Wyobraź sobie, że przychodzisz do pracy i dowiadujesz się, że o Twoim losie u danego pracodawcy będzie decydowała… sztuczna inteligencja.
Cyfrowy kat z Doliny Krzemowej
Okazuje się, że nie jest to jedna z misji pobocznych w Cyberpunku 2077 dotycząca pracy w Arasace, ale realny scenariusz prosto z Oakland w Kalifornii.
Tamtejszy sąd federalny właśnie mierzy się z bezprecedensowym pozwem, który może trwale popsuć doskonałe humory inwestorów z Wall Street. Dwudziestu sześciu byłych i anonimowych pracowników Meta Platforms postanowiło głośno powiedzieć „stop” i oskarżyło technologicznego giganta o to, że został on ślepym wykonawcą wyroków sztucznej inteligencji.
Złożony pozew zarzuca firmie, że przy wdrażaniu masowych zwolnień bezkrytycznie zaufała algorytmom. Narzędzia te miały rzekomo faworyzować pracowników wykazujących nieustanną aktywność przed monitorami, kompletnie ignorując kontekst życiowy.
W efekcie system bezlitośnie uderzył w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi, kobiety w ciąży oraz pracowników korzystających z prawnie chronionych urlopów opiekuńczych.
Zobacz również: Amazon i Alphabet na rekordach, Meta i Microsoft w tyle. Wall Street wybiera zwycięzców AI
Wielki Brat patrzy na Twoje ręce
Jak wyglądał ten cyfrowy system selekcji u Zuckerberga? Z ujawnionych dokumentów sądowych wyłania się obraz skrajnej inwigilacji.
Meta miała wykorzystywać cały arsenał wewnętrznych narzędzi AI do oceny oraz pozycjonowania pracowników na specjalnych listach zwolnień. Kluczową rolę odegrał tu model językowy o nazwie „Matemate”, a także system określany mianem „drugiego mózgu”, którego zadaniem było nieustanne skanowanie i archiwizowanie wszelkiej komunikacji oraz dokumentów tworzonych przez personel.
Co więcej, algorytmy generowały wskaźnik produktywności na podstawie stałego monitorowania uderzeń w klawisze, zawartości ekranów, wysyłanych e-maili i historii przeglądarek. Wskaźnik ten powiązano z poziomem zużycia tokenów AI.
Dla sztucznej inteligencji brak aktywności to zerowy wskaźnik. Problem w tym, że Meta zapomniała nauczyć swoje inteligentne systemy nie tylko empatii, ale przede wszystkim przestrzegania federalnych i stanowych przepisów prawa pracy.
Powodowie zarzucają korporacji, że nie przeprowadziła testów narzędzi pod kątem uprzedzeń, co wprost łamie rygorystyczne przepisy w Kalifornii i Nowym Jorku.
Zobacz również: Akcje Meta na minusie. TSUE uderza z Zuckerberga. Branża AI ma się czego bać?
Giełdowy wyścig po efektywność i reakcja rynku
Przedstawiciele Meta Platforms robią dobrą minę do złej gry. Rzecznik spółki oświadczył, że zarzuty są bezpodstawne, a decyzje kadrowe były podejmowane przez ludzi, a nie przez AI. Jednak inwestorzy na giełdzie NASDAQ patrzą na to inaczej.
Redukcja globalnego zatrudnienia o 10% była szeroko chwalona przez analityków jako genialny ruch optymalizacyjny w ramach ogłoszonego przez Marka Zuckerberga „roku efektywności”.
Kapitalizacja rynkowa spółki rosła, gdy pokazywano kolejne miliardy USD płynące na rozwój AI i integrację cyfrowych agentów. Teraz jednak ten technologiczny optymizm zderza się z twardą ścianą ryzyka prawnego.
Powodowie domagają się od sądu tymczasowego wstrzymania procedury zwolnień, która ma formalnie ruszyć 22 lipca, na czas trwania postępowań arbitrażowych. Jeśli sędzia przychyli się do ich wniosku, będzie to potężny wizerunkowy i operacyjny cios dla korporacji Zuckerberga.
Nie zmienia to jednak faktu, że akcje Meta Platforms na zamknięciu giełdy we wtorek, 14 lipca podrożały o 0,66% do poziomu 661,04 USD.
Choć Zuckerberg uspokaja, że nie planuje już kolejnych masowych cięć w tym roku, mleko się rozlało. Opisywany pozew to absolutny precedens.
To pierwszy przypadek, gdy tak potężne przedsiębiorstwo zostało pociągnięte do odpowiedzialności za powierzenie decyzji o zwolnieniach algorytmom.
Wykres. Kurs akcji Meta Platforms

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Wyniki finansowe Big Techów. Ruszył kurs akcji Amazon, Alphabet, Meta i Microsoft
Źródło: Reuters.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję