Reklama
Reklama
Reklama

Oto klucz do zwycięstwa z Iranem. Ku zdziwieniu to wcale nie Cieśnina Ormuz

Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem trwa już trzeci tydzień. Przez ten czas Cieśnina Ormuz była w mediach oraz przez samych prowadzących konflikt polityków odmieniana w zasadzie przez wszystkie przypadki. Można wręcz odnieść wrażenie, że jeśli uda się przejąć nad nią całkowitą kontrolę, to wojna się zakończy.

Oto klucz do zwycięstwa z Iranem. Ku zdziwieniu to wcale nie Cieśnina Ormuz. Co oznacza bombardowanie wyspy Chark? | Prognozy
Opracowanie FXMAG | SAUL LOEB/AFP/East News
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Spis treści

  1. Nie patrzcie tylko na Ormuz
    1. Bombardowanie wyspy Chark
      1. Dlaczego akurat wyspa Chark?
        1. Jak to wpłynie na cenę ropy?
          1. Na bombardowaniach się nie skończy?

            Nie patrzcie tylko na Ormuz

            A co jeśli powiem Wam, że to nie ona może okazać się kluczem do wygrania wojny? Że tym kluczem nie jest cieśnina, przez którą przepływa co trzecia baryłka ropy z całego świata transportowa drogą morską, a jest nim niewielka wysepka, której powierzchnia jest mniejsza niż warszawskie Bielany? To ona miałaby być tym odważnikiem, który przechyli szalę zwycięstwa w tej wojnie.

            I to nie jest medialny wymysł stworzony po to, by o wojnie mówić jeszcze więcej, nawet wtedy kiedy cieśnina Ormuz już wszystkim się znudzi. Republikański senator Linsdey Graham, który zdaniem The Economist ma duży posłuch u Donalda Trumpa, w jednym ze swoich wpisów w mediach społecznościowych pisał o niej w ten sposób:

             

            Ten, kto kontroluje wyspę Chark, kontroluje losy tej wojny.

             

            Owa wyspa jest zdaniem senatora i nie tylko, bo to powszechna opinia, klejnotem w koronie irańskiej gospodarki. Na początku weekendu została zbombardowana przez amerykańskie siły zbrojne. Jak podkreśla analityk rynków finansowych, Adam Kobeissi, to nie przypadek, że doszło do tego akurat 2 godziny po zamknięciu handlu na weekend.  

            Niewykluczone, że w przeciwnym wypadku obserwowalibyśmy kolejny drastyczny wyskok cen ropy.

            Reklama

            Dlaczego w takim razie Wyspa Chark jest taka ważna? Czemu jest kluczem do zwycięstwa w tej wojnie? No i co może się z nią wydarzyć w kolejnych dniach konfliktu? Jakie plany w związku z mają Amerykanie? Odpowiedzmy sobie na te pytania.

             

            Bombardowanie wyspy Chark

            Najpierw uporządkujmy sobie sprawę chronologicznie. W piątek 13 marca tuż przed północą Donald Trump opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformował o przeprowadzeniu nalotów na wyspę Chark. I to nie byle jakich nalotów:

             

            Przed chwilą, na mój rozkaz, Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych przeprowadziło jeden z najpotężniejszych nalotów bombowych w historii Bliskiego Wschodu i całkowicie zniszczyło każdy cel WOJSKOWY na klejnocie w koronie Iranu — wyspie Kharg.

             

            oto klucz do zwyciestwa z iranem ku zdziwieniu to wcale nie ciesnina ormuz co oznacza bombardowanie wyspy chark prognozy grafika numer 2oto klucz do zwyciestwa z iranem ku zdziwieniu to wcale nie ciesnina ormuz co oznacza bombardowanie wyspy chark prognozy grafika numer 2

             

            Reklama

            Prezydent USA w tym samym wpisie podkreślił też swoją łaskawość, zaznaczając, że „ze względów przyzwoitości zdecydował się nie niszczyć infrastruktury naftowej na tej wyspie”. Dodał jednak, że jeśli Iran dalej będzie komplikował handel ropą, to rozważy unicestwienie również tych obiektów.

             

            Dlaczego akurat wyspa Chark?

            Zwróćmy uwagę na kluczowy niuans tych nalotów. Prezydent USA drukowanym literami zaznaczył, że zaatakowano cele wojskowe, a nie infrastrukturę naftową. Malutki Chark, rozmiarem przypominający nasz nadmorski Hel, jest bowiem swoistym bankiem ropy całego irańskiego przemysłu naftowego.

            Tamtejszy port odpowiada za 90% eksportu irańskiego „czarnego złota”. Na wysepce znajdują się także magazyny surowca, które są w stanie pomieścić 30 milionów baryłek ropy. Wyspa jest też głównym węzłem najważniejszych irańskich rurociągów transportujących ropę. Wszystko to dobrze widać na tym satelitarnym zdjęciu opublikowanym przez Wall Street Journal.

             

            oto klucz do zwyciestwa z iranem ku zdziwieniu to wcale nie ciesnina ormuz co oznacza bombardowanie wyspy chark prognozy grafika numer 3oto klucz do zwyciestwa z iranem ku zdziwieniu to wcale nie ciesnina ormuz co oznacza bombardowanie wyspy chark prognozy grafika numer 3
            Źródło: Wall Street Journal

             

            Reklama

            Krótko mówiąc: to serce tamtejszego przemysłu naftowego. Cytowany na łamach Financial Times Richard Nephew, były zastępca specjalnego wysłannika USA ds. Iranu mówił wprost:

             

            „Bez niej gospodarka Iranu praktycznie przestaje funkcjonować”

             

            Irański reżim dosadnie ostrzegł, że atak na tamtejszą infrastrukturę naftową byłby przekroczeniem czerwonej linii. Mogłoby to doprowadzić do usunięcia z globalnego rynku nawet miliona baryłek ropy na dzień. Co więcej, zniszczenie tej infrastruktury mogłoby doprowadzić do katastrofy ekologicznej, bo cała ta ropa mogłaby rozlać się na Zatokę Perską.

            I czegoś takiego reżim nie mógłby pozostawić bez zemsty. Tamtejsze władze już zapowiedziały, że jeśli by do tego doszło, w odpowiedzi Iran zorganizowałby serię ataków na infrastrukturę naftową innych państw z Bliskiego Wschodu, które wspierają Stany Zjednoczone w wojnie. Według oficjalnego komunikatu owa infrastruktura miałaby zostać nie tyle zaatakowana, co obrócona w popiół.

            Zresztą przedsmak tego odwetu Iran już powoli serwuje. W poniedziałek doszło do ataku na strefę przemysłową w Fudżajrze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co doprowadziło do tymczasowego wstrzymania załadunku ropy. Miejsce wydaje się nieprzypadkowe. Zdaniem irańskiego ministra spraw zagranicznych ataki rakietowe na wyspę Chark miały być przeprowadzone właśnie z terenów należących do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

            Reklama

            Choć Iran stanowczo ostrzega przed zamiarem atakowania infrastruktury naftowej na wyspie Chark, sam przygotowuje się na taką ewentualność. Już przed startem konfliktu informowano o wzmożonej aktywności tankowców w okolicach wyspy, które miały zabierać większe ilości surowca niż zwykle. Mało tego, podobne zjawisko miało miejsce tuż po nalotach na cele militarne w piątek.

            Bloomberg powołując się na dane satelitarne agregowane przez portal Tankertrackers.com informował, że do terminala na wyspie Chark podpłynęły dwa tankowce, w tym jeden wyjątkowo duży, zdolny do przewiezienia aż 2 milionów baryłek „czarnego złota”.

             

            Jak to wpłynie na cenę ropy?

            Można jedynie wyobrazić sobie, jakie konsekwencje na rynku ropy pociągnęłaby za sobą taka eskalacja. Eksperci, nie tylko przytaczany na początku Kobeissi podkreślają, że piątkowe naloty zostały przeprowadzone w takim, a nie innym terminie, by nie doszło do kolejnych zawirowań na cenach ropy. Ale tego też nie do końca udało się uniknąć, co zauważono na łamach Wall Street Journal.

            Handel klasycznymi kontraktami terminowymi już nie działał, ale na kryptowalutowej platformie Hyperliquid jest on nieprzerwany. Jak zaznacza źródło, po ataku na wyspę cena za baryłkę na tej platformie skoczyła do 103 dolarów. A przecież zniszczono tylko cele wojskowe. Infrastruktura naftowa pozostała nietknięta.

            Trudno przewidywać, do jakich poziomów skoczyłaby cena za baryłkę, gdyby zaatakowano także terminal i magazyny ropy. W końcu doszłoby też do odwetu na inne takie miejsca w regionie, co mogłoby wyraźnie ograniczyć podaż surowca.

            Reklama

            Skalę tej odpowiedzi trudno oszacować, dlatego też nie sposób stwierdzić, o ile podrażałaby ropa. Ale to, że byłaby jeszcze droższa przy takim rozwoju zdarzeń, jest w zasadzie pewne. W poniedziałek, gdy handel otworzył się po weekendzie, cena ropy pierwotnie skoczyła, przebijając próg 100 dolarów za baryłkę.

             

            Na bombardowaniach się nie skończy?

            Jak widać, kwestia wyspy Chark jest szalenie delikatna. Można byłoby wręcz stwierdzić, że Donald Trump stąpa po bardzo cienkim lodzie, gdyby nie to, że temperatura w tamtych okolicach wynosi teraz ponad 20 stopni Celsjusza. Nawet po jego wypowiedziach widać, że jest to sprawa szalenie drażliwa. Niedługo przed tym, jak Donald Trump oficjalnie informował o przeprowadzonych nalotach na wyspę Chark, był o nie pytany w wywiadzie telefonicznym na antenie telewizji Fox. Prowadzący zwrócił uwagę, że prezydent USA już lata temu sugerował, że gdyby był u władzy, zrobiłby z nią porządek. Pytanie nazwał głupim i stwierdził, że w ogóle nie powinno być zadane.

            Reakcja Trumpa jest wymowna i nie można wykluczyć, że jego plany dotyczące wyspy Chark faktycznie są większe. Pojawiają się bowiem sugestie, że wyspa miałaby być nie tyle zniszczona w bombardowaniach, co mogłaby być przejęta przez amerykańskich żołnierzy. W jednym z ostatnich tekstów Wall Street Journal czytamy, że Trump ma być do tego zachęcany z kilku stron. Medialną presję miałaby wywierać telewizja FOX, a zwolennicy takiego obrotu zdarzeń mają być także w Senacie.

            Tu wspomniany jest wpis Lindseya Grahama, który przytaczałem na samym początku materiału. Źródło zaznacza, że polityk kończy go  słowami „Semper Fi”, czyli skróconym mottem amerykańskiej piechoty morskiej Marines. A tak się akurat składa, że dosłownie kilka godzin wcześniej pojawiły się informacje o tym, że dokładnie taka jednostka została przeniesiona z japońskich wód właśnie w okolice Bliskiego Wschodu.

            O ilu żołnierzach mowa? Tu w zależności od źródła informacje nieco się różnią. Może ich być od dwóch tysięcy dwustu do nawet pięciu tysięcy. Wall Street Journal podkreśla, że Marines są szkoleni właśnie do takich operacji desantowych. Na tę chwilę źródła nie podają jednak konkretnej przyczyny czy celu przeniesienia tych jednostek.

            Reklama

            Michał Fitz

            Michał Fitz

            Z wykształcenia geodeta, z pasji dziennikarz. W swoich tekstach stawia na profesjonalizm i przystępność


            komentarze

            Komentarze

            Sortuj według:  Najistotniejsze

            • Najnowsze
            • Najstarsze

            Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

            Reklama
            Reklama

            Najnowsze

            Polecane