak trwające napięcia handlowe, co sugeruje, że rynek może wydawać się mniej napięty w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy, co stwarzałoby ryzyko spadku cen”
Jednak oficjalny plan zwiększenia wydobycia to jedno, a faktyczna nowa podaż to drugie.
Rzeczywisty wpływ podaży na rynek ropy będzie prawdopodobnie mniejszy, niż ogłoszono. Część krajów OPEC+ już wcześniej przekraczała swoje limity produkcyjne, eksportując więcej ropy względem planu.
Kartel naciska na kraje, które nie trzymały się wytycznych, any uwzględniły te wcześniejsze nadwyżki i odpowiednio dostosowały się do nowego planu wydobycia. Mowa przede wszystkim o Iraku i Kazachstanie, które produkowały powyżej wyznaczonych celów, co irytowało innych członków OPEC, podał Reuters.
Saudyjski gambit na rynku ropy
Arabia Saudyjska wydaje się pewna tego, że rynek wchłonie dodatkową podaż bez konsekwencji w postaci spadku ceny surowca. Saudi Aramco podniosło ceny za ropę dla klientów na rynku azjatyckim - i to o więcej, niż oczekiwano. Nie wygląda to na działania producenta, który obawia się o popyt.
To ryzykowne podejście Saudów - zwłaszcza, gdy kraj potrzebuje wysokich cen ropy, aby pokryć wysokie wydatki rządowe. Arabia Saudyjska rozpoczęła ambitny plan przekształcenia gospodarki w obliczu rosnącego deficytu budżetowego.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że do powodzenia reform, państwo potrzebuje cen ropy wyższych niż 90 USD za baryłkę. Obecnie jest to jednak około 68 USD za ropę Brent i 66 USD za WTI.
Cena ropy Brent w USD za baryłkę

Źródło: TradingView.
Prognozy spadków cen ropy od wielkich banków
Tymczasem popyt na paliwo w sezonie letnim na półkuli północnej jest wysoki. Jest to jeden z powodów dynamicznego zwiększania produkcji przez OPEC, który szacuje, że te dodatkowe baryłki są potrzebne do zaspokojenia popytu nawet do grudnia.
Niemniej, inni prognostycy są sceptyczni. Jeszcze przed ogłoszeniem zwiększania produkcji przez OPEC, agencja IEA szacowała nadwyżkę podaży ropy o 1,5% na koniec 2025 roku.
Spadku cen surowca oczekują również eksperci amerykańskich banków inwestycyjnych JP Morgan oraz Goldman Sachs. Zapowiadają oni spadek w kierunku 60 USD za baryłkę, czyli o około 10%.
Zobacz również: “Koniec hossy na złocie? To nie przerwa, a początek nowego trendu ceny metalu”
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję