Na początek przypomnijmy, że od 31 marca w życie weszła ustawa obniżająca do minimum akcyzę oraz podatek VAT z 23 do 8% na paliwa w sprzedaży detalicznej. Do tego doszła jeszcze regulacja określająca najwyższą cenę litra paliwa na stacjach, co ma zapobiec spekulacjom. To jednak nie wszystkie surowce, na które wywierana jest presja cenowa wywołana konfliktem na Bliskim Wschodzie. Chodzi o gaz, który jest równie cenny dla światowych gospodarek, jak ropopochodne paliwa.
Od momentu ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran cena tego surowca wzrosła o blisko 55%. 28 lutego, czyli w dzień ataku cena gazu na holenderskiej giełdzie wahała się między 28 a 32 euro za megawatogodzinę. Obecnie za tę samą ilość trzeba zapłacić między 52 a 54 euro.
Czytaj też: Europejskie magazyny świecą pustkami! Czy po problemach z dostawami ropy czeka nas kryzys gazowy?
Dalsza blokada Cieśniny Ormuz wywinduje ceny gazu
Choć do tej pory to o ropie naftowej mówiło się znacznie częściej w kontekście blokady Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego zapotrzebowania na ten surowiec, należy jednak pamiętać, że ten sam szlak wykorzystywany jest do transportu około 30% światowego zapotrzebowania na gaz, w formie skroplonego gazu (LPG). Z tego kierunku korzysta także Polska. W 2025 roku LPG z Kataru zaspokoiło 11% potrzeb naszego kraju na ten surowiec.
Jeśli wojna w Iranie, a co za tym idzie blokada cieśniny będzie się przedłużać może to mieć krytyczne skutki dla światowych gospodarek. Już teraz eksperci apelują do rządzących o poszukiwanie alternatyw dla tego kierunku. Jednym z nich jest Tomasz Włodek, analityk rynku gazu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jak stwierdził we wpisie w mediach społecznościowych, powinien znaleźć pięć dodatkowych dostaw gazu ziemnego na rynku spot, a do końca roku nawet 13 takich dostaw. Jednocześnie analityk podkreślił, że póki co nie ma mowy o tym, aby tego surowca zaczęło w Polsce brakować.
“Żadnego braku gazu nie będzie. Będzie uzupełnianie dostaw ze względu na brak najbliższych dostaw z Kataru. Gaz z Kataru to tylko ok. 11 proc. ubiegłorocznego zapotrzebowania naszego kraju” - przyznał we wpisie na platformie X Tomasz Włodek.
Zobacz również: Po świętach czeka nas wzrost cen towarów i usług. Ekspert: “Efekt inflacjogenny wynika ze wzrostu cen paliwa”
Jeśli blokada Cieśniny Ormuz będzie się przedłużać, to konsekwencje tego mogą być ogromne. Wśród nich eksperci wymieniają wzrost cen tego surowca nawet do 200-250 euro za megawatogodzinę (przypomnijmy obecnie to około 54 euro), a także brak gazu w europejskich magazynach.
Europa sięgnie po gaz z Rosji?
Póki co trudno być prorokiem i przewidywać to, co wydarzy się w najbliższym czasie na rynku surowców. Należy jednak zwrócić uwagę na to, jakie problemy mogą się pojawić. Poza wspomnianym już wcześniej wzrostem cen gazu ogromnym problemem może być jego niedobór. Obecnie unijne przepisy nakazują wypełnienie krajowych magazynów do 90% do 1 listopada każdego roku. Na tę chwilę, choć wiadomo, że jesteśmy po okresie zimowym, wypełnienie europejskich magazynów wynosi blisko 28% (stan na 29 marca 2026 roku). To znacznie mniej niż w latach poprzednich, ale należy też zwrócić uwagę na to, że mieliśmy do czynienia ze srogą zimą. W 2025 roku na koniec marca wypełnienie europejskich magazynów wynosiło około 33,5%, rok wcześniej było to ponad 58%, a w 2023 roku około 55%.
Polska jest znacznie powyżej europejskiej średniej. Na dzień 31 marca 2026 roku wypełnienie wynosi 45%.
Natomiast jeśli Cieśnina Ormuz wkrótce nie zostanie odblokowana, a gaz z Bliskiego Wschodu znów “nie zacznie napływać strumieniami”, to Europa może stanąć przed trudnym dylematem, co dalej. Zwłaszcza w momencie, gdy będzie zbliżała się kolejna zima.
W przypadku, gdyby nastąpiła naprawdę trudna sytuacja z dostawami “błękitnego paliwa” można spodziewać się równie trudnych decyzji politycznych. Tą mogłoby być utrzymanie dostaw z Rosji, które Unia Europejska chce w całości zakończyć.
“W polityce i w gospodarce wszystko jest możliwe. Nie wykluczam żadnego scenariusza, łącznie z tym, który dziś może wydawać się dosyć futurystyczny. Czasami życie samo pisze te scenariusze” - uważa ekonomista prof. Marek Leszczyński z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
3 miesiące temu
Dla mnie możemy brać od rosji jak będzie po 2zl. Kolo uja mi lata reszta