Iran ma czas do końca lutego
W środę po południu na rynki zaczęły spływać doniesienia i spekulacje dotyczące mobilności amerykańskich wojsk - duży 'przerzut' na Bliski Wschód - co może sugerować już nie tylko potencjalne 'odstraszanie' Iranu, jak to się mogło do tej pory wydawać. Opcja dyplomatyczna może nie zdać egzaminu, a narracja amerykańskich dyplomatów zaczyna być umiejętnie przekierowywana tak, aby sprawić wrażenie, że to Iran mydli oczy i nie jest zainteresowany osiągnięciem porozumienia.
Według doniesień ze źródeł w Pentagonie siły USA mają być w pełni gotowe do operacji militarnej najpóźniej do połowy marca (choć teoretycznie i też wcześniej) i najpewniej będzie ona konsultowana, czy wręcz wspierana przez Izrael. Jednocześnie Iran ma czas do końca lutego na tzw. rozmowy ostatniej szansy, czyli przedstawienie mocnych konkretów idących w stronę odejścia od programu atomowego. Przełom miesiąca (luty/marzec) to możliwe spotkanie sekretarza stanu Marco Rubio z premierem Izreaela, gdzie mogą być 'dogrywane' szczegóły potencjalnej operacji.
Marzec będzie gorącym okresem w geopolityce!
Każde hasło 'wojna na Bliskim Wschodzie' jest możliwa, działa na inwestorów jak płachta na byka. Zwyczajowo ceny ropy rosną wcześniej, zanim do faktycznej operacji dojdzie (tak było w czerwcu ub.r.), co wpisuje się w schemat 'gramy na plotki, sprzedajemy fakty'. Hasło Iran to nie tylko lokalny konflikt, to jednocześnie mocny ruch na globalnej szachownicy, gdzie pola białe i czarne są przyporządkowane do USA i Chin.
Statystyki pokazują, że ponad 90 proc. eksportowanej z Iranu ropy idzie do Chin (z dużymi rabatami), zatem potencjalna dłuższa operacja wojskowa wymierzona na silne osłabienie reżimu w Teheranie może mieć swój ukryty cel, jakim jest pokazanie, kto jest rozgrywającym w globalnej dominacji energetycznej.
Można odnieść wrażenie, że Trump nie wybaczył Chinom ruchu z października ub.r., kiedy to zaskoczyły one i wręcz sparaliżowały kraje Zachodu decyzją o kontroli eksportu metali ziem rzadkich. Wydawało się, że prezydent USA będzie chciał grać 'miękko' przed kwietniowym spotkaniem z Xi Jinping'iem, ale może być dokładnie na odwrót i marzec będzie dość gorącym okresem w geopolityce.
Droższa ropa i surowce
Droższa ropa i surowce to oczywiście sygnały mogące 'utwardzić' linię FED odnośnie obniżek stóp procentowych w tym roku. Na razie rynek dalej gra scenariuszem czerwiec i wrzesień, jako terminów dla możliwego luzowania. Opublikowane wczoraj zapiski ze styczniowego posiedzenia potwierdziły to, co było wiadome - decydenci stają się ostrożni, a narracja zaczyna mocniej iść w stronę tego, że inflacja CPI może zejść w stronę celu przy 2,0 proc. do 2028 r.
Na to nakłada się jeszcze kwestia nominacji dla Kevina Warsha. FED uważa, że dopóki cały proces formalno-prawny nie zostanie zakończony, dopóty funkcję przewodniczącego powinien sprawować dalej Jerome Powell.
Sprawa rozbija się o potencjalne problemy z zatwierdzeniem kandydatury Warsha w Senacie po zapowiedzi blokowania tego procesu przez republikańskiego senatora Thoma Tillisa, który domaga się całkowitego wyjaśnienia i zamknięcia dochodzenia wobec Powella zainicjowanego przez Departament Sprawiedliwości. Tillis jest też wspierany przez część demokratów.
Niemniej na razie przesłuchania Warsha w senackich komisjach w marcu raczej nie będą zagrożone. Dla rynków zamieszanie wokół nominacji Warsha i potencjalne (choć raczej chyba nie aż tak prawdopodobne ryzyko, że Powell nie odejdzie z FED w połowie maja), może podbijać narrację odsunięcia w czasie oczekiwanych w II połowie roku obniżek stóp procentowych. I to tłumaczy, dlaczego był w środę wieczorem silniejszy.
Co dalej? Dzisiaj kolejna paczka danych z USA, ale mniej ważnych, niż te co nadejdą jutro (z potencjalnym wyrokiem Sądu Najwyższego USA ws. ceł). O godz. 14:30 dostaniemy dane o bilansie handlowym USA, cotygodniowym bezrobociu, wskaźniku Philly FED, a o godz. 16:00 dane wyprzedzające tzw. LEI od Conference Board. A co już za nami?
Dane z rynku pracy w Australii
W nocy poznaliśmy dane z rynku pracy w Australii - wypadły mieszanie, bo wprawdzie stopa bezrobocia spadła w styczniu do 4,1 proc., to jednak zatrudnienie wzrosło tylko o 17,8 tys. etatów. To nie przeszkodziło jednak w odbiciu AUD, który razem z NZD jest dzisiaj w gronie najsilniejszych walut - rynek dalej gra motywem podwyżki stóp przez RBA na wiosnę. Ciekawe dane napłynęły też z Japonii, gdzie zamówienia na maszyny skoczyły o 19,1 proc. m/m i 16,8 proc. r/r, co wskazuje na optymizm firm, co do wzrostu gospodarczego i może 'negować' ostatnie słabsze dane o PKB za IV kwartał. Mimo tego jen dzisiaj minimalnie traci.
EURUSD - zmiana układu
Czy dolar ma szanse być jedną z safe haven, czyli bezpiecznych przystani na trudne czasy?
Zobaczymy, równie dobrze można zacząć szukać argumentów do jego wyraźniejszej korekty w górę, biorąc pod uwagę duży 'fokus' rynków wokół narracji zakładającej jego dalszy spadek, jaka była do tej pory (ankiety BoFA wśród zarządzających funduszami, czy dane z CFTC dotyczące ogromnej pozycji netto na krótko w kontraktach na USD).

Wykres dzienny EURUSD
Technicznie wczorajsze naruszenie wsparcia przy 1,18 na EURUSD może tworzyć niebezpieczny precedens do rozegrania silniejszej korekty.
Ostatnia linia obrony dla byków na EURUSD to rejon dołków z początku lutego przy 1,1765-75.
Na ujęciu tygodniowym widać, że ich złamanie może stworzyć przestrzeń do zejścia poniżej 1,16, a nawet mocno niżej w kolejnych tygodniach.

Wykres tygodniowy EURUSD
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję