Reklama
Reklama
Reklama

Sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu - Adam Łukojć dla FXMAG

„Biotechnologia jest bardzo wrażliwa na poziom stóp, obniżki już się zaczęły, w najbliższych kwartałach czy latach pieniądz będzie z powrotem tańszy. Więc może to jest właśnie ten moment, kiedy warto wchodzić w biotechnologię” – mówi Adam Łukojć, dyrektor ds. finansowych Captor Therapeutics.

Sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu - Adam Łukojć dla FXMAG
opracowanie własne
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

 

Piotr Rosik (FXMAG): Po 8 latach w TFI Allianz Polska i 20 latach w branży funduszy dołączył Pan do Captor Therapeutics jako dyrektor ds. finansowych, będący poza zarządem. Skąd taki ruch? Biotechnologia to bardziej interesujący sektor, niż finanse i inwestycje?

Adam Łukojć (dyrektor ds. finansowych Captor Therapeutics): Po 20 latach w jednej branży dużo się wie, pojawia się powtarzalność problemów, i być może dlatego finanse już mnie tak bardzo nie pociągały, jak biotechnologia. Poza tym bardzo mocno wierzę w to, co robi Captor Therapeutics i ogólnie biotechnologia w Polsce.

Wycena Captor Therapeutics spadła o 70% od debiutu w 2021 roku. Wykres notowań w przypadku większości pozostałych polskich spółek biotechnologicznych notowanych na GPW wygląda podobnie, ale też nie tylko polskich. Rynek stracił wiarę w biotechnologię…?

Captor wszedł na giełdę w momencie, który był dla biotechnologii świetny – po pandemii, w dobie niskich stóp procentowych. A potem stopy poszły w górę i nadszedł trudny czas. Notowania takich spółek z USA, jak C4 Therapeutics czy Monte Rosa Therapeutics też mocno spadły.

Trzeba przyznać, że biotechnologia jest bardzo wrażliwa na poziom stóp. Przy bardzo niskich stopach procentowych, czyli przy łatwo dostępnym finansowaniu na długoterminowe projekty, perspektywa biotechnologii wygląda zupełnie inaczej, niż przy wysokich stopach. W latach 2020-21 łatwo było biotechom pozyskiwać finansowanie na projekt długoterminowy. Łatwo im było zebrać kapitał na giełdzie. A big pharma była pod presją, żeby kupować od biotechów projekty będące na wczesnym etapie.

Reklama

Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Stopy procentowe wzrosły i głównie dlatego kursy akcji biotechów pospadały. Jednak proszę zauważyć, że obniżki stóp już się zaczęły, w najbliższych kwartałach czy latach pieniądz będzie z powrotem tańszy. Więc może to jest właśnie ten moment, kiedy warto wchodzić w biotechnologię.

Notowania Captor Therapeutics na tle WIG

sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 1sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 1

Źródło: TradingView

W jakim miejscu jest dziś polski sektor biotechnologiczny? Jaka jest atmosfera wokół niego? Czy to finansowanie jest największym wyzwaniem, czy jednak projekty? Czy polskie biotechy mają jakieś przewagi nad zachodnimi?

Polskie biotechy podlegają tym samym trendom, co zachodnie. W Polsce mamy dobrych naukowców, którzy zarabiają wciąż bardzo małe pieniądze, jak na zachodnie warunki. Ale to sprawia, że nasz kraj jest bardzo dobrym miejscem dla prowadzenia takiego biznesu, bo można trzymać koszty w ryzach.

Reklama

W Captor Therapeutics laboratorium, które zajmuje się krystalografią białek, ma na swoim wyposażeniu chłodziarkę do wina. Okazuje się, że przy niektórych czynnościach chłodziarka do wina może zastąpić drogi sprzęt. Oczywiście, tam, gdzie potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, używamy go – ale ta startupowa skromność i niskie koszty sprawiają, że możemy osiągać dobre efekty względnie niewielkimi środkami.

Inwestycje w sektor biotech w 2024 roku w USA sięgnęły 26 mld USD, przekraczając dość znacznie – bo o 11,6% - poziom 23,3 mld USD z 2023 roku. W Wielkiej Brytanii wzrost sięgnął bajeczne 170%, finansowanie wyniosło 1,5 mld GBP. Czy zna Pan dane dla polskiego rynku?

Polski rynek jest za mały, znaczących polskich spółek jest niewiele, i sporządzenie podobnej statystyki dla Polski niewiele by powiedziało. Jeśli chodzi o dostępność pieniędzy, to to, co się dzieje w USA czy w Wielkiej Brytanii, zaczyna nas napawać optymizmem. Jesteśmy częścią globalnego systemu i podobną poprawę warunków powinniśmy zaobserwować także w Polsce.

W USA widać trend debiutów giełdowych spółek biotech z głównym projektem na etapie co najmniej 3 fazy klinicznej, kosztem spółek bardziej ryzykownych. Czy ten trend przyjdzie do Polski i co on oznacza dla polskiego biotechu?

Żadna polska firma biotechnologiczna jeszcze nie doszła do 3 fazy klinicznej. Najbardziej zaawansowane projekty są w okolicach 2 fazy badań klinicznych. Na pewno polscy inwestorzy będą zwracali uwagę na to, co dzieje się na Zachodzie, i jeśli ci zachodni będą wciąż wybredni, to polscy pewnie też będą. To jest zresztą naturalne. Natomiast niższy koszt pieniądza powinien sprawiać, że zainteresowanie projektami na wcześniejszych etapach powinno być większe.

Gilead Sciences – cena i liczba akcji

sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 2sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 2

Źródło: A. Łukojć

Reklama

Historia notowań Nasdaq Biotechnology na tle Nasdaq 100 (od 1993)

sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 3sukces polskiej biotechnologii to tylko kwestia czasu adam lukojc dla fxmag grafika numer 3

Źródło: TradingView

Ile pieniędzy jest potrzebnych, by przeprowadzić cały proces drug discovery?

Te pieniądze bardzo mocno zależne są od projektu i też zależy jak je liczymy. Czasami warto wydać niemałą kwotę na stworzenie platformy, czyli zebranie pewnej wiedzy o tym, jak działają różne procesy w ludzkiej komórce i procesy chorobowe. Taka platforma to taka początkowa inwestycja, ale to nie jest jeszcze inwestycja w lek. W Polsce przeprowadzenie całego procesu drug discovery do etapu badań klinicznych kosztuje kilkadziesiąt milionów złotych, choć ta kwota nie obejmuje nakładów na projekty, które zostały przerwane przed wejściem do badań klinicznych. Przy czym jak już ma się platformę, a także doświadczenie, to można kolejne projekty leków tworzyć taniej i szybciej.

Captor od początku istnienia do końca III kwartału zeszłego roku wydał na różne cele około 350 milionów złotych. Spółka ma już platformę i trzy dość zaawansowane projekty, z dobrymi wynikami przedklinicznymi, w tym jeden w badaniach klinicznych. Gdybyśmy chcieli dokładnie to samo zrobić w Stanach Zjednoczonych, to wydatki musiałyby być parę razy wyższe.

Reklama

Podobno niektóre biotechy potrafią pozyskać finansowanie z międzynarodowych instytucji - od czego to zależy? Jakie warunki trzeba spełnić?

Sektor biotechnologiczny jest bardzo rozwinięty w Stanach Zjednoczonych, natomiast Europa też chciałaby go mieć u siebie. Unia Europejska poprzez takie instytucje jak EBI próbuje europejski biotech rozwinąć. Polskie firmy mają warunki, by z takiego wsparcia korzystać.

Jak w ogóle wygląda struktura finansowania sektora biotech? Czy spółki tworzące innowacyjne leki w ogóle mają szansę na kredyt bankowy czy finansowanie dłużne? Czy też zawsze muszą liczyć na fundusze VC, private equity i giełdę – czyli na kapitał lubiący ryzyko?

Jeśli chodzi o finansowanie dłużne, to generalnie firmy technologiczne w ten sposób się nie finansują, bo nie mają co dać w zastaw. Dotyczy do różnych spółek technologicznych, zajmujących się nie tylko life science. Zarówno inwestorów, jak i kierownictwa biotechów, odstraszać mogą też przykłady spółek, które zadłużyły się a nie osiągnęły zakładanych planów, np. szwajcarskiej Idorsii.

Finansowanie dłużne mogłoby być stosowane, gdyby było jakoś związane z pieniędzmi publicznymi. W Polsce publiczne granty są, ale wiążą się często z dość dużymi ograniczeniami. Jesteśmy wdzięczni za to wsparcie, ale trudno z niego skorzystać w przypadku badań klinicznych. Być może na dalszych etapach badań dobrym wsparciem byłby kredyt udzielany przez państwową instytucję.

Czyli, konkludując, spodziewa się Pan że wraz z obniżkami stóp coraz więcej pieniędzy będzie płynęło do biotechów?

Reklama

Biotechnologia to jeden z sektorów najbardziej wrażliwych na zmiany kosztu pieniądza. I to jest taki bardzo mocny inwestycyjny argument za tym, żeby się tą branżą w tym momencie zainteresować.

Czy są spółki biotechnologiczne, które wypłacają dywidendy? Pytam o biotechy, nie o Big Pharmę. [śmiech]

Tak, są takie. Spółka biotechnologiczna zazwyczaj w pierwszej fazie rozwoju emituje dużo akcji, potrzebuje pozyskiwać dużo kapitału. Ale potem, gdy odniesie sukces, zaczyna odcinać kupony.

Czy księgowanie w spółkach biotechnologicznych różni się czymś od księgowania w innych spółkach?

Tak, jest jeden istotny aspekt. Pieniądze wydawane na poszczególne projekty są wydawane na badania i rozwój. Te kwoty trafiają w koszty, rzadko się to kapitalizuje. To powoduje, że ten, kto czyta sprawozdanie finansowe spółki biotechnologicznej, widzi wydatki na badania jako koszt, jako stratę. A ta strata to tak naprawdę nie jest strata, tylko inwestycja. To dotyczy całego świata, Polski, ale także USA czy Europy Zachodniej.

W jaki sposób inwestorzy i analitycy wyceniają spółki biotechnologiczne? Czy to w ogóle jest do zrobienia, gdy spółka nie ma jeszcze w portfolio leku przynoszącego stałe dochody? Jaki jest track record spółek biotechnologicznych – ile projektów kończy się sukcesem, czyli wdrożeniem leku?

Reklama

Wycena spółek biotechnologicznych jest trudna, bo one zazwyczaj nie mają cash flow. Natomiast patrząc na historię, to inwestorzy nie mają się czego obawiać, bo Nasdaq Biotechnology istnieje od lat 80. i od początku swojego istnienia do dziś przyniósł średnią roczną stopę zwrotu w okolicy 10,5%. Historyczne dane, przytaczane np. w książce „From Breakthrough to Blockbuster” pokazują, że około 12% projektów biotechnologicznych wchodzących do badań klinicznych kończy się sukcesem, czyli rejestracją leku. Część kończy się porażką, ale taką, w której skutki niepowodzenia ponosi w dużej mierze nie mała firma biotechnologiczna, a big pharma, która przed porażką kupiła część praw do projektu.

Gdy inwestor patrzy na spółkę biotechnologiczną, to powinien brać pod uwagę, jaki może być efekt potencjalnego sukcesu, w jak duży rynek celuje spółka z danym projektem. Bo jeśli projekt dotyczy powszechnie występującej choroby, to potencjalny rynek może być wart miliardy dolarów. Na przykład Captor Therapeutics w projekcie CT-01 pracuje nad lekiem na raka wątrobowokomórkowego, na którego co roku umiera prawie milion osób na całym świecie, czyli rynek dla tego leku byłby duży.

Poza tym, inwestor powinien pamiętać, że spółki prowadzą często kilka projektów. Prawdopodobieństwo, że wszystkie projekty zakończą się klapą, nie jest duże. Inwestowanie w spółki biotechnologiczne nie jest więc tak ryzykowne, jak się może na pierwszy rzut oka wydawać.

Czy w naszej części Europy jest jakieś biotechnologiczne success story?

Niestety jeszcze nie. Natomiast bardzo kibicujemy i sobie, i innym polskim spółkom z sektora. Bo gdy komuś się uda, to fala podniesie większość łódek. To będzie taki mechanizm, jak z sektorem producentów gier video – sukces CD Projekt sprawił, że cała branża rozkwitła. Mam nadzieję, że jeśli chodzi o polską biotechnologię, to jest tylko kwestia czasu.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

 

Czytaj także: Huczny debiut na GPW tuż za rogiem! “Zbudowaliśmy pozycję lidera” - prezes Diagnostyka dla FXMAG


Piotr Rosik

Piotr Rosik

Redaktor portalu FXMAG. Publicysta m.in. portalu Obserwator Finansowy. Wcześniej był m.in. wicenaczelnym portalu Strefa Inwestorów (2017-2022), redaktorem naczelnym dwutygodnika „Pieniądze&Inwestycje” (2014-16), dziennikarzem w "Gazecie Giełdy Parkiet" oraz "Rzeczpospolitej" i "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Obserwuj autoraTwitter


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane