Koncentracja amerykańskiego rynku akcji jest obecnie ekstremalna. Tylko pięć największych spółek z S&P 500 odpowiada za 30% kapitalizacji tego indeksu. Mowa o Nvidia, Apple, Alphabet, Microsoft oraz Amazon.
Innymi słowy, zaledwie 1% komponentów S&P 500 stanowi 30% wartości rynkowej całego indeksu. Tymczasem, jeszcze 10 lat temu, pięć największych spółek odpowiadało za 11% kapitalizacji. W szczytowym momencie bańki internetowej w 2000 roku było to 17-18%. Z kolei w trakcie hossy w latach 60. i 70. XX wieku była to wartość około 25%.
Wykres: Udział 5 największych komponentów S&P 500 w łącznej kapitalizacji tego indeksu.

Źródło: Deutsche Bank, Bloomberg Finance.
Nowa, konkretna prognoza dla giełdy w USA
Tak wysoka koncentracja amerykańskiego rynku akcji nie przestraszyła jednak analityków banku JP Morgan. Spodziewają się oni kontynuacji giełdowej hossy w nadchodzącym roku.
Najnowsza prognoza JP Morgan zapowiada zwyżkę kursu S&P 500 do poziomu 7500 punktów w na koniec 2026 roku. Tymczasem, na zamknięciu w piątek notowania indeksu znalazły się na pułapie 6849 punktów. W rezultacie, potencjał wzrostowy na podstawie przewidywań JP Morgan to około 9,5%.
Kurs indeksu S&P 500 na przestrzeni ostatnich trzech lat.

Źródło: TradingView.
Jesteśmy optymistyczni co do perspektyw indeksu S&P 500 zarówno pod względem ceny docelowej, jak i ponadprzeciętnego wzrostu zysków o 13-15% przez co najmniej dwa kolejne lata. - czytamy w nowym raporcie JP Morgan.
Eksperci z JP Morgan szacują, że EPS (zysk na akcję) dla S&P 500 wyniesie w 2026 roku 315 dolarów, a w 2027 roku 355 dolarów.
Co może podkręcić tempo hossy?
Prognozowany wzrost kursu S&P 500 do 7500 punktów to scenariusz podstawowy. Perspektywa ta opiera się na założeniu dwóch kolejnych obniżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, po których nastąpi dłuższa przerwa.
Eksperci z JP Morgan nie wykluczają jednak większej zwyżki. Mowa nawet o pułapie 8000 punktów w grudniu 2026 roku. Jednak żeby tak się stało, musiałyby zostać spełnione pewne warunki.
Jeśli Fed zdecyduje się na dalsze złagodzenie polityki pieniężnej (ze względu na poprawę dynamiki inflacji), to widzimy większy potencjał wzrostowy, a indeks S&P 500 może przekroczyć poziom 8000 punktów w 2026 roku. - stwierdzili analitycy giełdowi z JP Morgan.
Bańka na giełdzie, a może nie?
Od kilku lat inwestorzy i analitycy zastanawiają się czy na giełdzie trwa już “bańka”. W międzyczasie trwała hossa.
Pomimo obaw związanych z bańką spekulacyjną wokół sztucznej inteligencji i wycenami, uważamy, że obecne wysokie wskaźniki prawidłowo wyprzedzają ponadprzeciętny wzrost zysków, boom inwestycyjny w sztuczną inteligencję, rosnące dywidendy oraz łagodniejszą politykę fiskalną. - oceniają ekonomiści z JP Morgan.
Co więcej, korzyści związane z deregulacją i rosnącą wydajnością przez sztuczną inteligencję są niedoceniane. - dodali.
Sztuczna inteligencja pozostanie kołem zamachowym giełdy
Rok 2026 powinien być kolejnym dobrym rokiem dla akcji spółek z branży sztucznej inteligencji, prognozują analitycy JP Morgan. Według nich, nakłady inwestycyjne w branży prawdopodobnie przekroczą oczekiwania.
Zarówno firmy, jak i rządy na całym świecie prześcigają się w inwestowaniu w sztuczną inteligencję w poszukiwaniu wzrostu wydajności i z obawy przed utratą konkurencyjności („FOBO”). Dynamika rozwoju sektora sztucznej inteligencji rozprzestrzenia się geograficznie i obejmuje różnorodne branże, od technologii i usług komunalnych po bankowość, opiekę zdrowotną i logistykę, tworząc przy tym zwycięzców i przegranych. - skomentowali analitycy z JP Morgan.
„Ściana obaw” związana ze sztuczną inteligencją prawdopodobnie utrzyma się przez wiele lat. - dodali.
Zobacz również: 5 najważniejszych trendów dla inwestora. BlackRock mówi w co inwestować
Giełdowa hossa potrwa nie tylko w USA?
Eksperci z JP Morgan są pozytywnie nastawieni nie tylko wobec amerykańskiej giełdy, ale ogółem wobec całego globalnego rynku akcji.
Spodziewamy dwucyfrowych wzrostów na rynkach rozwiniętych i wschodzących, wspieranych przez solidny wzrost zysków, niższe stopy procentowe i malejące przeszkody polityczne. - czytamy.
Niemniej, to Stany Zjednoczone pozostaną liderem wzrostu gospodarczego, uważają ekonomiści z JP Morgan.
USA pozostaną światowym motorem wzrostu, napędzanym przez odporną gospodarkę i supercykl oparty na sztucznej inteligencji, który powoduje rekordowe nakłady inwestycyjne i szybki wzrost zysków.
Cykl koniunkturalny w Stanach Zjednoczonych spowolnił po trzech latach wzrostu, ale nie oznacza to jego końca i recesji. Ostatnie osłabienie wynika głównie z oczekiwanego spadku PKB spowodowanego zamknięciem administracji rządowej.
Czytaj także: Akcje tego giganta podrożeją o 40%, mówi rekomendacja. To może być żyła złota
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję