USA zdejmują sankcje na irańską ropę, ale Teheran już zaprzecza umowie atomowej
Jednocześnie decyzja odblokowuje transakcje bankowe, ubezpieczenia i transport, eliminując konieczność działania przez Teheran z sieci pośredników, by handlować surowcami. Teoretycznie ropa naftowa mogłaby nawet być eksportowana bezpośrednio do USA. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent powiedział, że w zamian za 60-dniowe zawieszenie sankcji Islamska Republika zobowiązała się do utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz oraz do ponownego wpuszczenia inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) do kraju. Wcześniej, jeszcze podczas krótkiej konferencji w Szwajcarii, JD Vance również oświadczył, że Iran zgodził się ponownie zaprosić przedstawicieli MAEA.
Jednak rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Esmaeil Baghaei, powiedział – według państwowego nadawcy IRIB – że Teheran „nie podjął żadnych nowych zobowiązań wobec jakiejkolwiek strony” w sprawie współpracy z agencją ONZ nadzorującą kwestie nuklearne. Szef
Iranu natomiast pochwalił mediatorów za pomoc w doprowadzeniu do zakończenia walk w Libanie podczas rozmów pokojowych między USA a Iranem (Sky News). ONZ poinformowała, że niedziela była pierwszym dniem od 2 marca, w którym siły pokojowe Organizacji nie odnotowały żadnych ataków powietrznych w Libanie.
Oceniamy, że mimo sprzecznych sygnałów zapisy z memorandum są powoli wypełniane przez skonfliktowane strony. Sprzyjało to wczorajszym spadkom cen ropy naftowej. Baryłka Brent zakończyła poniedziałkową sesję w pobliżu 77,5 USD – o niespełna 4 proc. poniżej poziomu z piątku.
To jednocześnie tylko o ok. 10% więcej niż w dniach poprzedzających początek wojny irańsko-amerykańskiej. W kontrze do sytuacji na ropie paliwa są relatywnie daleko do poziomu z końca lutego – diesel kosztuje ok. 118 USD/b (ok. 20% więcej niż 4 miesiące temu), a benzyna (109 USD/b) jest droższa o ok. 30% niż pod koniec lutego br.
Ropa z Iranu może płynąć do USA. W tle rozejm w Libanie i sprzeczne komunikaty o atomie
Z opublikowanych wczoraj przez GUS danych dla sektora przedsiębiorstw (SP) wynika, że roczna dynamika nominalnych wynagrodzeń podskoczyła z 5,4% do 5,8%. To okolice naszej prognozy (6,0%). Po odsez. miesięczne momentum wyniosło +0,5% m/m, blisko poziomów z ostatnich miesięcy. Kolejny raz nie sposób ocenić w pełni struktury wzdłuż branż, ponieważ GUS wygasił dane dla branż rekreacji i kultury (PKD: R) oraz poz. usług (PKD: S).
Natomiast na pewno zachowane zostało zjawisko najszybszego wzrostu wynagrodzeń w IT (PKD: J) oraz usługach profesjonalnych (PKD:M), odpowiednio 7,1% oraz 7,9%. Najsłabiej rosną z kolei wynagrodzenia w sektorach produkcyjnych (rolnictwo, górnictwo, przetwórstwo). Koresponduje z tym największa redukcja etatów właśnie w tych branżach.
Zatrudnienie ogółem natomiast maleje kolejny, szósty miesiąc z rzędu, tym razem o 9 tys. etatów, czyli niezmiennie od roku w tempie -0,9% r/r. Implikowany z powyższego oraz z danych o inflacji realny fundusz wynagrodzeń podniósł się z +1,2% r/r do +1,8% r/r, wychodząc nieco naprzeciw konsumenckiemu portfelowi.

Sądzimy, że roczna dynamika nominalnych wynagrodzeń szuka powoli swojego minimum. Spodziewamy się, że do końca roku utrzyma się z piątką z przodu. Będzie to wspierane przez wciąż niewygaszone momentum inflacji cen usług oraz solidną koniunkturę.
Polski konsument wciąż w dobrej formie po świątecznej zmienności
Roczna dynamika sprzedaży detalicznej skorygowała kwietniowe tąpnięcie z 8,7% do 1,3%. W maju jej poziom wyniósł już 3,0% r/r. Odczyt za poprzedni miesiąc był obarczony wahaniami świątecznymi, które komentowaliśmy tutaj. W maju natomiast po odsez. miesięczne momentum było delikatnie dodatnie, w zależności od metody od +0,1% m/m do +0,4% m/m.
Wzdłuż kategorii widzimy, że paliwa skorygowały w dół swój świąteczny wystrzał, natomiast odzież i obuwie odrobiły kwietniowe tąpnięcie. Te dwie kategorie odpowiadały za większość zmienności w przeciągu ostatnich miesięcy. Wśród pozostałych kategorii widzimy delikatny spadek wydatków na żywność i konsolidacje zakupów mebli, natomiast rosną wydatki na zdrowie oraz ponownie na automotive.

Tym samym publikacja sprzyja scenariuszowi kontynuacji ożywienia konsumenckiego nad Wisłą w kolejnym kwartale.
Roboty specjalistyczne największe w historii, stagnacja w budynkach
Roczna dynamika produkcji budowlano-montażowej wyniosła w maju 3,9% r/r, satysfakcjonująco blisko naszej prognozy (4,0% r/r). To poziom podobny do tego z zeszłego miesiąca (4,5% r/r). Po odsez. miesięczne momentum wyniosło wg GUS +0,8% m/m, wg nas +1,9% m/m.
Według obu metod to już trzeci z rzędu miesiąc z dodatnim przyrostem wolumenu w cenach stałych i to we wszystkich trzech wyróżnionych kategoriach, budowa budynków (+0,9% m/m), inżynieria wodna i śródlądowa (+0,6% m/m) i roboty specjalistyczne (+1,6% m/m).
W przypadku tej ostatniej branży mamy do czynienia z produkcją na historycznych szczytach, z kolei inżynieria oraz budowa budynków raportują cykliczny dołek, z którego dopiero leniwie wydobywają się.
Równolegle GUS podał dane o budownictwie mieszkaniowym. Wynika z nich, że liczba rozpoczętych budów ponownie nie dogania liczby wydanych pozwoleń na budowę. W ujęciu rocznym tych pierwszych jest 212,2 tys., a tych drugich 282,9 tys.
Różnica pomiędzy nimi jest z kolei niemal największa w historii, wyłączając epizod z 2022 r. Wskazuje to na przestoje w pracach deweloperów i przesuwa spodziewaną aktywność branży na kwartały do przodu.

Ogółem publikację oceniamy pozytywnie. Wskazuje ona na osadzone nad kreską momentum w sektorze, które za sprawą powoli kończonego KPO powinno być dostymulowane także w drugiej połowie roku.
Treasuries słabszy, a Bund mocniejszy
Mimo spadków na rynku ropy naftowej amerykański dług pozostawał pod presją przez całą wczorajszą sesję. Rynek wyraźnie zakłada, że po jastrzębim zwrocie ze strony FOMC obecne procesy cenowe są na tyle zaawansowane, że obniżenie wycen surowców energetycznych (przy dobrej koniunkturze) nie jest wystarczającym argumentem zmniejszenia ryzyka zacieśnienia warunków pieniężnych.
W odniesieniu do nastawienia Komitetu niewiele wniosło wczorajsze wystąpienie Ch. Wallera (nie zawierało odniesień do bieżących procesów gospodarczych). Skupiony na „zbyt wysokiej” inflacji jest z kolei A. Goolsbee.
Przewodniczący Fed z Chicago ocenił, że rynek pracy jest stabilny, ale nie jest jasne, czy przy zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie presja cenowa utrzyma się, czy ulegnie zmniejszeniu. Ostatecznie w porównaniu do czwartkowego zamknięcia amerykańska krzywa przesunęła się równolegle w górę o 5 pb. do odpowiednio 4,24% (2Y), 4,51% (10Y) oraz 4,95% (30Y). Bund ignorował negatywne sygnały zza Oceanu i raczej szukał elementów wsparcia w spadających wycenach surowców energetycznych. Zmiana rentowności na głównych węzłach niemieckiego długu wyniosła -4, -4 oraz -3 pb. do odpowiednio 2,60% (2Y), 2,95% (10Y) oraz 3,51% (30Y).
Widzimy potencjał do utrzymania dobrych nastrojów na niemieckich papierach podczas wtorkowych notowań. Sprzyjać temu powinny spadki cen ropy naftowej. W pewnym momencie ten trend powinien pomagać również schodzeniu dochodowości UST, ale niekończenie zainicjowanie tego ruchu nastąpi dziś.
SPW wracają do umocnienia. Region mniej optymistyczny
Rodzimym obligacjom pomagały wczoraj zarówno spadki dochodowości Bunda, jak i niższa wycena ropy naftowej. Tak optymistycznie nie kształtowały się jednak notowania długu w regionie – 10-letnie benchmarki Węgier oraz Czech zakończyły sesję remisem. Ostatecznie na głównych węzłach krajowa krzywa przesunęła się w dół o 2, 4 oraz 3 pb. do odpowiednio 4,27% (2Y), 4,92% (5Y) oraz 5,41% (10Y).
Zakładamy, że dochodowość SPW będzie kontynuować spadki. Sprzyjać temu powinny dalsze obniżki cen surowców energetycznych w scenariuszu stopniowego wypełniania zobowiązań amerykańsko-irańskiego memorandum. Potencjalnie widzimy szansę na zejście 10- letniego tenora do przedziału 5,30-5,35% w perspektywie bieżącego tygodnia.
EURUSD niżej
Poniedziałkowe notowania upłynęły na osłabieniu europejskiej waluty. Sprowadziło to EURUSD z okolicy 1,1460 do 1,1430. Euro jednak nie tylko było pod presją do dolara – w dół kierowały się EURGBP (-0,5%), EURJPY (-0,25%) oraz EURCHF (-0,2%).
Warto jednak zauważyć, że poza spadkiem dochodowości Bunda presja na euro pochodziła również z relatywnej siły funta (zmniejszenie niepewności politycznej na Wyspach) oraz jena (spekulacje o interwencji). Nie zmienia to jednak faktu, że EURUSD zbliża się do dolnego ograniczenia zmienności ostatniego roku.
W przypadku niesprzyjających sygnałów dla euro (słabsza koniunktura, nagły wzrost awersji do ryzyka) obecne uwarunkowania sugerują podwyższone prawdopodobieństwo zejścia EURUSD poniżej 1,1400.
Złoty słabnie
W piątek oraz w poniedziałek zwracaliśmy uwagę, że uwarunkowania na bazowym FX oraz sytuacja na PLN IRS zwiększają czynniki ryzyka dla złotego. Jeszcze przed południem uległy one materializacji.
przesunął się w stronę 4,2700, a na stracie sesji w USA para sięgnęła nawet 4,2770. Pod koniec wczorajszych notowań złoty odrobił część strat, ale i tak strata do euro była znaczna (0,35%) i większa niż w przypadku forinta (0,15%). Dzisiejsze otwarcie przynosi dalszą presję na krajową walutę, a kurs EURPLN przebił 4,2800.
W naszej ocenie wynika to zarówno z zawężania spreadów pomiędzy oczekiwanymi stopami procentowymi w Polsce i za granicą, jak i z pogorszenia nastrojów globalnych. Potwierdza to również osłabienie forinta, który pozostaje jedną z bardziej wrażliwych na globalny sentyment walut regionu. Podtrzymujemy nasze piątkowe oczekiwania i zakładamy handel na EURPLN w przedziale 4,26–4,29, przy podwyższonym ryzyku przetestowania dziś górnego ograniczenia tego zakresu.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję