Informacja o tym, że Seven & I Holdings, właściciele azjatyckiego giganta 7-Eleven, oficjalnie potwierdził plan zakupu znaczącego pakiety akcji Żabki, wywołała prawdziwe trzęsienie ziemi na giełdzie
Japoński Kaiju na polskim podwórku
Od 16 lipca akcje polskiej spółki podrożały o prawie 20%, napędzane potężnymi oporami rynkowymi i rosnącym apetytem inwestorów. Gdy w przestrzeni medialnej pojawiły się pierwsze doniesienia o przejęciu, warszawski parkiet zareagował błyskawicznie.
Spółka nie komentuje jakichkolwiek pogłosek dotyczących potencjalnych transakcji na jej istniejących akcjach —poinformowało biuro prasowe spółki.
Rynek jednak nie potrzebuje oficjalnych przemówień, aby wyceniać przyszłość. Japończycy wydali krótki komunikat, potwierdzający ich zainteresowanie, i to wystarczyło, by rozpalić wyobraźnię giełdowych graczy.
Zobacz również: Giełda w 2026 szykuje niespodziankę? „Inwestorzy powinni upewnić się, że ich portfele są przygotowane na trend wzrostowy”
Luksemburski haczyk i granica 33,3%
Dlaczego sprawa ewentualnego wycofania Żabki z obrotu jest tak skomplikowana? Wszystko rozbija się o geografię prawną. Choć zielone sklepy kojarzą się z każdym polskim osiedlem, formalnie spółka zarejestrowana jest w Luksemburgu. A to niesie za sobą konkretne konsekwencje dla każdego, kto chciałby przejąć nad nią kontrolę.
W przypadku standardowych polskich spółek obowiązek ogłoszenia wezwania na pozostałe akcje pojawia się dopiero po przekroczeniu 50% głosów.
Tymczasem w Wielkim Księstwie zasady gry są znacznie bardziej rygorystyczne.
Z prospektu Żabki wynika, że w Luksemburgu jest próg 33 i 1/3% ogólnej liczby głosów, po przekroczeniu którego powstaje obowiązek ogłoszenia wezwania — powiedział Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Co ciekawe, mamy tu do czynienia z prawną hybrydą. Sam obowiązek ogłoszenia wezwania wynika z regulacji luksemburskich, ale już sama procedura, wycena oraz warunki oferty podlegałyby ustawodawstwu polskiemu.
Zobacz również: Akcje Żabka rozgrzeją GPW? Polski gigant chce zostać „europejskim 7-Eleven”
CVC rozdaje karty, a akcje na rollercoasterze
Największym udziałowcem Żabki pozostaje fundusz CVC, kontrolujący pośrednio 37,6% akcji. Drugim znaczącym graczem jest PG Investments Company z pakietem 10,01%.
Żaden z tych podmiotów nie ujawnia na razie swoich intencji cenowych ani gotowości do wyprzedaży udziałów.
Jeśli Seven & I Holdings zdecyduje się na odkupienie całego pakietu od CVC, automatycznie przekroczy próg 33,3% i będzie zmuszone ogłosić wezwanie na wszystkie pozostałe akcje. A to wprost mogłoby otworzyć drogę do wycofania spółki z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.
Alternatywnym scenariuszem jest jednak zakup mniejszego pakietu, co pozwoliłoby Japończykom na ekspozycję na dynamiczny polski rynek bez konieczności robienia finansowego wykupu stulecia.
A stawka jest gigantyczna. Obecnie cała Żabka wyceniana jest na ponad 33 mld PLN, a akcje spółki kosztują około 31,66 PLN za sztukę.
To aż o 53% więcej w porównaniu z wyceną z giełdowego debiutu (IPO) jesienią 2024 roku.
Japoński dziennik „Nikkei” szacuje, że planowana inwestycja może sięgnąć od kilkuset mln do nawet kilku mld USD (w przeliczeniu z setek miliardów jenów).
Oznacza to wiele opcji, od pakietu wartego blisko 5 mld PLN po zaangażowanie przekraczające 20 mld PLN.
Wykres. Kurs akcji Group S.A.

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Akcje CD Projekt przed przełomem? GPW czeka na DLC do Wiedźmina 3. Ekspert wskazuje potencjalne daty
Źródła: Money, Rzeczpospolita.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję