Sprzedaż internetowa w przekroju ostatnich lat diametralnie się zmieniła. Wiele osób do sieci przeniosła robienie niemal wszystkich zakupów. Te nie dotyczą już jedynie ubrań czy budów, ale także innych znacznie poważniejszych transakcji, jak chociażby zakup akcji czy obligacji. Na rynku zmieniło się wiele, ale za tymi zmianami - jak się okazuje - nie w wystarczającym tempie zmieniają się przepisy, przynajmniej te krajowe, które w odpowiedni sposób pozwoliłyby chronić konsumentów. To miało się zmienić od 19 czerwca 2026 roku, ale okazuje się, że ustawodawcy nie udało się na czas przygotować odpowiednich regulacji i wdrożyć ich w życie.
Unijna dyrektywa czeka
Jedne z pierwszych regulacji, które miały zapewnić bezpieczeństwo osobom robiącym zakupy w Internecie powstały ponad 20 lat temu. W 2011 roku Unia Europejska dołożyła kilka przepisów, które na tamten okres wydawały się być wystarczające, aby zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z portali e–commercowych. Od tamtego czasu minęło 15 lat, a ryzyka i wyzwania związane z zakupami w sieci wkroczyły na zupełnie inny poziom. Właśnie dla tego unijni urzędnicy po raz kolejny zdecydowali się dostosować prawo, do czasów w jakich żyjemy. W 2023 roku powstała Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2023/2673, która miała zastąpić wcześniejsze akty unijne o sprzedaży na odległość. Państwa członkowskie na wdrożenie nowych przepisów miały czas do 19 czerwca 2026 roku, ale już wiadomo, że Polska tego terminu nie dotrzyma.
W połowie 2025 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przedstawił pierwszy projekt ustawy, który miał pozwolić na wdrożenie przepisów. W konsultacjach na temat dokumentu pojawiło się wiele uwag i propozycji zmian w proponowanych regulacjach, z którymi wyszły między innymi banki, a także nadzór finansowy. Uwagi dotyczyły między innymi kredytów konsumenckich, a dokładnie Sankcji Kredytu Darmowego.
UOKiK przygotował drugą wersję projektu, nie rezygnując przy tym ze swoich wcześniejszych założeń. Ten nie spotkał się z aprobatą środowisk opiniujących i projekt ustawy utkwił w martwym punkcie. W maju 2026 roku prace nad dokumentem zostały wstrzymane i do tej pory nie zostały wznowione. Co to oznacza dla Polski, skoro termin wdrożenia regulacji mija właśnie dziś (19 czerwca 2026 roku)? Otóż Komisja Europejska może wystąpić w tej sprawie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który może nałożyć na Polskę karę za niewypełnienie terminów wdrożenia przepisów wynikających z unijnej dyrektywy.
Co chce uregulować Unia Europejska?
Nowe przepisy przygotowane przez unijnych urzędników nakładają między innymi obowiązek informacyjny. Chodzi o zamieszczenie informacji kontaktowych, a także informacji dotyczących ewentualnych reklamacji przy transakcjach zawartych na odległość. Chodzi także o wyraźny i łatwy dostęp do odstąpienia umowy zawieranej na odległość. Ten ma być tak samo prosty, jak jej zawarcie. Przepisy wprowadzają także konieczność oznaczenia cen, które zostały dopasowane do konkretnego klienta. Chodzi między innymi o usługi finansowe, jak na przykład oferta kredytu konsumenckiego, która poprzez bankowy scoring (ocenę ryzyka) została dopasowana do konkretnego klienta. Unijni urzędnicy dali także prawo konsumentowi zarządzania interwencji człowieka, a nie systemu również w przypadku umów zawartych na odległość.
Zobacz również: UOKiK upomni Cię za ten czyn! Jak uniknąć sporej kary finansowej? „Prosta zasada”, ostrzegają eksperci
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję