Reklama
Reklama

Rezultat wyborów wielką niewiadomą. Czy koalicję w ogóle uda się zawiązać?

Inwestorzy z uwagą śledzą to, co się dzieje u naszego zachodniego sąsiada. Bo wynik wyborów do Bundestagu będzie miał wpływ nie tylko na Niemcy, ale pośrednio też na Polskę i UE. Rosną obawy, że po aktach terroru część wyborców poprze radykalną AfD.

Rezultat wyborów wielką niewiadomą. Czy koalicję w ogóle uda się zawiązać?
Wojciech Olkusnik/East News
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Czterech najpoważniejszych rywali w blokach startowych
    1. Co niosą na sztandarach największe partie?
      1. Centroprawica na prowadzeniu
        1. Niepokoje społeczne sprzyjają AfD
          1. Kto chce zwolnić hamulec bezpieczeństwa zadłużania?
            1. Jakie barwy będzie mieć nowa koalicja – Niemiec, Jamajki czy Kenii?
              1. Inwestorzy analizują warianty powyborcze

                Zaczęło się już odliczanie dni do przedterminowych wyborów do Bundestagu w Niemczech. Społeczeństwo pójdzie do urn w najbliższą niedzielę 23 lutego br. Sytuacja nietypowa, ponieważ niemiecka demokracja parlamentarna należy do najstabilniejszych na świecie.

                Czterech najpoważniejszych rywali w blokach startowych

                Niemiecki pejzaż partii politycznych ewoluował przez lata. Obecnie jest on o wiele bardziej zróżnicowany niż wtedy, gdy był zdominowany tylko przed dwie liczące się organizacje. Należały do nich blok CDU/CSU (chadecy) i SPD (socjaldemokracja). Chadecy są kojarzeni z tym, że stawiają na stabilność gospodarczą, bezpieczeństwo narodowe i silną UE – są określani jako centroprawica. SPD to centrolewicowa partia, która opowiada się za sprawiedliwością społeczną, prawami pracowniczymi i wzmocnieniem państwa opiekuńczego.

                Do tej dwójki dołączyły jeszcze dwa znaczące ugrupowania. Sojusz 90/Partia Zielonych (Bündnis 90/Die Grünen, powszechnie nazywani Zielonymi) koncentruje się na kwestiach ochrony środowiska, zrównoważonego rozwoju i sprawiedliwości społecznej – to przykład partii lewicowej. Ostatnio niemiecka wielka czwórka powiększyła się o Alternatywę dla Niemiec (AfD). To prawicowa partia populistyczna, która zyskała popularność dzięki ostrej retoryce oraz krytyce polityki imigracyjnej i UE.

                Co niosą na sztandarach największe partie?

                Przyjrzyjmy się programom wyborczym czołowych niemieckich partii. W tym celu posłużę się ciekawym opracowaniem Institut der deutschen Wirtschaft (IW), czołowego niemieckiego think-tanku ekonomicznego z Kolonii. Analitycy IW przeanalizowali postulaty wiodących niemieckich ugrupowań pod kątem zmian w otoczeniu gospodarczym, przede wszystkim mającym wymiar podatkowy. Odpowiedzieli na pytanie, czy wprowadzenie pomysłów zmniejszy lub zwiększy podatki różnym podmiotom i wpłynie na sytuację budżetową.

                Co się okazało? Wszyscy jak jeden mąż chcą zmniejszenia obciążeń w zakresie podatku od osób fizycznych. Najhojniejsze są oczywiście partie niepewne wejścia do Bundestagu. Większość chce redukcji podatku od osób prawnych, tak by efektywna stawka daniny spadła do 22-23%, czyli poziomu zbliżonego do USA i Wielkiej Brytanii (obecnie niemiecki CIT należy do najwyższych w świecie zachodnim).

                Istnieje ponadpartyjne porozumienie co do cen prądu – wszyscy planują obniżyć taryfy za pobór i opłaty za przyłączenie do sieci energetycznej. To trochę poprawi sytuację gospodarstw domowych i korporacji. Ceny hurtowe prądu podwoiły się od 2019 r. w Niemczech – wynoszą obecnie 75 euro/MWh, co oznacza, że są wyższe o ok. 50% niż we Francji (tutaj ujawnia się atrakcyjność energetyki jądrowej) i ok. 75% niż w Stanach Zjednoczonych.

                Wszystkie ugrupowania stawiają na aktywizację osób starszych. Obecnie jedynie 20% osób w wieku 65-69 lat pracuje. Z ciekawym pomysłem wystąpił blok CDU/CSU, który proponuje wprowadzenie „aktywnej emerytury”, co ma polegać na tym, że miesięczny dochód z pracy do kwoty 2 tys. euro byłby wolny od podatku dla osób powyżej ustawowego wieku emerytalnego.

                rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 1rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 1

                Źródło: opracowanie własne na podstawie IW

                Centroprawica na prowadzeniu

                W sondażach przewodzi CDU/CSU, którego poparcie to 29-32% w zależności od pracowni badania opinii publicznej (24% w poprzednich wyborach). Na drugim miejscu znajduje się AfD, które ma 20-22% zwolenników (10%). Później jest SPD z 14-16% (26%), a stawkę liderów zamykają Zieloni z 12-14% akceptacją (15%).

                Istnieje jeszcze trójka partii – centrowa FDP oraz lewicowe Lewica (Linke) i BSW, które balansują w okolicach 5% poparcia, a gdyby weszły do parlamentu, to mogłyby wesprzeć tworzący się rząd swoimi szablami.

                W nawiasach pokazałem, jak wyglądało poparcie w ostatnich wyborach z 26 września 2021. Zwróćmy uwagę na to, jak znacząco poprawiło się AfD – wzrost z 10% do co najmniej 20%. Problemem tej partii jest to, że za sprawą swojej radykalności jest ona „niekoalicyjna” dla najważniejszych ugrupowań w Niemczech. Trudno się dziwić, ponieważ niektórzy politycy AfD głoszą poglądy noszące znamiona rasizmu, islamofobii, antysemityzmu, rewizjonizmu historycznego, homofobii i używają symboliki rodem z ponurych czasów nazizmu. Do tego są m.in. eurosceptykami – chcieliby wyprowadzenia Niemiec z UE i powrotu do marki.

                rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 2rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 2

                Źródło: wahlrecht.de

                Niepokoje społeczne sprzyjają AfD

                Jaki będzie ostateczny wynik batalii wyborczej dowiemy się za parę dni. Na pewno żadna z partii nie uzyska poparcia wystarczającego, żeby samodzielnie utworzyć rząd. Dlatego niezbędne będzie stworzenie koalicji. Ale, jak miałby wyglądać zestaw ugrupowań wchodzących w jej skład jest wielką niewiadomą.

                „Wybory federalne w Niemczech były kiedyś dość nudną sprawą. Ale nie tym razem! Przy rozdrobnionym krajobrazie politycznym do kolejnego Bundestagu mogłyby wejść tylko cztery partie, a niewykluczone, że nawet dziewięć. Gospodarka znajdująca się w stagnacji wymaga poważnych reform strukturalnych. Pomocne byłoby szybkie utworzenie rządu. Wybory niosą jednak ryzyko wprowadzenia okresu niepewności bez wyłonienia stabilnej większości politycznej. Uważamy jednak, że rynki uznałyby wyraźne zwycięstwo partii prounijnych, a następnie szybkie utworzenie rządu, za lekko pozytywne zaskoczenie” – uważa Vincenzo Vedda, CIO DWS.

                Opinia Veddy wskazuje, że bez względu na to, czy zwycięży opcja bardziej na prawo lub bardziej na lewo, to trudne będzie szybkie zbudowanie nowego koalicyjnego rządu.

                CDS/CSU, AfD, SPD i Zieloni bezproblemowo dostaną się do Bundestagu. Co do reszty, nie jest to takie oczywiste. W każdej konfiguracji politycznej łakomym partnerem do współrządzenia jest FDP, ale sondaże pokazują, że jest ona nieznacznie poniżej 5%, więc jej los jest niepewny.

                Zacznijmy od AfD, choć nie ma ona zdolności koalicyjnej, niemniej jej ambicją jest wejście do rządu do 2029 r. W ostatnich miesiącach, gdy stało się jasne, że nadchodzą przedterminowe wybory, Niemcami wstrząsają tragiczne zdarzenia, których sprawcami są osoby pochodzenia lub z korzeniami cudzoziemskimi.

                Bez wątpienia najbardziej bolesny jest przypadek z Magdeburga. 20 grudnia 2024 doszło do staranowania pojazdem wielu osób podczas jarmarku świątecznego – w wyniku zdarzenia zginęło 6 osób, a co najmniej 299 odniosło rany. Do tego smutny epilog miały zdarzenia z Aschaffenburga i ostatnio (13 lutego) z Monachium.

                Zwróćmy uwagę na to, jak po tragedii z Magdeburga podskoczyło poparcie dla AfD – z ok. 17% do ok. 21% (4 pp). Tego typu tragedie podważają wiarę w zdolność państwa do zapobiegania aktom terroru. Część Niemców zapewne pomyśli że, skoro władze nie potrafią przeciwstawić się temu, to może lepiej postawić na tych, którzy mają czystą kartę i obiecują, że zaprowadzą porządek. W domyśle chodzi oczywiście o AfD.

                Sondaże, którymi dysponujemy nie uwzględniają potencjalnego wpływu tragedii z Monachium, dlatego niewykluczone, że poparcie dla AfD jeszcze wzrosło. Nie jakoś zasadniczo, ale zupełnie mnie nie zdziwi, gdyby ta partia osiągnęła w wyborach wynik na poziomie 25%.

                Kto chce zwolnić hamulec bezpieczeństwa zadłużania?

                Oznaczałoby to, że w procesie legislacyjnym trzeba będzie się z tym ugrupowaniem jeszcze bardziej liczyć, co może mieć znaczenie w kontekście pomysłów na poluźnienie hamulca zadłużenia zapisanego w konstytucji (tzw. Schuldenbremse).

                Regulacja została wprowadzona w 2009 r. w odpowiedzi na Wielki Kryzys Finansowy w celu zapewnienia stabilności finansowej Niemiec. W ramach tej zasady roczny deficyt federalny nie może przekroczyć 0,35% PKB, a kraje związkowe mają całkowity zakaz zaciągania nowego długu netto.

                Wśród wiodących niemieckich partii toczy się zażarta wymiana zdań, co zrobić z hamulcem zadłużenia. CDU/CSU obstaje przy tym, żeby nic zmieniać, bo to święta i nienaruszalna reguła, choć niedawno kandydat bloku na urząd kanclerski Friedrich Merz wyraził poparcie dla poluźnienia Schuldenbremse, o ile przyczyni się to do wzrostu inwestycji. Pod takim warunkiem pole do uwolnienia kotwicy hamulca zadłużenia widzą też politycy Zielonych. SPD opowiada się z kolei za umiarkowanym popuszczeniem hamulca, bez względu na co zostaną przeznaczone nadprogramowe wydatki fiskalne. 15 lutego br. Olaf Scholz z SPD zgłosił jeszcze jeden pomysł w tej kwestii – jego zdaniem należy wyłączyć spod działania zasady wydatki związane z bezpieczeństwem i obronnością. Podsumowując, mówimy zatem jedynie o złagodzeniu (najczęściej słychać o zwiększeniu limitu do 1% PKB), a nie wymazaniu zapisu o hamulcu z ustawy zasadniczej.

                Żeby dokonać jakichkolwiek zmian w zakresie Schuldenbremse niezbędna jest zmiana art. 109 i art. 115 niemieckiej konstytucji, co czego potrzeba większości 2/3 głosów. Istnieje też zapisana w niej specjalna klauzula, która pozwala zwykłą większością zawiesić hamulec zadłużenia w przypadku klęski żywiołowej lub innej sytuacji nadzwyczajnej, na którą państwo nie ma wpływu (była ona stosowana w latach 2020-2022 z powodu pandemii), ale to rozwiązanie tymczasowe.

                Jakie barwy będzie mieć nowa koalicja – Niemiec, Jamajki czy Kenii?

                W pierwszej infografice użyłem specjalnie różnych kolorów, gdyż komentatorzy ekonomiczni odnosząc się do potencjalnych rezultatów wyborów przywiązują do nich wagę – dla porządku powtórzmy je CDS/CSU (czarny), SPD (czerwony), Zieloni (zielony) i FDP (żółty).

                Zdaniem analityków, których opinie zebrałem w poniższej infografice, najbardziej prawdopodobna jest Wielka Koalicja, czyli sojusz CDU/CSU i SPD. Prawa strona z lewą? Chyba nie do pomyślenia w niektórych krajach. A jednak w przypadku Niemiec taki rząd jedności narodowej nie jest niczym nadzwyczajnym. Obie partie współrządziły przez 12 z ostatnich 20 lat na poziomie federalnym (to one wprowadziły do konstytucji zapis o hamulcu zadłużenia), a na poziomie landów sprawują rządy w Berlinie, Hesji i Saksonii.

                Sondaże sugerują, że Wielkiej Koalicji do większości brakuje paru procent. Stąd przydałby się może jakiś dodatkowy partner. I tutaj powracamy do wątku kolorów, a właściwie barw, jakie znajdują się na flagach różnych państw. Większość dają koalicja kenijska (60%, możliwa), niemiecka (51%, prawdopodobna) i jamajska (50%, możliwa).

                Należy również wziąć pod uwagę inne potencjalne wyniki. Po pierwsze, w przypadku fiaska negocjacji koalicyjnych między CDU a SPD, Zielonymi lub ewentualnie FDP konieczne może być rozpisanie nowych wyborów. Po drugie, nawet przy stabilnej większości rządowej CDU partie znajdujące się na marginesie spektrum politycznego (AfD i BSW) mogłyby uzyskać mniejszość blokującą 1/3 miejsc w Bundestagu. Zmiany w konstytucji – w tym hamulec zadłużenia – byłyby wówczas znacznie trudniejsze do przeprowadzenia” – zauważył Stefan Hofrichter, Head of Global Economics & Strategy Allianz Global Investors.

                rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 3rezultat wyborow wielka niewiadoma czy koalicje w ogole uda sie zawiazac grafika numer 3

                Źródło: opracowanie własne na podstawie CWM, SIEPS, IQ Capital i wahlrecht.de

                Inwestorzy analizują warianty powyborcze

                Jeśli Niemcy będą miały problemy z utworzeniem koalicji, reakcje rynku będą zależeć od długości negocjacji, niepewności politycznej i nastrojów inwestorów. W krótkim okresie może to doprowadzić do zmienności euro, szczególnie w stosunku do walut uznawanych za bezpieczne przystanie - USD, CHF i JPY. DAX może znaleźć się pod presją, zwłaszcza w sektorze energetycznym, finansowym i przemysłowym, ponieważ sektory te wykazują większą wrażliwość na politykę. Rentowność obligacji może nieznacznie wzrosnąć, ponieważ inwestorzy będą poszukiwać premii za ryzyko.

                Katastrofą byłoby dokooptowanie do rządu AfD, bo wtedy mamy poważne osłabienie USD/EUR, dochodowość długu skarbowego idzie solidnie w górę, a z hossą na DAX można się pożegnać. Ten apokaliptyczny scenariusz jest jednak tak nieprawdopodobny, że nie ma co go roztrząsać.

                Pozytywnie przez inwestorów zapewne zostałaby odebrana koalicja CDU/CSU i FDP (Czarno-żółci). Akcje z DAX zyskałyby, a rentowności bundów zniżkowałyby. Sojusz CDU/CSU i Zielonych skutkowałby mieszaną reakcją. Agenda prorynkowa Czarnych podobałaby się inwestorom, co równoważone byłoby przez pomysły Zielonych owocujące wyższymi kosztami i regulacjami środowiskowymi, które uderzyłyby m.in. w energetykę i transport. Im większy wpływ na sprawczość koalicji przez SPD/Zielonych, tym obawy inwestorów przybrałyby na wadze – wówczas w grę wchodzi scenariusz spadkowy dla DAX i wzrostów dochodowości długu skarbowego.

                 

                Czytaj także: Kiedyś motor Europy, dziś główny hamulcowy. Czy po 23 lutego gospodarka wyjdzie z letargu?

                 

                Reklama

                Marcin Kuchciak

                Marcin Kuchciak

                Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 30 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Subiektywnie o Finansach, ISBiznes.pl, HomoDigital, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).


                komentarze

                Komentarze

                Sortuj według:  Najistotniejsze

                • Najnowsze
                • Najstarsze

                Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

                Reklama
                Reklama

                Najnowsze

                Polecane