Początek 2026 roku przyniósł rynkom finansowym potężny sprawdzian odporności.
Wojenne dołki i rajd napędzany algorytmami
Gdy 30 marca amerykańska giełda szorowała po dnie wywołanym eskalacją konfliktu z Iranem, wielu pesymistów wieszczyło długotrwałą i bolesną bessę.
Jednak technologiczni giganci szybko udowodnili, że panika na rynku to idealny moment na agresywne zakupy. Między końcem marca a 2 czerwca indeks Nasdaq 100 wystrzelił o ponad 33%. Głównym motorem napędowym tego zrywu była odrodzona, wręcz euforyczna wiara w potencjał komercyjny sztucznej inteligencji.
Strach przed pęknięciem bańki AI wyparował, a Nvidia zaczęła bić kolejne rekordy.
Inwestorzy masowo rzucili się na akcje innych spółek powiązanych z ekosystemem AI, windując wyceny do poziomów, które jeszcze niedawno wydawały się abstrakcją. Pod koniec maja indeks po raz pierwszy w swojej historii Nasdaq 100 przekroczył barierę 30 000 punktów.
Od początku roku indeks ten urósł już o około 18%, udowadniając sceptykom, że Dolina Krzemowa potrafi skutecznie przekuć każdy kryzys w złoty interes.
Wykres. Kurs indeksu Nasdaq 100

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Elon Musk chce Twoich pieniędzy! SpaceX wchodzi na giełdę i generuje potężne straty
Zakłady o przyszłość, czyli giełda według Kalshi
Choć dotychczasowe wyniki robią wrażenie, na horyzoncie wyraźnie rysują się ciemniejące chmury niepewności. Spekulanci z popularnej platformy predykcyjnej Kalshi, zamiast ślepo wierzyć w wieczną hossę Big Techu, podchodzą do realiów z dużą rezerwą.
Ich zdaniem technologiczny rajd w drugiej połowie 2026 roku wyraźnie straci dotychczasowy impet. Znaków przemawiających za takim scenariuszem jest sporo, od stale rosnących kosztów ekosystemów AI, aż po nawarstwiające się straty, które przynosi OpenAI.
Szanse na to, że Nasdaq 100 zakończy grudzień powyżej poziomu 30 000 punktów, ocenia się obecnie na skromne 50%. Warto zauważyć, że podczas wtorkowych notowań indeks znajdował się zaledwie 1% poniżej tej psychologicznej granicy.
Oznacza to, że rynek utknął w martwym punkcie, a traderzy obstawiający kontrakty typu „tak” lub „nie” są mocno podzieleni.
Ostateczne rozstrzygnięcie tych finansowych zakładów przyniosą dane z 31 grudnia, bazujące na oficjalnych wycenach dostarczanych przez Google Finance. Obecny marazm pokazuje, że bezgraniczny optymizm inwestorów zaczął gwałtownie topnieć.
Zobacz również: Akcje Nvidia runęły! Jensen Huang zachęca do kupna. „Wszyscy powinni być bardzo podekscytowani”
Strach przed szczytem i nowe gwiazdy na pokładzie
Dokładna analiza kolejnych kontraktów na platformie Kalshi obnaża rosnący pesymizm krótkoterminowych graczy. Szanse na to, że tegoroczne maksimum indeksu przekroczy barierę 32 000 punktów, wynoszą obecnie zaledwie 40%.
Warto wspomnieć, że rekord wszech czasów padł 3 czerwca, osiągając pułap 30 762 punktów w ciągu dnia. Od tamtej pory rynek nie potrafi wybić się wyżej. Co więcej, prawdopodobieństwo, że Nasdaq 100 sforsuje barierę 33 000 punktów do końca grudnia, wycenia się na marne 27%.
Te twarde liczby pokazują, że spekulanci po prostu nie wierzą w kolejny spektakularny zryw technologicznych liderów. Oliwy do ognia dolewa fakt, że do elitarnego grona stu największych niefinansowych spółek dołączył właśnie nowy, niezwykle głośny gracz.
We wtorek oficjalnym członkiem indeksu został gigant przemysłu kosmicznego, czyli SpaceX. Choć wejście firmy Elona Muska to prestiżowy zastrzyk energii, może to nie wystarczyć, by poderwać cały zmęczony sektor do dalszego pionowego lotu.
W tym samym momencie S&P 500 próbuje znów wdrapać się na szczyt z czerwca 2026, choć na zamknięciu giełdy 7 lipca wszedł na poziom 7 305,85 punktów.
Wykres. Kurs indeksu S&P 500

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Elon Musk kapituluje w Europie. To efekt 120 mln EUR grzywny nałożonej na miliardera
Źródło: CNBC.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję