Nvidia przyzwyczaiła Wall Street do spektakularnych wyników, tworząc niemal niebezpieczne oczekiwania, że co kwartał będzie przebijać najśmielsze prognozy i bezczelnie podnosić poprzeczkę.
Król sztucznej inteligencji pod ścianą oczekiwań
Problem w tym, że rozpuszczone i szalenie wymagające rynki finansowe rzadko wybaczają brak bicia kolejnych rekordów.
Sektor półprzewodników napędzał tegoroczne wzrosty, podnosząc indeks Philadelphia Stock Exchange Semiconductor o imponujące 60%.
Ostatnie sesje przyniosły jednak lekkie otrzeźwienie i tąpnięcie indeksu o 6,4% z powodu obaw o inflację, które uderzyły w nastroje. Sama Nvidia, mimo wzrostu o 18% od początku 2026 roku i o 34% od marcowego dołka, również straciła w ostatnich trzech dniach ponad 6%.
Choć wciąż deklasuje technologiczny NASDAQ 100, który zyskał skromniejsze 14%, presja ze strony inwestorów jest ogromna. Gracze giełdowi nie zadowolą się już tylko kolejnym udanym okresem rozliczeniowym.
Inwestorzy szukają teraz twardych zapewnień, że infrastrukturalny szał na AI potrwa przynajmniej do 2028 roku.
Zobacz również: Akcje Nvidia wystrzeliły o 41%. Bańka AI tłumi nastroje, wyniki finansowe napędzą hossę?
Miliardy na stole i zaskakująco tanie akcje
Boom na AI jest jak potężny silnik, w którym paliwa nie zabraknie, ponieważ Big Techy cały czas leją do niego oktany.
Czterej najwięksi gracze (Amazon, Google, Microsoft oraz Meta) planują wydać w tym roku astronomiczne 725 mld USD na wydatki kapitałowe, a w 2027 roku te kwoty mają być jeszcze wyższe.
Lwia część tych funduszy trafia bezpośrednio na konto producentów układów graficznych, bez których zaawansowana sztuczna inteligencja po prostu nie istnieje.
Co ciekawe, błyskawiczny wzrost zysków Nvidii sprawia, że jej akcje zaczynają wyglądać bardzo okazyjnie. Konsensus rynkowy dla zysko netto spółki na rok fiskalny 2027 wzrósł w ciągu ostatnich trzech miesięcy o 13%, a prognozy przychodów skoczyły o 12%. W rezultacie wskaźnik ceny do zysku spadł poniżej 24, co plasuje go wyraźnie poniżej 10-letniej średniej wynoszącej około 36.
Wielu inwestorów obawia się, że akcje Nvidii są tak naprawdę napędzane bańką AI, która może skończyć tak samo tragicznie, jak bańka dot com.
Eksperci z Neuberger Berman Group są zgoła przeciwnego zdania i twierdzą, że wycena spółki ma realne oparcie w przepływach pieniężnych.
Nvidia pozostaje najważniejszą spółką na świecie, generując prawie jedną piątą z 7,4% wzrostu indeksu S&P 500 w tym roku. Warto zaznaczyć, że wspierają ją w tym inni cykliczni liderzy branży, tacy jak Micron, Broadcom, AMD czy Intel, co stanowi bardzo rzadko spotykany pokaz siły jednego sektora.
Zobacz również: Akcje Nvidia i Alphabet reagują na starcie gigantów. Jeden z nich może zostać w tyle
Konkurencja wyraźnie depcze po piętach
Trwający właśnie sezon raportów finansowych był dotychczas dla sektora AI wyjątkowo łaskawy - aż 93% spółek pobiło prognozy zysków, zaskakując rynek pozytywnie o niemal 25%.
Jednak powtórzenie takiego sukcesu przez Nvidię i wywołanie euforii będzie trudne z dwóch powodów.
Po pierwsze, jej gigantyczna kapitalizacja sprawia, że potrzebuje potężnego napływu kapitału, by wyraźnie ruszyć kursem.
Po drugie, konkurencja zaczyna wyraźnie deptać liderowi po piętach. AMD radzi sobie coraz śmielej, Intel wyszedł z cienia i triumfuje po umowie z Apple, a Alphabet (Google) i Amazon z powodzeniem rozwijają własne układy scalone.
Mimo niepewności i nerwowego oczekiwania na raport finansowy kurs akcji Nvidii spadł jedynie o 0,74% i osiadł na pułapie 220,58 USD.
Wykres. Kurs akcji Nvidia

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Giełda w 2026 szykuje niespodziankę? „Inwestorzy powinni upewnić się, że ich portfele są przygotowane na trend wzrostowy”
Źródło: Bloomberg.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję