Proces dezinflacji postępuje zarówno w USA, jak i strefie euro, ale to amerykańscy decydenci polityki pieniężnej są bliżej rozpoczęcia obniżek stóp niż decydenci Eurolandu. Tak przynajmniej sądzono do piątku. Eurodolar dotykał poziomu 1,10, ale w piątek zawrócił znów na 1,09. Niemniej, to i tak oznacza spory wzrost tygodniowy eurodolara.
Dane makro zostały zignorowane przez rynki, których do euro nie zniechęcały słabsze indeksy PMI dla usług i przemysłu, a do dolara z kolei nie zniechęcała słabsza od prognoz produkcja przemysłowa i indeks NY Empire State. Eurodolar poruszał się w takt posiedzeń Fed i EBC.
Zaczęło się od środy i pozostawienia stóp bez zmian przez FOMC. Jednak projekcje przyszłych stóp pokazują już duży potencjał do obniżek stóp. Podobnie zachęcająco działała na rynki konferencja J. Powella, który zaczął negować konieczność dalszych podwyżek stóp, chociaż oczywiście furtka do nich jest uchylona. Jednak gołębie akcenty pozwoliły rynkowi popuścić wodze fantazji i pojawiały się prognozy obniżek nawet o 150 pb. w 2024 r. Z kolei EBC zdecydowanie powiedział, że inflacja spadać będzie wolniej i jest jeszcze dużo ryzyk po jej stronie. Dyskusji o obniżkach stóp nie prowadzono. To umocniło euro do dolara o 1 figurę. W piątek jednak ten ruch jest oddawany. Widać, że Fed trochę się przestraszył optymizmu, bo prezes oddziału z Nowego Jorku J. Williams zanegował rozmowę o obniżkach stóp. Bilans tygodnia jednak pewnie i tak wypadnie na korzyść wspólnej waluty.
Złoty w relacji do euro tymczasem wykazywal się dużym spokojem. Testowane było wsparcie na 4,30, ale jednak jastrzębi EBC wzmocnił euro na tyle, że kurs
















































































Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję