Kamil Markiewicz (FXMAG): W czerwcu, po raz pierwszy w historii Polska wyprodukowała więcej energii z OZE (44,1%) niż z węgla (43,7%). Czy to może oznaczać początek nowego trendu?
dr inż. Nikolina Poranek (ekspert ds. OZE, Katedra Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów, Wydział Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej): Można być dumnym z tego udziału OZE w krajowym miksie energetycznym. Natomiast nie możemy osiąść na laurach i mieć świadomość tego, że nie każdy miesiąc będzie tak dobry. Ten wynik na pewno nie oznacza, że możemy zapomnieć o węglu i całkowicie z niego zrezygnować, z tego względu, że potrzebujemy stabilizacji energetycznej.
Z tych źródeł wynika, że energia bezemisyjna została wytworzona przede wszystkim z wiatru i słońca, a musimy pamiętać, że w miesiącach zimowych, gdy mamy większe zapotrzebowanie na energię, słońca tyle nie ma, więc będziemy musieli korzystać z innych źródeł.
Oczywiście, Polska ma plan zwiększać udział OZE w krajowym miksie energetycznym. Do 2030 roku udział tej energii ma być zwiększony do około 50%.
Wraz z rozbudową instalacji OZE pojawią się przed naszym krajem kolejne wyzwania w postaci konieczności rozbudowy sieci elektroenergetycznej, ponieważ jest ona dość przestarzała, a już teraz potencjał OZE przewyższa możliwości przesyłowe.
Jeśli chcemy zwiększać udział OZE, musimy pamiętać także o magazynach energii, które przyczynią się do ustabilizowania produkcji energii. Oczywiście, nie każde OZE jest niestabilne. Istnieją elektrownie szczytowo pompowe, które są stabilnym źródłem energii. Jednak nie wszędzie ze względów ekonomicznych ich instalacja jest opłacalna. Jednym z czynników jest uwarunkowanie terenu.
Kolejnym przykładem są biogazownie. Polska ma tu bardzo duży potencjał, ze względu na dostępność biosubstratu. Obecnie wykorzystujemy około 3% potencjału produkcji biogazu.
Czytaj też: Historyczny moment w Polsce. Więcej prądu pochodzi z OZE niż węgla
W 2024 roku produkcja energii elektrycznej z węgla w Polsce spadła do rekordowo niskiego poziomu 56,2%. Produkcja z OZE osiągnęła 29,4%. Jak może się to kształtować w kolejnych latach?
Tak jak wspomniałam, Polska pracuje nad tym, aby zwiększać wytwarzanie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii i to z pewnością będzie działo się w kolejnych latach. Jak bardzo będzie to efektywne, będzie uzależnione od tego, jak szybko będzie postępowała modernizacja sieci i instalacja magazynów energii, które zapewnią jej większą stabilizację.
Przy tym należy pamiętać, że póki co nie możemy odejść od elektrowni węglowych, które zapewniają nam stabilizację w produkcji energii elektrycznej i można spodziewać się, że w najbliższych latach nadal będą.
Wykres. Struktura generacji energii elektrycznej w Polsce w 2024 roku.


Źródło: Gramwzielone.pl.
Rząd pracuje nad budową elektrowni atomowej. Te zapowiedzi słyszymy od wielu lat. Gdy w końcu powstanie pierwsza z nich, jak duży będzie to miało wpływ na produkcję energii?
Elektrownia jądrowa na pewno będzie czystym i stabilnym źródłem energii. Należy jednak pamiętać o tym, że nie jest to źródło łatwe do sterowania, które możemy włączyć i wyłączyć, czy zwiększyć lub zmniejszyć produkcję, jak to ma na przykład miejsce w biogazowniach.
Na pewno nasz kraj potrzebuje elektrowni jądrowej, ale na pewno jej powstanie nie będzie miało wpływu na zwiększenie udziału energii OZE.
Jak bardzo elektrownie jądrowe przyczynią się do zmiany polskiego rynku energetycznego?
Celem naszego kraju jest doprowadzenie do zmniejszenia cen energii. Będziemy chcieli to zrobić zarówno dzięki elektrowni jądrowej, jak i odnawialnym źródeł energii. Jeśli tak się stanie, to z pewnością wpłynie to na nasz rynek energetyczny, a także gospodarkę. Tańsza energia powinna wprost wpłynąć na rozwój gospodarczy, choćby poprzez pozyskanie nowych inwestorów zagranicznych.
Korzyści jest znacznie więcej. Wśród nich obniżenie kosztów produkcji, co przełoży się także na zmniejszenie cen detalicznych wielu produktów.
Czy polityka “wychodzenia z węgla” będzie kontynuowana w kolejnych latach?
Tak, możemy się tego spodziewać. Ministerstwo klimatu określiło cele, do których nasz kraj będzie dążył i rząd z pewnością zrobi wszystko, aby je osiągnąć.
Czy zapowiedzi prezydenta elekta Karola Nawrockiego dotyczące zwiększenia wydobycia węgla mogą być traktowane poważnie? Prezydent nie ma zbyt wiele narzędzi, aby na to wpłynąć.
Wszystko zależy od tego, czy wydobycie węgla będzie opłacalne. Na to wpływ ma kilka czynników. Nie tylko samo wydobycie, ale także jego wykorzystywanie. Jeśli będziemy musieli dokonywać wysokich opłat za emisję dwutlenku węgla powstałego w wyniku spalania węgla, to jego eksploatacja może okazać się bardzo kosztowna.
Myślę, że te zapowiedzi muszą być poparte głęboką analizą. Dopiero gdy będzie pewność, że będzie to opłacalne, można mówić o tym, aby wydobycie węgla zwiększać.
Czy Polska może wycofać się z celów klimatycznych Unii Europejskiej? Czy Unia ogranicza naszą niezależność energetyczną?
Rozwój OZE, czyli tej rozproszonej energii jest bezpośrednio powiązany z bezpieczeństwem energetycznym. Złoża węgla są coraz trudniej dostępne, co wpływa na koszt ich wydobycia. Ponadto ponosimy opłaty emisyjne przy jego wykorzystaniu do generacji energii, czego nie ma w przypadku OZE. To wszystko skłania nas do tego, aby wybierać rozwiązania OZE, bo w obecnej sytuacji prowadzą końcowo do niższej ceny energii także dla indywidualnego odbiorcy.
Jednocześnie trzeba brać pod uwagę cenę energii i rozsądnie zwiększać udział OZE w miksie energetycznym, aby nie doprowadzić do destabilizacji systemu i nadmiernych kosztów dla gospodarki. Globalny trend jest jednoznaczny – na całym świecie instaluje się coraz więcej źródeł odnawialnych.
W praktyce Polska nie może jednostronnie wycofać się z celów klimatycznych, ponieważ są one elementem wiążącego prawa unijnego. Warto też pamiętać, że większy udział OZE oznacza mniejsze uzależnienie od importu surowców – zarówno węgla, jak i gazu. Dlatego rozsądne zwiększanie udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym jest nie tylko odpowiedzią na politykę UE, ale także elementem budowania długoterminowej niezależności i stabilności cenowej.
Polska w porównaniu do wielu krajów na świecie nie emituje zbyt wiele gazów cieplarnianych do atmosfery. O połowę mniej niż Niemcy. Czy powinniśmy za to płacić?
Nie będziemy tego robić, gdy zmniejszymy emisję. Te opłaty mają skłonić do transformacji energetycznej. Jeśli postawimy na atom, na rozwój odnawialnych źródeł energii, to obniżymy emisję, a co za tym idzie, opłaty będą niższe.
Unia Europejska emituje zaledwie ⅕ gazów cieplarnianych wytwarzanych przez Chiny, a także blisko połowę mniej niż Stany Zjednoczone. Jak europejskie ograniczenia mają wpływ na globalną emisję i ocieplenie klimatu? Czy nasze działania mają sens?
Nie można powiedzieć, że jedynie Unia Europejska ogranicza emisję gazów cieplarnianych, bo i Chiny i Stany Zjednoczone inwestują w odnawialne źródła energii, zwiększając moc wytwarzanych przez nie energii elektrycznej.
Oczywiście patrząc na statystyki, to emitujemy znacznie mniej gazów cieplarnianych niż tamte kraje, ale nie wszędzie ta transformacja jest na takim samym poziomie.
Drugą sprawą jest to, że te zmiany, które stawia przed nami Unia Europejska, mają nie tylko sprawić, że emisja będzie niższa. Podstawowym celem jest uniezależnienie od paliw kopalnych, których Europa posiada relatywnie niewiele. Prowadzą one także do oczyszczenia powietrza ze szkodliwych substancji. To mówiąc wprost, ma doprowadzić do większej dbałości o nasze zdrowie. Te wszystkie niskoemisyjne kotły, które stosowane w domach jednorodzinnych skutkują smogiem, czyli mówiąc dokładniej zanieczyszczonym powietrzem, którym trujemy siebie nawzajem.


Źródło: Parlament Europejski.
Podsumowując, te wszystkie działania i regulacje, które są wdrażane, mają nie tylko doprowadzić do obniżenia ceny energii i zmniejszenia emisji szkodliwych gazów, ale także mają pozwolić nam zadbać o zdrowie i życie.
Oczywiście należy prowadzić zrównoważoną transformację energetyczną, bez podejmowania zbyt radykalnych działań, które mogłyby mieć odwrotny skutek. Bo co prawda, przyspieszając wiele inwestycji, szybciej wyeliminowalibyśmy szkodliwe gazy, ale w związku z krótkim czasem realizacji wielu z nich, cena energii elektrycznej zamiast się obniżyć znacznie by się zwiększyła. To niosłoby za sobą wiele innych konsekwencji. Wśród nich także te gospodarcze, bo wyższy koszt energii spowodowałby odpływ firm do miejsc, gdzie jest ona tańsza.
Dziękuję za rozmowę.
Zobacz również: Pod Polską leży istna żyła złota! ”Złoża w rejonie Zawiercia są ogromnymi, znakomitymi złożami”



















































































Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję