O ile na pierwszy z tych czynników, czyli warunki pogodowe nie mamy wpływu, dlatego energia wytworzona z OZE uznawana jest za niestabilną, to na drugi już mamy. W tej kwestii mamy również wciąż wiele do zrobienia. Doskonałym przykładem jest to, co działo się w Wielkanoc, gdy przyjmowanie energii z OZE zostało zablokowane, bo… było jej zbyt dużo.
Czytaj też: Energia elektryczna może być tańsza? Ekspert: „Potrzeba zmian systemowych, aby móc to osiągnąć”
Ceny energii gwałtownie spadły
Wielkanoc zarówno w Polsce, jak i całej Europie była bardzo wietrzna, a także w większości przypadków słoneczna. To spowodowało, że zarówno fotowoltaika, jak i elektrownie wiatrowe produkowały duże ilości prądu. To przełożyło się na spadek cen energiii. W Wielką Niedzielę na Starym Kontynencie odnotowano najniższą spotową cenę energii w historii, która wyniosła -210 euro za megawatogodzinę. W Polsce dało to -910 zł za MWh.
Dzień później, czyli w Poniedziałek Wielkanocny ceny w Europie były jeszcze niższe. Jak poinformowała na platformie X Fundacja Instrat, średnia ważona wolumenem ze wszystkich godzin doby wyniosła -3 euro za 1 megawatogodzinę. To przełożyło się na to, że między godziną 14 a 14.15 oferowano na rynku zaledwie 163 euro, czyli blisko 694 zł za megawatogodzinę.
“Produkcję energii charakteryzowała przemienność PV i wiatru. W najoptymalniejszych momentach, PV przewodziło w miksie energii (~8 GW) i to z dwukrotną przewagą nad węglem kamiennym (drugim)” - czytamy w poście Instrat na platformie X.
Ograniczyli przyjmowanie prądu
Produkcja energii elektrycznej z OZE przez kilka godzin zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia świąt Wielkanocnych sięgnęła ponad 70% krajowego zapotrzebowania. Wyniki mogły być jeszcze lepsze, ale ze względu na ograniczenia techniczne przyjmowanie energii elektrycznej z tych źródeł zostało ograniczone.
“System zszedł do minimów technicznych elektrowni węglowych. Wciąż jeszcze pracują elektrociepłownie, które dodawały niezbywalne megawaty. Z tych powodów trzeba było ograniczać generację OZE, a przede wszystkim - wiatru. Szczytowo przycięto nawet do 5 GW” - tłumaczy Fundacja Instrat.
Gdyby tak się nie stało, to wówczas była szansa na to, że energia z OZE miała szansę na pokrycie 100% krajowego zapotrzebowania. Czy tak by się na pewno stało? W tym momencie możemy się jedynie domyślać, ale patrząc na wyniki produkcji można wnioskować, że była na to szansa… i to duża. Zwłaszcza, że tylko z instalacji fotowoltaicznych rozmieszczonych w Polsce w ciągu dwóch dni redysponowano łącznie 23 gigawatogodzin.
“OZE ma swoje wady. To niestabilne źródło energii. Natomiast na tę chwilę pomijając instalacje potrzebne do zapewnienia stabilizacji energii wytwarzanej z wiatraków, jak na przykład magazynów energii, to elektrownie wiatrowe są jednymi z najtańszych źródeł energii” - podkreślała w rozmowe z FXMAG dr inż. Nikolina Poranek, ekspertka do spraw OZE z Politechniki Śląskiej.
Zobacz również: Energetyka jądrowa szansą na niskie ceny prądu? Ekspertka: “Można mówić bardziej o stabilizacji niż obniżeniu cen”
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
3 miesiące temu
ok, a kogo to obchodzi? prąd ma być i ma byc tani. a to jak to robią to ich problem