Reklama
Reklama
Reklama

Waluty to broń. „Kraje boją się, że USA używa dolara jako broni”, uważa ekonomista

“Słaby dolar niby jest w interesie USA, ale inne kraje zaczęły właśnie od dolara odchodzić. Boją się tego, że Amerykanie go ‘weaponizują’, czyli używają dolara jako broni” - zwrócił uwagę dr Wojciech Świder, ekonomista z UEP. W wywiadzie na kanale FXMAG mówił o punkcie zwrotnym, który niedawno wydarzył się w przypadku amerykańskiej waluty.

Waluty to broń. „Kraje boją się, że USA używa dolara jako broni”, uważa ekonomista | Kursy walut
opracowanie własne FXMAG na podstawie dostarczonych grafik /dr Wojciech Świder
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Przemysław Tabor, FXMAG: Trump korzysta z osłabiającego się dolara. Słaby

dolar
USD/PLN
3.80
-0.03 %
1 tydzień
-1.97 %
1 miesiąc
-6.05 %
1 rok
-4.82 %
5 lat
-6.76 %
wspiera eksport i rodzimą produkcję. Jednak osłabianie waluty to nie jest coś, co w długim terminie utwierdza międzynarodową pozycję gospodarki. Do czego w długim terminie powinny dążyć Stany Zjednoczone? Słabego czy silnego dolara?

Dr Wojciech Świder, ekonomista: To jest dobre pytanie. Rzeczywiście, z jednej strony Donald Trump chciałby słabego dolara, żeby pobudzić eksport i przywrócić część miejsc pracy do USA. Wiadomo bowiem, że im słabsza waluta, tym bardziej opłaca się eksportować na inne rynki.

Z drugiej strony, Trump bardzo agresywnie wypowiada się o krajach, które odchodzą od dolara. Prezydent USA chce zatem, żeby dolar był słaby, ale też, żeby inne kraje trzymały go w rezerwach.

Jednak jak trzymać w rezerwach coś, co będzie tracić? To się średnio opłaca. Zatem, nie da się zrobić i jednego, i drugiego. Na razie to faktycznie wygląda tak, że dolar się osłabia. 

Wiadomo, że ostatnio się trochę wzmocnił, ponieważ przez konflikt (na Bliskim Wschodzie) waluty bezpieczne, jak dolar, frank czy jen, potrafią odzyskać siłę, szczególnie względem walut wschodzących, takich jak polski złoty.

Natomiast, patrząc na ostatni rok, dolar tracił. Słaby dolar niby jest w interesie USA, ale inne kraje zaczęły właśnie od dolara odchodzić. Boją się tego, że Amerykanie go “weaponizują”, czyli używają dolara jako broni. Czy to dolara, czy systemu Swift. Wiadomo bowiem, że gdy Amerykanie kontrolują te systemy rozliczeniowe zachodu, to mogą inicjować sankcje.

Reklama

Najlepszym przykładem była kwestia Rosji. Zamrożono jej aktywa. To był taki sygnał dla świata. Dla nas sankcje na Rosję są dobre, ponieważ chcemy, żeby Zachód wymuszał na Kremlu bardziej pokojową politykę. 

Natomiast dla samego systemu dolarowego, to był cios. To był punkt zwrotny, ponieważ dotychczas dolar i amerykańskie systemy walutowe były uważane za bezpieczne i obiektywne w takim sensie, że nikt z większych graczy nie musiał bać się o zamrożenia.

Były też przecież sankcje na Iran. Wiadomo było też, że Korea Północna nie będzie korzystała z zachodniego systemu. Natomiast dotychczas większość krajów bez obaw akumulowała dolary, a Rosja przekonała się, że jest z tym związane ryzyko. Jej aktywa rezerwowe były głównie zgromadzone w Europie, a Amerykanie mają wpływ i przełożenie na systemy europejskie.

Nadeszła zatem era, gdzie wiele krajów odchodzi od dolara i… szuka alternatyw. Dlatego w transakcjach bilateralnych, Chiny-Rosja, czy, Chiny-Iran, tam już jest juan. Alternatywy istnieją.

I tu taka ciekawostka. W zeszłym roku, po raz pierwszy od połowy lat 90., banki centralne utrzymywały więcej złota niż obligacji amerykańskich. To był historyczny moment. Banki kupują złoto, sprzedają obligacje amerykańskie. 


 

waluty to bron kraje boja sie ze usa uzywa dolara jako broni uwaza ekonomista kursy walut grafika numer 1waluty to bron kraje boja sie ze usa uzywa dolara jako broni uwaza ekonomista kursy walut grafika numer 1
Źródło: IMF, FRED, Bloomberg.


 

Reklama

Przemysław Tabor, FXMAG: Stany Zjednoczone nie są jedynym mocarstwem, które gra obecnie w grę słabej waluty. To także Chiny. Pekin robi to trochę z innych pobudek, aczkolwiek juan osłabiał się w ostatnich latach. To równocześnie przeczy długoterminowym ambicjom Chin, które chcą, żeby juan był silną walutą. Wtedy stałby się globalną walutą rezerwową, którą obecnie jeszcze nie jest. 

Dr Wojciech Świder: Tak jest. Zacznijmy od tego, że problem z konkurencyjnością Ameryki wynika między innymi z roli dolara w systemie globalnym.

Jeżeli państwo-hegemon ma walutę globalną, to możemy mówić o czymś takim jak premia “monetarna”. Czyli dlatego, że inne państwa chcą używać tej waluty, to jest ona chętnie kupowana, przez co jest zwykle mocniejsza, niż wynikałoby to z fundamentów gospodarki.

W rezultacie, dolar jest rzeczywiście mocniejszy, niż to wynikałoby z fundamentów czy z jego podaży, więc to obciąża też amerykański eksport. Zatem, Amerykanie cierpią na “premię monetarną”.

Tak, jak Pan wspomniał, Chiny rozwijają się w oparciu o eksport towarów i chcą mieć słabą walutę. Właśnie dlatego Chiny trzymają dużą część swoich rezerw w dolarze amerykańskim. Wiele osób mówi, że Chiny popełniły błąd, bo po co trzymają dolary w rezerwach, skoro USA to jest ich konkurent.

Gdyby Chiny te nadwyżki eksportowe inwestowały w swoje aktywa, to juan byłby silniejszy, bo to nie jest tak, że można wymyślić sobie kurs waluty. Notowania walut podążają zarówno za polityką monetarną, jak i fiskalną, a także za saldem handlowym. Muszą zarządzać tymi przepływami.

Reklama

I gdyby te potężne nadwyżki eksportowe były lokowane w juanach, to ta chińska waluta byłaby silniejsza. Jednak te nadwyżki eksportowe były lokowane w dużej mierze w amerykańskie obligacje, co wspierało dolara, a nie juana, dlatego można było utrzymać kurs juana względnie nisko.

W rezultacie, właśnie dlatego (z perspektywy Pekinu, przyp. red.) istnieje potrzeba trzymania aktywów w dolarach, a nie w juanach. Podobnie, jak Norwegia utrzymuje fundusz emerytalny czy majątkowy też nie w koronach norweskich, tylko właśnie w dolarach.

To jest odrobiona lekcja na podstawie błędu Holendrów. Gdy Holendrzy odkryli duże złoża gazu w latach 60., to ucierpieli na tak zwaną “chorobę surowcową”. Odkryto nowe, duże złoża, sprzedawano je, stworzył się duży eksport, ówczesna waluta, czyli gulden się umocniła i to mocno obciążyło ich eksport. Inne segmenty gospodarki zostały zaniedbane, niedokapitalizowane.

Co więcej, waluta się umocniła, to zabiło eksport i skończyło się źle. Norwegia wyciągnęła z tego wnioski i swój fundusz majątkowy utrzymuje w dolarach, a nie w koronach norweskich, żeby gospodarki “nie rozwalić”.

Podobnie robią Chiny - trzymają potężne rezerwy albo w dolarach, albo inwestują je na przykład w krajach afrykańskich. Budują infrastrukturę, sieci kontaktów i swój ekosystem. Chiny, podobnie jak USA, starają się powoli budować strefę wpływów. Pekin robi to bardziej w obszarze gospodarczym, a nie militarnym, co oczywiście może być dla Chin wyzwaniem. Między innymi, utrzymywali kontakty z Wenezuelą, mieli współpracę handlową, a tu nagle Amerykanie wojskiem zmienili zasady gry. Zatem, dla Chin to będzie duże wyzwanie. 

Rzeczywiście, być może wchodzimy w czas wojen walutowych. Faktycznie było tak, że w czasach konfliktów ofiarą zawsze były waluty fiducjarne. Zatem, spodziewam się, że wchodzimy w czas, kiedy ta podaż pieniądza będzie większa, stopy procentowe będą czasami politycznie ustawiane niżej. Dlatego trzymanie obligacji, a już na pewno gotówki, może być ryzykowne [...].

Reklama

 

Przemysław Tabor, FXMAG: Opisywana przez Pana sytuacja, to jest coś, co fani złota odruchowo zidentyfikują jako fundament wspierający kruszce. Jednak w ostatnich kwartach mieliśmy do czynienia z bardzo silnym wzrostem ceny złota, więc to może być już “wliczone w ceny” metali szlachetnych. Czy to zatem nadal dobry moment na to, żeby zwiększać swoją ekspozycję na kruszce, kupować kolejne sztabki czy monety?

Dr Wojciech Świder: Gdy ludzie pytają mnie, czy warto jeszcze kupić złoto, czy srebro, to odpowiadam: jeśli na długi termin, to tak.

W długim terminie inflacja robi swoje, więc uważam, że trzymanie kruszców na długi termin jest OK. Oczywiście, to nie jest porada inwestycyjna. Sytuacja każdej osoby jest inna. Po prostu, ja mam takie podejście. Oczywiście idealnie byłoby trafiać w dołki, no ale jest to trudne, prawda?

Zatem, jeśli posiadać kruszce po to, aby mieć aktywa materialne, które trzymają wartość i są mobilne [...], to tak, “kup” kruszce z myślą o długim terminie. Nie ma problemu.

Natomiast, jeśli ktoś chce spekulować, to nie mam pojęcia. Ja się spekulacją nie zajmuje, jest to ekstremalnie trudne. Rynki są nieprzewidywalne. Natomiast w długim terminie złoto po prostu trzyma wartość i tyle. To pokazała historia.

Reklama

Oczywiście istnieją pewne ryzyka. Na przykład, że w przyszłości będziemy pozyskiwać złoto z kosmosu, a może uda się stworzyć złoto syntetyczne, które będzie idealnie podobne. Jednak są to scenariusze  bardzo abstrakcyjne [...]. Jest to pewne ryzyko, ale to nie jest scenariusz bazowy.

 

Zobacz również: Złoto po 10 tys. dolarów? „Tylko złoto, srebro, pallad, platyna to inwestycje. Reszta to spekulacje”

 


 

Powyższy wywiad jest transkrypcją fragmentu rozmowy dostępnej na kanale YouTube FXMAG:

Reklama

 

 


Przemysław Tabor

Przemysław Tabor

Zastępca redaktora naczelnego FXMAG. Tworzę też na kanale YouTube FXMAG. W swoich tekstach skupiam się na gospodarce, rynku nieruchomości, surowcach i giełdzie. Lubię pomagać czytelnikom w zrozumieniu skomplikowanych zjawisk.

Obserwuj autoraLinkedIn


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane