Reklama
Reklama
Reklama

Polacy ofiarami politycznej przepychanki między rządem a prezydentem. Bez tego cena energii elektrycznej mogłaby być niższa?

Polaku płać i płacz - to zdanie nasuwa się na myśl, jak widzi się rachunki za energię elektryczną. Co gorsza, na horyzoncie nie widać perspektyw, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Patrząc na to, co robią rządzący wydawać się może, że bardziej liczy się dla nich interes partyjny niż zaspokojenie potrzeb obywateli.

Polacy ofiarami politycznej przepychanki między rządem a prezydentem. Bez tego cena energii elektrycznej mogłaby być niższa?
freepik.com, Polacy ofiarami politycznej przepychanki między rządem a prezydentem. Bez tego cena energii elektrycznej mogłaby być niższa?
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Prezydent obiecał tańszy prąd
    1. Polska ma najdroższą energię w Europie

      Polityczna przepychanka między rządem a prezydentem trwa w najlepsze. Zarówno jedna, jak i druga strona chce zaznaczyć swoją dominację, dlatego trudno się spodziewać, aby przy tym układzie sił politycznych nawet najlepszy pomysł miał pewność poparcia przez drugą stronę. A na tym wszystkim cierpią zwykli Polacy, którzy za polityczne widzi mi się muszą płacić wysoką cenę - w tym przypadku za energię elektryczną. 

       

      Czytaj też: Nowy-stary pomysł resortu. Sprzedaż energii na giełdę będzie obowiązkowa. W innym przypadku wysokie kary

       

      Prezydent obiecał tańszy prąd

      Jedną z przedwyborczych obietnic Karola Nawrockiego był tańszy prąd o 33% dla Polaków. Ten zapis znalazł się w “Planie 21”, który ówczesny kandydat, a obecnie prezydent Polski obiecał zrealizować. 

      Zgodnie z zapowiedziami prezydencki projekt ustawy “Tani prąd - 33%” trafił do Sejmu 12 listopada, a zaraz później do sejmowej zamrażarki. Wydawać się może, że politycy partii rządzących propozycją w ogóle nie są zainteresowani. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego? Czy nie zależy im na tym, żeby Polacy płacili mniej za prąd? Czy chodzi o to, że to pomysł Karola Nawrockiego, więc gdyby nawet był najlepszy, to ze względów politycznych nie będą chcieli się nim zająć? A może jest on słaby, więc po prostu nie warto? To pytania, które mogą nurtować Polaków, ale bez sejmowej debaty odpowiedzi na te pytania nie zostaną wypowiedziane przez posłów partii tworzących “Koalicję 15 października”. Może zależy im na tym, aby tak właśnie było? 

      Reklama

      Prezydent Karol Nawrocki stoi przy stanowisku, że jego propozycja miałaby realny wpływ na obniżenie cen energiii elektrycznej. 

      “Jako prezydent Polski chcę powiedzieć, że reprezentuję wyłącznie interes Polaków i skupiam się na tym, co dla Polaków jest ważne, a są to właśnie ceny prądu” - zaznaczał Karol Nawrocki, podczas prezentowania projektu ustawy. 

      Jak informowała głowa państwa, propozycja obniżki cen energii elektrycznej oparta jest na czterech filarach: likwidacji dodatkowych opłat (OZE, opłaty mocowej, opłaty kogeneracyjnej i opłaty przejściowej), ograniczeniu kosztów certyfikatów, obniżeniu opłat dystrybucyjnych oraz zmianie zasad bilansowania systemu. Prezydent zaznaczył także, że Polska musi wrócić do stawki 5% VAT za prąd. Taka stawka obowiązywała w naszym kraju w okresie od 1 stycznia 2022 roku do 31 grudnia 2022 roku, będąc częścią tak zwanej Tarczy Antyinflacyjnej. Od 1 stycznia 2023 roku powrócono do standardowej stawki 23% VAT na energię elektryczną

      “Efektem tych wszystkich zmian będzie to, że ponad 800 zł będą mogły rocznie oszczędzić polskie rodziny na rachunkach za energię elektryczną w gospodarstwach domowych” podkreślił prezydent Polski Karol Nawrocki.

      Prezydent podczas wystąpienia, gdy prezentowany był projekt ustawy stwierdził, że budżet państwa nie straci na wprowadzeniu tych rozwiązań, ponieważ środki ETS zostaną przekierowane, co - jak zaznaczył - jest zgodne z polityką klimatyczną Unii Europejskiej. 

      Mimo tak górnolotnych zapowiedzi wydaje się, że prezydencki projekt pozostanie w sejmowej zamrażarce. Można to wywnioskować po wypowiedziach polityków partii tworzących rząd. Krytyczny wobec pomysłów prezydenta jest między innymi minister energii Miłosz Motyka.

      Reklama

      “Projekt prezydenta o obniżce ceny energii jest rozwiązaniem chwilowym, niedopracowanym, bez wskazania źródła finansowania. Moim zdaniem nie wejdzie w życie” - stwierdził pod koniec listopada na antenie Radia Zet Miłosz Motyka.

      Przedstawiciele rządu zapewniają, że ceny energiii elektrycznej nie będą rosły w przyszłym roku. Nawet po ruchach, które zapowiedział premier Donald Tusk, że maksymalne ceny energii, które w 2025 roku były utrzymywane na poziomie 500 zł/MWh netto zostaną zniesione. Jak przyznał szef rządu nie będzie potrzeby blokowania cen, bo te spadną poniżej tego poziomu. Jak będzie przekonamy się już za kilka miesięcy. 

      Sam resort energii, aby doprowadzić do obniżenia cen energii - wydaje się w kontrze do propozycji prezydenckiej - dwa dni po złożeniu w Sejmie projektu ustawy przez Karola Nawrockiego, powołał zespół do spraw efektywności kształtowania taryf sieciowych energii elektrycznej. Zespół ma wypracować rozwiązania, które pozwolą obniżyć ceny energii. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. Na pewno nie należy się tego spodziewać w szybkim czasie. Ministerstwo nie określiło ram czasowych pracy zespołu.

       

      Polska ma najdroższą energię w Europie

      Polityczne przepychanki trwają w najlepsze, a Polacy muszą za to płacić z własnych kieszeni. Cena energiii elektrycznnej w Polsce jest najwyższą w Unii Europejskiej. Na dzień 8 grudnia cena jednej megawatogodziny w naszym kraju wynosiła 110 euro (około 466 zł). Równie wysokie ceny, choć niższe od tych, które mamy w Polsce są w Serbii - 108 euro (około 457 zł), na Węgrzech - 107 euro (około 453 zł) oraz w Rumunii, Bułgarii, Szwajcarii i Włoszech - po 106 euro (około 449 zł). 

      To o ponad połowę więcej niż w wielu innych unijnych państwach. W Hiszpanii i Portugalii jedna megawatogodzina kosztuje 56 euro (około 237 zł) w Danii - 53 euro (około 224 zł), w Finlandii - 45 euro (około 190 zł), w Norwegii - w zależności od regionu od 23 do 60 euro (od 97 do 254 zł), a we Francji - 35 euro (blisko 148 zł). 

      Reklama

      Na ceny wpływają między innymi opłaty dotyczące opłaty uprawnień do emisji CO2. Za 1 tys. kg dwutlenku węgla opłata wynosi 70 euro (blisko 296 zł). Eksperci wskazują, że w 2026 roku opłata może być wyższa. W ich ocenie może ona wzrosnąć nawet do 100 euro za kg (około 423 zł). A to może przyczynić się do wyższych cen energii, które będą musieli płacić Polacy


      Zobacz również: Premier właśnie potwierdził! Ceny energii zamrożone do końca roku


      Kamil Markiewicz

      Kamil Markiewicz

      Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


      komentarze

      Komentarze

      Sortuj według:  Najistotniejsze

      • Najnowsze
      • Najstarsze

      Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

      Reklama
      Reklama

      Najnowsze

      Polecane