Hossa wisi na włosku? Krytyczny poziom został już osiągnięty
Amerykanie rzucili się na giełdę. Mityczna “ulica” jest “zapakowana” w akcje w podobnym stopniu jak w rekordowym okresie szczytu bańki internetowej. Czy to zapowiedź krachu?

Amerykanie rzucili się na giełdę. Mityczna “ulica” jest “zapakowana” w akcje w podobnym stopniu jak w rekordowym okresie szczytu bańki internetowej. Czy to zapowiedź krachu?

Giełda akcji w USA znajduje się w fazie hossy, a wielu Amerykanów korzysta z tej wzrostowej fali. Obecnie, akcje stanowią 57% wszystkich inwestycji gospodarstw domowych.
Jest to najwyższy poziom od czasu bańki internetowej i rynku byka na początku XXI wieku. Wtedy, podobnie jak teraz, “ulica” rzuciła się na giełdę.
Oczywiście, Amerykanie mogą inwestować na wiele sposobów: nieruchomości, obligacje, itp. Jednak to kcje przeciętnie oferują szansę na większe zyski. Przeciętnie, indeks S&P 500 od 1957 roku zyskał rocznie 10,26%. Ciężko przebić taką stopę zwrotu w tak długim okresie czasu.
Wykres: Notowania indeksu S&P 500 na przestrzeni lat.


Źródło: Trading View.
W czasach giełdowego optymizmu ludzie mają tendencję do wrzucania swoich pieniędzy na rynek. Kiedy trwa bessa, a rynki świecą się na czerwono, inwestorzy z giełdy uciekają.
Weźmy na przykład okres Globalnego Kryzysu Finansowego w 2008 roku. Wówczas alokacja w akcje spadła do poziomu nieco poniżej 30%. Rynek ogarnął strach, a wiele osób wycofało swoje pieniądze z akcji.
Wykres: Udział akcji w oszczędnościach i inwestycjach przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego.


Źródło: Haver, Bank of America.
Wcześniej, podobny cykl miał miejsce w latach 60., gdy większość oszczędności Amerykanów ulokowana była na giełdzie akcji. Jednak wraz z nadejściem lat 70., a potem 80., alokacja ta drastycznie spadła. Gospodarka borykała się z trudnościami, inflacja wystrzeliła, a zaufanie do rynku akcji było na niskim poziomie.
Jak pokazuje historia, po słabych okresach następowało ożywienie. Oszczędności Amerykanów uciekały z rynku akcji, a potem na niego wracały. Dostrzec można pewną cykliczność.
Wygodnie byłoby wyciągnąć tylko pozornie słuszny wniosek. Skoro dziś tak wiele oszczędności Amerykanów to akcje, a wcześniej podobna wartość zwiastowała pękanie bańki, to teraz będzie podobnie. To błąd. Taki wykres nie może służyć jako prognoza.
Po pierwsze, złota zasada inwestowania mówi, że wyniki w przeszłości nie są gwarancją przyszłych rezultatów. To, że dwa razy było już podobnie, nie znaczy, że teraz też tak będzie. Historia nie zawsze dokładnie się powtarza, a podobne warunki w przeszłości prowadziły do różnych efektów.
Po drugie, rynki finansowe uległy zmianie. Teraz, znacznie większa liczba osób ma niezwykle prosty dostęp do łatwego inwestowania. Akcje kupować można z poziomu smartfona. Kiedyś tak nie było. Wysoka alokacja oszczędności Amerykanów w akcjach może być nową normalnością.
Zalecamy ostrożność. To nie prognoza, a jedynie obraz tego, jak obecnie wygląda rynek.
Zobacz również: Powtórka z kryzysu w 2008. Zatrważające dane o rozmiarze rynków
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję