Sytuacja w ochronie zdrowia w Polsce jest trudna, o ile nie beznadziejna. Koalicja rządząca jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadała, że gdy tylko obejmie władzę to się zmieni. Miało to nastąpić, jak za pomocą “czarodziejskiej różdżki” - tak zapowiadała późniejsza Izabela Leszczyna (Izabela Leszczyna była ministrem zdrowia od od 13 grudnia 2023 roku do 24 lipca 2025). . Ale ani jej, ani jej następczyni Jolancie Sobierańskiej-Grendzie to się nie udało, mimo, że koalicja, którą tworzą Koalicja Obywatelska, Polska 2050, Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowa Lewica i Centrum, czyli klub parlamentarny stworzony z posłów, którzy wystąpili z Polski 2050, rządzi już niemal od 3 lat. To czego nie udało się zrobić przez większość kadencji uda się dokonać w ostatnim roku? Przypomnijmy, że jesienią 2027 roku odbędą się wybory parlamentarne, a sondaże póki co wskazują na to, że obecna koalicja straci władzę, mimo, że wybory może wygrać Koalicja Obywatelska.
Ogromne kolejki do lekarzy
Z raportu Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), do którego dotarł “Fakt” wynika, że kolejki do lekarzy specjalistów są ogromne. A te dane pokazują sytuację tylko za pierwszy kwartał 2026 roku, a warto w tym miejscu zaznaczyć, że od 1 kwietnia zmniejszyły się limity dopłat za nadwykonania w gastroskopii, kolonoskopii, rezonansie i tomografii, co mogło doprowadzić do tego, że kolejki oczekujących na badanie się jeszcze wydłużyły. A to są niektóre z badań, na które czekają tłumy.
Z raportu NFZ wynika, że wśród pacjentów, których stan został zakwalifikowany, jako “przypadek stabilny” ponad 931 tys. osób czeka na świadczenia w zakresie fizjoterapii ambulatoryjnej, ponad 246 tys. pacjentów na rezonans magnetyczny, niemal 230 tys. osób na kolonoskopię, 182 tys. na tomograf komputerowy, a prawie 135 tys. na gastroskopię. Tak długa kolejka oczekujących sprawia, że terminy badań na NFZ są naprawdę odległe. Jak zweryfikował “Fakt” wolny termin na kolonoskopię w Poznaniu to dopiero 7 października, a w Krakowie trzeba na to badanie czekać aż do 14 grudnia, ale 2027 roku! A to nie najgorsza sytuacja, którą można napotkać. W Rzeszowie pierwszy wolny termin na to badanie to dopiero maj 2028 roku! Jakiś absurd, ale to niestety gorzka rzeczywistość.
Leczenia w publicznej służbie zdrowia spędza sen z powiek pacjentów. I nie chodzi jedynie o badania. Na wizytę w poradni okulistycznej czeka niemal 354 tys. osób, w stomatologicznej ponad 279 tys., a w chirurgii urazowo-ortopedycznej ponad 224 tys. pacjentów.
Minister zdrowia zapowiada reformę… ale dlaczego tak późno?
Naprawdę potrzeba było afery w warszawskim Szpitalu Południowym, aby rząd w końcu wziął się do pracy? A może to tylko działania, które póki co mają uspokoić opinię publiczną? W końcu za rok wybory, a wyborcy bywają pamiętliwi. No cóż. Premier Donald Tusk zagroził dymisjami (choć później zaczął się z tego wycofywać), a wydaje się, że Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia w końcu zaczęli przygotowywać plan naprawy sytuacji w ochronie zdrowia. Pytaniem otwartym pozostaje, czy to tak zwany “plan przygotowany na kolanie” i co tak naprawdę z niego wyniknie?
Zgodnie z założeniami rozwiązania zaproponowane przez resort mają doprowadzić do skrócenia kolejek do lekarzy, skończyć z patologiami, w których przez znajomości można załatwić wszystko i to na już, a także ograniczyć zarobki lekarzy pracujących w publicznych placówkach, aby już więcej nie dochodziło do patologii, w których 28-letni lekarz bez specjalizacji zarabia 1,6 mln zł i to tylko w jednym szpitalu. A pracował także w innych placówkach. Mowa oczywiście o byłym radnym dzielnicy Ursus z Koalicji Obywatelskiej Dawidzie Kacprzyku, od którego afera w warszawskim szpitalu się zaczęła. Teraz wiadomo, że do podobnych sytuacji dochodziło także w innych placówkach medycznych. W Mogilnie neurochirurdzy zarabiali po 26 tys. zł na godzinę!
Propozycja minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy jest następująca. Chce ograniczenia stawki godzinowej lekarzy pracujących w publicznych placówkach do 240 zł brutto, co przekładałoby się na miesięczną pensję wynoszącą około 40 tys. zł brutto. Lekarz pracujący w publicznym szpitalu musiałby być zatrudniony w nim minimum na pół etatu. A gdyby chciał łączyć pracę z innym miejscem musiałby uzyskać na to zgodę dyrektora szpitala, w którym jest zatrudniony. Szefowa resortu zdrowia zapowiada także rozszerzenie e-rejestracji do lekarzy oraz wprowadzenie coś na zasadzie e-kolejki, co pomogłoby sprawdzić pacjentom gdzie są wolne miejsca do specjalistów. Pytanie, co z tych propozycji uda się wprowadzić? I czy naprawdę jest wola polityczna koalicji rządzącej, aby wejść w swego rodzaju “konflikt” z lekarzami, którzy zarabiają najwięcej? To pytania otwarte, a odpowiedzi na nie poznamy zapewne wkrótce.
Skorzystali z pozycji politycznej
Afera w warszawskim Szpitalu Południowym, która wywołała ogólnopolską burzę, to nie tylko bajońskie zarobki młodego lekarza powiązanego z Koalicją Obywatelską, ale także wyjątkowe traktowanie partyjnych kolegów, dla których 28-letni Dawid Kacprzyk miał stworzyć specjalny “salonik VIP”, w którym mogli czekać na badanie, które odbywało się poza kolejnością. Póki co nie ujawnione zostały nazwiska osób, które miały z niego korzystać. Przypadek? Może na tej liście są czołowi politycy Koalicji Obywatelskiej?
Przypadki, w których politycy wykorzystywali swoją pozycję polityczną zaczęły się mnożyć. A raczej, coraz więcej zaczęło ich wypływać na światło dzienne, bo co do tego, że tak było raczej nikt nie ma wątpliwości. Pytanie tylko, gdzie i kto z tego korzystał?
Jednym z ujawnionych przypadków jest sprawa posłanki Koalicji Obywatelskiej Małgorzaty Pępek, która miała wykonać gastroskopię w szpitalu w Żywcu szybciej niż inni pacjenci.
Polsat News poinformował o kolejnym przypadku, w którym wykorzystana została pozycja polityczna. Tym razem chodzi o przewodniczącego rady powiatu w Lubartowie Andrzeja Kardasza z Prawa i Sprawiedliwości, który w kwietniu miał mieć wykonaną operację w lokalnym szpitalu, chociaż oddział chirurgii był wówczas zamknięty. Ciekawe, ile jeszcze takich przypadków ujrzy światło dzienne, a o ilu opinia publiczna nigdy się nie dowie?
Zobacz również: Polacy nie chcą podwyższenia składki zdrowotnej. Jakie wyjście znajdzie resort na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia?
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję