Temat OZE wywołany został w ostatnim czasie między innymi przez polityków opozycji, którzy podkreślali przy tej okazji, że w Polsce przez europejskie regulacje mamy jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w Europie.
Nie bez znaczenia ma być także list prezydenta Karola Nawrockiego skierowany do premiera Donalda Tuska, w którym głowa państwa przedstawia swoje stanowisko w sprawie ETS i mającego wejść w życie od 2028 roku ETS2. Prezydent podkreślił, że oczekuje od rządu przyjęcia jasnego stanowiska, które będzie chroniło Polaków przed konsekwencjami unijnej polityki klimatycznej. W tym oczywiście wysokimi cenami energii.
List został wysłany nie bez powodu. W czwartek 19 marca odbędzie się szczyt Rady Europejskiej, na którym nasz kraj będzie reprezentował Donald Tusk. Wśród poruszanych tematów mają być właśnie ceny energii, a także związany z nimi system ETS.
“Politycy PiS-u prężą muskuły i udają, że mają dobre pomysły i są coraz bardziej skuteczni w walce o tanią energię. Słyszymy o tym, żeby natychmiast opuścić umowy europejskiej w tym także ETS” - podkreślił przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk.
Czytaj też: 380 mld zł w energetykę i infrastrukturę. Orlen przedstawił ambitne plany na najbliższe 10 lat
Premier krytykuje opozycję
Szef rządu przed wtorkowym posiedzeniem Sejmu zacytował wypowiedź z 2023 roku byłego premiera za czasów rządu Zjednoczonej Prawicy - Mateusza Morawieckiego, który miał powiedzieć: “Wyjście z ETS nie jest możliwe w prawie europejskim. To proponują ci, którzy nie mają wiedzy, albo mają złą wolę w tej kwestii”.
Premier przytoczył także inny cytat, który ma wskazywać, że jego działania w odróżnieniu od oponentów politycznych są skuteczne na europejskiej arenie. Tym razem zacytował jednego z liderów Konfederacji - Sławomira Mentzena, który stwierdził, że „jeżeli spojrzymy na relację z Unią Europejską, to Tusk jest bardziej asertywny niż Morawiecki”.
Premier spuentował tę wypowiedź, że “jeżeli chodzi o robienie, nie o mówienie, to się w pełni z tym zgadza”.
Szef rządu wyliczał to, co “jego ekipie” udało się zrobić, aby powstrzymać negatywne skutki ETS-u dla Polski.
“Bardzo dużo działań przeprowadziliśmy, aby rozbroić ETS, ten pierwszy i żeby przekształcić myślenie o cenach energii w kontekście ETS2. Nasze działania przyniosły efekt już w tej chwili. Dla mnie bardzo ważną sprawą było uzmysłowienie wszystkim instytucjom europejskim i partnerom europejskim, że Polska ma bardzo specyficzną sytuację i że jeśli chodzi o Polskę, to będziemy domagali się - i to wreszcie znalazło zrozumienie - specyficznie polskich rozwiązań, aby uszanować naszą sytuację, w której między innymi ETS stanowi bardzo istotny i negatywnie rozstrzygający czynnik, jeśli chodzi o ceny energii” - przyznał Donald Tusk.
Premier nie chce rezygnować z OZE
Premier odniósł się także do słów polityków opozycji, w tym wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Przemysława Czarnka, który podczas konwencji partii został przedstawiony, jako kandydat na przyszłego premiera, w przypadku, gdyby PiS wrócił do władzy. Podczas przemówienia Przemysław Czarnek użył wtedy słów “OZE-sroze” kpiąc w ten sposób z odnawialnych źródeł energii.
“Chcę państwu uzmysłowić, wszystkim sceptykom, że OZE tak poza wszystkim, to jest najbardziej suwerenne źródło energii dla Polski. My ropy nie wydobędziemy z polskich złóż. Ropa będzie zawsze rosyjska albo arabska. Wojna w Iranie pokazuje bardzo wyraźnie, jak groźne może być uzależnienie od zewnętrznych dostaw energii” - przyznał Donald Tusk.
Tu warto podkreślić, że jak wskazują eksperci, energia wytwarzana z OZE nie należy do najtańszych - wbrew temu, co imputują nam rządzący. Nie jest także stabilnym źródłem energii.
“Jeżeli nie byłoby opłat za dwutlenek węgla, czyli ETS-u, to najtańszym i najbardziej opłacalnym źródłem energiii dla naszego kraju byłby węgiel” - przekonuje dr Nikolina Poranek z Politechniki Śląskiej.
Ekspertka w rozmowie z FXMAG przyznała, że energia wytwarzana z OZE nie jest energią stabilną. Aby to zmienić wymaga magazynów energii, które są kosztowne, a to z kolei powoduje, że produkcja takiej energii nie należy do najtańszych.
Premier uważa, że przy odpowiednim zarządzaniu koszty mogą być niższe.
“Jak wieje w Polsce, to jest polski wiatr. Jak świeci w Polsce, to jest polskie słońce, polska energia. Bezpieczna, rozproszona i jeśli się do tego podchodzi z głową to jest także energią tanią” - stwierdził szef rządu.
Zobacz również: Wysokie ceny za prąd straszą bardziej niż atom. Polacy zmienili nastawienie do budowy elektrowni jądrowej
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję