Reklama
Reklama
Reklama

10% rocznie i to wystarczy. Większość inwestorów nie chce tego słyszeć. Jak inwestować małe kwoty? Bartek Szyma dla FXMAG

Inwestowanie na giełdzie nie jest łatwą sztuką. Ale czy na pewno? Bartek Szyma, zawodowy inwestor dywidendowy udowodnił, że można dojść do życia “tylko z giełdy”. Oto kilka rad, którymi podzielił się z naszą redakcją. To porady, które okażą się szczególnie przydatne dla początkujących.

10% rocznie i to wystarczy. Większość inwestorów nie chce tego słyszeć. Jak inwestować małe kwoty?  Co warto zrobić, by zarabiać? Bartek Szyma dla FXMAG
Bartek Szyma, opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Przemysław Tabor, wiceredaktor naczelny FXMAG: Na jakie zawirowania portfela i trudności powinien przygotować się początkujących inwestor, która rozpoczyna swoją przygodę z inwestowaniem na giełdzie? Czy może powinien mieć bardzo pozytywne oczekiwania? 

Bartek Szyma, zawodowy inwestor dywidendowy: Oczekiwania rzeczywiście są bardzo istotnym elementem. Mam wrażenie, że szczególnie w dobie popularności kryptowalut i kryptoaktywów.

Giełda może wydawać się dla większości inwestorów mało interesującym tematem, bo jednak trudno się spodziewać, że w ciągu roku czy dwóch wykręcimy stopę zwrotu rzędu 100% czy 200%. (...) Więc takie urealnienie urealnienie oczekiwań jest bardzo istotne. Patrząc długoterminowo na rynek amerykański, to przeciętna stopa zwrotu z indeksu S&P 500, czyli razem z dywidendami, to jest około 10% średniorocznie.

Jakkolwiek może to być mało satysfakcjonujące dla inwestora, to takich takich zwrotów powinniśmy się “plus minus” spodziewać. Bardzo dobrzy inwestorzy osiągają poziom około 20% średniorocznie.

Jeżeli jesteśmy w stanie w długim terminie utrzymać takie wyniki, to jest to fenomenalny wynik. Natomiast warto pamiętać, że przy 10% średniorocznie, mniej więcej co 7 lat podwajamy swój zainwestowany kapitał, więc to nie jest też mało. Nasze oczekiwania powinny być realistyczne.

Oczywiście możemy próbować celowania w aktywa bardziej zmienne, które teoretycznie oferują wyższy potencjał wzrostu, jednak to zawsze będzie wiązało się z ryzykiem. Pytanie: czy taki świeży inwestor, który dopiero zaczyna inwestować, czy powinien się za takie aktywa chwytać?

Reklama

Wydaje się, że pierwszy rok to jest dobry moment, żeby poznać rynek i zasady na nim rządzące. Zawsze miałem problem z kontami “demo”. Nigdy nie miałem pewnej systematyczności, nie chciało mi się. Pierwszy miesiąc był ciekawy, byłem zainteresowany, coś tam robiłem, ale żeby dłużej zajmować się kontem “demo”... jakoś nigdy mi to nie wychodziło. 

Zatem - małe kwoty, które realnie rzeczywiście możemy stracić, inwestowane co miesiąc (bo ta regularność rzeczywiście jest ważna), szczególnie w przypadku młodych osób, które dopiero zaczynają swoją karierę zawodową i na razie nie mają tych nadwyżek jeszcze jakichś nadzwyczajnych - to jest fantastyczny sposób, żeby poznać rynek i zrozumieć zasady, które na nim panują. A jednocześnie nie sparzyć się zanadto jakimiś jakimś złym ruchem na dużym kapitale.

Przemysław Tabor: Mówi się, że pierwsze pieniądze trzeba stracić na giełdzie. To prawda?

Bartek Szyma: Myślę, że tak, ale to jest przede wszystkim zmora inwestorów, którzy spekulują. Na przykład, próbują łapać górki, dołki lub jakieś szybkie zagranie.

Jeżeli kupujemy indeks, to stosujemy najprostszy sposób inwestowania. Czyli - inwestujemy co miesiąc pieniądze w indeks, na przykład poprzez ETF na 500 największych spółek amerykańskich. Wtedy, nie wiem, co by się musiało wydarzyć, żeby te 500 wielkich firm zbankrutowało. Tym bardziej, że indeks jest tak skonstruowany, że co kwartał następuje rewizja jego komponentów - te najgorsze są usuwane, a zastępowane przez nowe.

Zatem, z tej perspektywy, musiałaby się wydarzyć naprawdę ostateczna katastrofa całej gospodarki amerykańskiej. Ale to też nie powinno sprowadzić indeksu do zera. Zatem, jeżeli zaczniemy z głową, z długoterminowym planem, to myślę, że szansa na to, żeby stracić pieniądze jest niewielka. I to o to chodzi w inwestowaniu.

Reklama

Myślę, że takie podejście do inwestowania będzie dobre dla każdego początkującego. Bo tu nie chodzi o to, żeby dana osoba nagle zmieniała swój profil zawodowy z (na przykład) programisty, lekarza, prawnika, budowlańca na spekulanta giełdowego czy zawodowego inwestora. Tylko chodzi o to, żeby odkładała sobie te środki i żeby one rosły szybciej niż inflacja. To właśnie do tego służy nam długoterminowe inwestowanie.

Przemysław Tabor: Pokazujesz jednak, że można stać się zawodowym inwestorem i że można żyć z giełdy. Jednak zajęło ci sporo czasu, żeby dojść do momentu, kiedy możesz tak powiedzieć.

Bartek Szyma: To prawda, że można żyć z giełdy. Natomiast to się też wiąże z tym, że musimy mieć tą stopę oszczędności, czyli ten kapitał, który odkładamy, musi być stosunkowo duży w stosunku do tego, co wydajemy, tak? Czy co tu zarabiamy, przepraszam. Więc jak najbardziej jest to możliwe, da się z giełdy żyć na co dzień.

Ja już w tej chwili żyję w taki sposób, że większość moich codziennych wydatków pokrywają dywidendy. Zatem, nie musiałbym podejmować pracy zawodowej, gdybym tego nie chciał - dywidenda jest w stanie zapłacić mi za to, co potrzebuję do życia. Na przykład za mieszkanie, za media i tak dalej.

Natomiast, wymaga to dyscypliny i długoterminowego podejścia do rynku.

Przemysław Tabor: Czyli to jest to, co potrzebne można było podsumować jako: dyscyplina, długoterminowe podejście i pewnie… strategia?

Reklama

Bartek Szyma: Tak. Dyscyplina, a raczej dyscyplina we wdrażaniu strategii. Czyli: jeżeli kupujemy co miesiąc, co kwartał, to rzeczywiście tak róbmy. W ustalonym, konkretnym interwale kupujmy na przykład ETF-y czy spółki, które spełniają pewne kryteria

Najgorzej jest właśnie, i to myślę, że to często jest problem początkujących inwestorów, to dzialać wbrew rozpoczętej strategii. Zaczynamy ją wdrażać, początkowo idzie super, jesteśmy “podpaleni”, jest fajnie, bardzo się cieszymy. I nagle przychodzi taki moment na rynku, a on zawsze przyjdzie niezależnie od tego, jaką strategię przyjmiemy, że ta strategia będzie się zachowywała gorzej niż rynek. Po prostu będzie się kiepsko zachowywała. I wtedy tracimy entuzjazm.

Jeżeli przetrwamy ten pierwszy moment zniechęcenia i dalej będziemy konsekwentnie ją wdrażać, to właśnie w tych momentach, kiedy jest teoretycznie najgorzej, to konsekwentne kupowanie daje największe rezultaty w przyszłości (...)

Przemysław Tabor: Zatem, jakich zasad używasz swojej strategii doboru spółek lub ETF do portfela?

Bartek Szyma: Myślę, że jeżeli mówimy o małych kwotach, mówimy o czyli małe kwoty dla mnie to jest też synonim tego, że to jest początkujący inwestor. Więc ja bym tutaj rzeczywiście sugerował po prostu ETF-y. Dopiero w momencie, w którym otrzaskamy się trochę z tym rynkiem, jest sens wybierać spółki indywidualnie. No ale teraz musimy się zastanowić nad jedną rzeczą. Jeżeli zarabiamy, powiedzmy, rynek zarabia 10% średniorocznie, tak?

Oczywiście, raz rynek będzie tracił 20%, a raz będzie zyskiwał 30%. Chodzi o uśrednienie wyniku. To nie jest tak, że my co roku będziemy o 10% bogatsi. 

Reklama

Jednak skoro dobrzy inwestorzy zawodowi, tacy jak Warren Buffett czy ikony inwestycyjne, zarabiają około 20% rocznie, to warto sobie przeliczyć, czy te dodatkowe 10% jest warte czasu, który musielibyśmy poświęcić na analizę spółek.

A mówimy w większości o małych kwotach i o początkującym inwestorze. Moim zdaniem, na początku kariery zawodowej znacznie lepszy rezultat przyniesie skoncentrowanie się na karierze i jej rozwoju, zdobywaniu kompetencji i zwiększanie zarobków, które będziemy odłożyć na giełdę, niż próba walki z rynkiem, poświęcania pół etatu na to, żeby coś na konkretnych spółkach ugrać. Realistycznie, jeżeli nawet mamy 100 tys. złotych na giełdzie i zarobimy o dwa punkty procentowe więcej niż rynek, czyli te 2%. No to mamy z tego 2 tys. złotych. I jeżeli te dodatkowe 2 tys. złotych kosztuje nas dodatkowe pół etatu, żeby wygenerować zaledwie dwa punkty więcej, to w… większości wypadków to na naprawdę nie jest gra warta świeczki.

Zatem dopiero, gdy mamy duży kapitał i rzeczywiście nas to kręci i widzimy pewną możliwość swojej przewagi, to dopiero wtedy jest sens zaczynać się interesować jakimiś indywidualnymi strategiami.

Wcześniej, moim zdaniem, lepsze efekty da konsekwentne budowanie majątku pracą zawodową.

 


 

Reklama

Wywiad jest częścią szerszego nagrania, które zostało opublikowane na naszym kanale YouTube. Zachęcamy do jego obejrzenia! Odnośnik poniżej:

 


Przemysław Tabor

Przemysław Tabor

Zastępca redaktora naczelnego FXMAG. Tworzę też na kanale YouTube FXMAG. W swoich tekstach skupiam się na gospodarce, rynku nieruchomości, surowcach i giełdzie. Lubię pomagać czytelnikom w zrozumieniu skomplikowanych zjawisk.

Obserwuj autoraLinkedIn


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane