Gdy ustalano listę osób lecących z Donaldem Trumpem do Pekinu, wpisano także Jensena Huanga, co dziwić zdecydowanie nie powinno.
Dyplomacja w skórzanej ramonesce. Huang dołącza do gry
Lider Nvidia został zaproszony przez Trumpa w ostatniej chwili, dołączając do delegacji podczas postoju na Alasce.
Administracja USA widzi sektor półprzewodników nie tylko jako biznes, ale kluczowe aktywo w negocjacjach na najwyższym szczeblu. Huang, próbując ratować resztki dominacji Nvidii w Państwie Środka, stawia wszystko na jedną kartę, czyli osobiste relacje między Trumpem a Xi Jinpingiem.
Stawka jest ogromna, ponieważ jeszcze niedawno Nvidia kontrolowała około 95% chińskiego rynku zaawansowanych chipów, a kraj ten odpowiadał za 13% przychodów spółki.
Dziś, w obliczu restrykcji, Huang otwarcie przyznaje, że udział firmy w rynku akceleratorów AI w Chinach spadł niemal do zera. Chiny postawiły na dywersyfikację i same zaczęły tworzyć chipy AI, głównie we współpracy z zakazanym w USA Huawei.
Jeżeli szczyt w Pekinie nie przyniesie przełomu, to najbardziej wartościowa firma technologiczna świata może na stałe wypaść z wyścigu o chiński rynek AI, który tylko w tym roku szacowany jest na astronomiczne 50 mld USD.
Zobacz również: Akcje Nvidia wystrzeliły o 41%. Bańka AI tłumi nastroje, wyniki finansowe napędzą hossę?
H200 w zawieszeniu. Miliardy USD czekają w kolejce
Sytuacja wokół chipów H200 (obecnie drugiej pod względem wydajności jednostki w portfolio „Zielonych”) przypomina starcie Godzilli z King Kongiem. Amerykański Departament Handlu wydał już zgody dla około 10 chińskich gigantów, w tym Alibaby, Tencentu, ByteDance oraz JD.com.
Każdy z tych podmiotów ma prawo do zakupu nawet 75 000 sztuk H200 bezpośrednio od Nvidii lub przez autoryzowanych pośredników, jak Lenovo czy Foxconn. Problem w tym, że do tej pory nie zrealizowano ani jednej dostawy.
Transakcje utknęły w martwej strefie geopolityki. Z jednej strony USA stawia twarde warunki, chińscy klienci muszą udowodnić, że posiadają „wystarczające procedury bezpieczeństwa: i zagwarantować, że sprzęt nie trafi w ręce wojska. Z drugiej strony, Pekin zaczął stosować strategię cichego oporu.
Centralny rząd Chin, ustami urzędników i przez naciski regulacyjne, sugeruje rodzimym firmom, by wstrzymały się z zakupami amerykańskiego sprzętu. To brutalna gra na czas, która ma dać szansę lokalnym graczom pokroju Huawei.
DeepSeek głośno chwali się wykorzystaniem układów od Huawei, a dla Nvidii to najgorszy z możliwych scenariuszy, wymuszona niezależność technologiczna Chin może doprowadzić do powstania konkurencyjnego ekosystemu, który już za kilka lat będzie w stanie rzucić wyzwanie architekturze Hopper czy Blackwell.
Zobacz również: Akcje Nvidia wkrótce potanieją? Przełomowa informacja w sprawie wysyłki H200 do Chin
Podatek Trumpa i logistyka wzbudzająca coraz więcej kontrowersji
Najbardziej zadziwiającym elementem tej geopolityczno-technologicznej układanki jest porozumienie, jakie Huang miał wynegocjować z Donaldem Trumpem.
USA miałyby otrzymywać 25% przychodów ze sprzedaży chipów do Chin. Ponieważ prawo nie zezwala na bezpośrednie nakładanie opłat eksportowych, wymyślono kuriozalny wręcz mechanizm, każdy chip będzie musiał fizycznie przejść przez terytorium USA przed wysyłką do Chin.
Rozwiązanie to budzi gniew w Wielkim Czerwonym Smoku, ponieważ chińscy decydenci obawiają się „ingerencji” w sprzęt lub instalacji ukrytych
bezpieczeństwa w trakcie przymusowego postoju w USA.
Huang znajduje się obecnie w patowej sytuacji. Musi zadowolić Wall Street zyskami firmy, poradzić sobie z protekcjonizmem Trumpa i przekonać Xi, że jego chipy nie są końmi trojańskimi.
Wynik rozmów w Pekinie zdefiniuje układ sił w branży technologicznej na najbliższą dekadę.
Kurs akcji Nvidia w czwartek, 14 maja rośnie o 2,29% i dochodzi do poziomu 225,83 USD.
Wykres. Kurs akcji Nvidia

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Giełda w 2026 szykuje niespodziankę? „Inwestorzy powinni upewnić się, że ich portfele są przygotowane na trend wzrostowy”
Źródło: Reuters.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję