Choć premier Donald Tusk wielokrotnie zaznaczał, że rząd nie planuje podnoszenia składki zdrowotnej, zapewniając przy tym, że jego ministrowie szukają rozwiązań, które doprowadziłyby do obniżenia obciążeń dla przedsiębiorców. Mimo tego typu deklaracji coraz częściej pojawiają się głosy, że to może się nie udać, a składka zdrowotna zostanie podwyższona. Ta niepopularna decyzja może wynikać z kalkulacji, dotyczących przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Po aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym z byłym już przedstawicielem Koalicji Obywatelskiej i kolejnymi nieprawidłowościami, które wychodzą na jaw, pojawiają się głosy, że jeśli nie uda się poprawić sytuacji w ochronie zdrowia, to Koalicja Obywatelska straci przez to władzę. To dla rządu Donalda Tuska może być wyższy koszt niż niezadowolenie przedsiębiorców z wyższych podatków.
Polacy nie chcą podwyższenia składki zdrowotnej
Sprzeciw podwyższaniu składki zdrowotnej wyraziło aż 69,4% Polaków wynika z badania SW Research, przygotowanego na zlecenie "Rzeczpospolitej". Takie rozwiązanie popiera zaledwie 13,7% respondentów. Zdania w tej sprawie nie miało 16,9% badanych.
Obecnie pracownicy pracujący na etacie płacą składkę zdrowotną w wysokości 9% od wynagrodzenia brutto obniżonego o składki społeczne. Taka sama wysokość składki odprowadzana jest od dochodu dla przedsiębiorcy rozliczającego się na zasadach ogólnych. W przypadku podatku liniowego wysokość składki, to 4,9%. Należy jednak zaznaczyć, że minimalna składka zdrowotna, którą taki przedsiębiorca musi zapłacić wynosi w 2026 roku 432,54 zł. W przypadku osób rozliczających się za pośrednictwem ryczałtu składka zdrowotna waha się między 498,35 a 1 495,05 zł w zależności od rocznych przychodów.
Podwyższenie tej daniny pozwoliłoby na zdobycie dodatkowych pieniędzy na ochronę zdrowia. Jak szacuje resort, na ten cel może zabraknąć około 20 mld zł, mimo przekazania rekordowej kwoty 247,8 mld zł, co stanowi 6,8% PKB (chodzi o publiczne wydatki na ochronę zdrowia). To o ponad 25,5 mld zł więcej niż w 2025 roku.
6,8% PKB na ochronę zdrowia, to wciąż znacznie mniej niż na Zachodzie Europy.
Z danych OECD wynika, że całkowite nakłady na ochronę zdrowia w Polsce wynoszą 8,1% PKB, a średnia dla państw OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wynosi 9,3% PKB, a na przykład w takich krajach jak Niemcy to aż 12,3% PKB.
Średnia unijna jeśli chodzi o publiczne wydatki na ochronę zdrowia wynosi 10% PKB, a w Polsce wspomniane wcześniej 6,8% PKB.
Trudne zadanie przed minister zdrowia
Sposób na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia ma znaleźć minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która dostała od premiera Donalda Tuska ultimatum. Rozwiązanie ma być gotowe na wtorek 7 lipca 2026 roku. Jeśli nie? Wydaje się, że konsekwencjami może być dymisja z rządu.
To efekt skandalu w warszawskim Szpitalu Południowym, w który zamieszany był były już polityk Koalicji Obywatelskiej. Oliwy do ognia dolewają kolejne nieprawidłowości, o których informacje cały czas wychodzą na jaw. Jolanta Sobierańska-Grenda ma znaleźć rozwiązanie na poprawę sytuacji finansowej we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia, a także na liczbę i jakość dostępnych świadczeń, a także sposób na uregulowanie płac lekarzy, aby nie dochodziło do patologii takich, jak w warszawskim szpitalu, gdzie 28-letni lekarz bez specjalizacji w rok mógł zarobić niemal 1,6 mln zł.
Donald Tusk patrząc na malejące poparcie doskonale musi sobie zdawać sprawę z tego, że ochrona zdrowia, której naprawę zapowiadał blisko 3 lata temu, a od momentu objęcia rządów zbyt wiele nie udało się w tej dziedzinie zrobić, może pogrążyć jego i jego partię przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Te już za blisko rok. Tyle czasu pozostało rządowi na to, aby wykazać się, że ma jakąś sprawczość, a także na to, aby spróbować odbudować utracone zaufanie wyborców.
Zobacz również: Takiej zmiany chcieli Polacy? Kolejny skandal z udziałem polityków Koalicji Obywatelskiej
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję