Reklama
Reklama
Reklama

Nocne rozmowy Hołowni z PiS. "Tusk prędzej rozważyłby wcześniejsze wybory niż ustąpienie ze stanowiska"

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia pod osłoną nocy spotkał się z politykami Prawa i Sprawiedliwości, w tym także z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. Doktor Aleksandra Kusztal uważa, że to może oznaczać, że lider Polski 2050 szuka dla siebie politycznych opcji. W tle nowe wybory lub rząd techniczny, którego chcą politycy PiS-u.

Nocne rozmowy Hołowni z PiS. "Tusk prędzej rozważyłby wcześniejsze wybory niż ustąpienie ze stanowiska"
opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Marszałek Sejmu Szymon Hołownia spotkał się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, wicemarszałkiem Senatu Michałem Kamińskim i europosłem Adamem Bielanem. Co może oznaczać to spotkanie? 

 

dr Aleksandra Kusztal (politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach): To spotkanie wskazuje, że Szymon Hołownia bardzo intensywnie myśli o swojej politycznej przyszłości. Próbuje budować scenariusze, które zagwarantują mu obecność w tej polityce. Wynik wyborów prezydenckich i to co wydarzyło się wokół wyborów pomiędzy członkami koalicji, wskazuje na to, że partia Polska 2050 nie ma dalej racji bytu w polskiej polityce. W związku z tym, zarówno Szymon Hołownia, jak i inni członkowie tej partii, którzy zasiadają w parlamencie będą szukali dla siebie możliwości przedłużenia karier politycznych. Na to przede wszystkim wskazuje to spotkanie. 

Wiemy, że Szymon Hołownia rozważa różne scenariusze, które gwarantowałyby mu pozostanie na stanowisku marszałka Sejmu albo wejście do rządu, ale na własnych warunkach. Z jego wypowiedzi wynikało, że nie za bardzo miałby ochotę wejść do rządu kierowanego przez Donalda Tuska, nawet na stanowisko wicepremiera. 

Natomiast scenariusz, który zaproponowało Prawo i Sprawiedliwość, czyli stworzenie rządu technicznego być może w ocenie Szymona Hołowni stwarza taką możliwość, gdzie to on mógłby zostać premierem tego rządu. Uważam, że takie ambicje nie są mu obce. 

Myślę, że będziemy teraz obserwować w parlamencie proces próby wyciągania posłów Polski 2050 z głosowań koalicyjnych, ze współpracy koalicyjnej. Prawo i Sprawiedliwość może proponować tym posłom umieszczenie ich na swoich listach wyborczych, bo jak powiadam, po wyborach prezydenckich wszystko wskazuje na to, że partia nie ma racji bytu. A to nie wszystko. Nie ma też środków finansowych, nie ma poparcia, ani struktur regionalnych, więc to wszystko przekreśla udany start ugrupowania w wyborach parlamentarnych. 

Reklama

 

Czytaj też: Wcześniejsze wybory parlamentarne w Polsce? Ekspert: “Taki scenariusz jest możliwy”


 

Spotkanie w mieszkaniu Adama Bielana może oznaczać, że część koalicjantów, czyli Polska 2050 i PSL mogą rozważać odejście z rządu i utworzenie z PiS-em i Konfederacją rządu technicznego? 

 

Myślę, że taki scenariusz jest brany pod uwagę. Na pewno próba pozyskania posłów Polski 2050 będzie miała miejsce. Natomiast osobiście sądzę, że utworzenie takiego rządu technicznego będzie sprawą niesamowicie trudną. Przewidywałabym raczej takie rozwiązanie, w którym Donald Tusk widząc niemożność dalszej współpracy w ramach koalicji, nie zdecyduje się raczej na kierowanie rządem mniejszościowym i będzie dążył do wcześniejszych wyborów. Sądzę, że to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz. 

Reklama

Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja będą podejmowały próby stworzenia rządu technicznego, bo jest im to bardziej na rękę. Natychmiastowe czy szybkie wybory parlamentarne nie są dla nich w tej chwili najbardziej atrakcyjnym rozwiązaniem, bo obie partie są w pewien sposób wyczerpane po wyborach prezydenckich, więc wolałyby ten moment wcześniejszych wyborów odwlec w czasie. Stąd pomysł rządu technicznego. Moim zdaniem, jego utworzenie jest mało prawdopodobnym scenariuszem, bo jak powiadam Donald Tusk stając wobec takiej alternatywy będzie wolał dążyć do wcześniejszych wyborów. 

 

Czy można spodziewać się kolejnych rozmów między Szymonem Hołownią, a politykami PiS-u? 

 

Sądzę, że nie jest to wykluczone, tym bardziej, że bądźmy świadomi faktu, że nie było to pierwsze spotkanie Szymona Hołowni z politykami Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że nie była to też jego pierwsza rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim. Natomiast powody, dla których to akurat spotkanie zostało ujawnione opinii publicznej mogą być różne. Impuls do tego mógł wypłynąć od samego Szymona Hołowni, który przed rekonstrukcją rządu chciał wysłać Donaldowi Tuskowi sygnał “ja mam inne alternatywy, bez moich posłów koalicja nie istnieje”. Ta informacja mogła też wyjść ze strony PiS-u, żeby skłócić koalicjantów i pokazać, że mają realną propozycję dla Szymona Hołowni i jego parlamentarzystów. Mogło to wyjść także ze strony przeciwników Szymona Hołowni, członków koalicji rządzącej, którzy chcą pokazać, że jest on nielojalny i że jeżeli koalicja się rozpadnie, to stanie się to z jego powodu. 

Szymon Hołownia jest bardzo zdeterminowany, aby pozostać w polityce, więc będzie szukał dla siebie takiej gwarancji. Nie wyklucza dalszych prób współpracy, a także planowania porozumienia już na nową kadencję parlamentu z partnerami, którzy będą mieli mu coś do zaproponowania. 

Reklama

 

Jakich konsekwencji, w związku ze spotkaniem z politykami PiS-u może spodziewać się Szymon Hołownia? 

 

Myślę, że przede wszystkim Szymon Hołownia ponosi konsekwencje tego, że jest bardzo niedoświadczonym politykiem. Fakt odbywania takich spotkań, w przypadku których, w dzisiejszych czasach nigdy nie ma gwarancji, że wiedza o nich nie przedostanie się do opinii publicznej jest dużą nieostrożnością. Powiedziałabym, że Szymon Hołownia został tutaj złapany w pewną pułapkę. Z jednej strony swoich ambicji, a z drugiej strony tej rywalizacji, która toczy się między PiS-em a Koalicją Obywatelską.

Szymon Hołownia tym spotkaniem na pewno wywołał falę hejtu, ale ja uważam, że jest ona przesadna. Fakt, że takie spotkania się odbywają nie jest w polityce rzeczą nadzwyczajną. I jak sądzę, że nie było to pierwsze takie spotkanie. Natomiast moment jest szczególnie wrażliwy, bo wiemy, że jesteśmy tuż przed rekonstrukcją rządu i myślę, że taką najpoważniejszą konsekwencją dla Szymona Hołowni może być to, że zostanie on palcem wskazany, jako osoba odpowiedzialna za rozpad koalicji. Tym bardziej, że Trzecia Droga, oprócz prezentowania się, jako pewna alternatywa i nowy pomysł, wejście do parlamentu w dużym stopniu zawdzięcza też temu, że Donald Tusk i Koalicja Obywatelska przed wyborami w październiku 2023 roku bardzo mocno lobbowały na rzecz tego, żeby na nią głosować. Podkreślali, że Trzecia Droga musi wejść do parlamentu, bo jest niezbędnym ogniwem koalicji. 

Szymon Hołownia może zostać oskarżony o nielojalność i bezpośrednie przyczynienie się do rozpadu koalicji. To jest poważny zarzut w polityce. Taki partner, który zdradził koalicjanta jest kimś, kto zdradził, także dla swoich przyszłych współpracowników, czy współkoalicjantów. 

Reklama

W samej Polsce 2050 ocena liderowania Szymona Hołowni jest dość krytyczna. Członkowie partii uważają, że nie jest on graczem zespołowym, a myśli przede wszystkim o swojej karierze politycznej, że w dużym stopniu został odcięty od pozostałych członków partii. Między innymi przez panią minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która także ma ambicje poprawienia swojej pozycji w rządzie. Także w samej partii reputacja Szymona Hołowni jest już nadszarpnięta. Natomiast to, co może mu się przydarzyć najgorszego to to, że może stać się jednoosobową przyczyną rozpadu koalicji rządzącej. A przynajmniej na taką osobę będzie wskazywany, bo wiemy, że w tym gronie problemów jest znacznie więcej. 

 

To spotkanie i potencjalna możliwość rozpadu koalicji rządzącej może dać koalicjantom więcej kart przetargowych podczas rozmów o rekonstrukcji rządu? 

 

Problem polega na tym, że Szymon Hołownia nie bardzo wie, jak właściwie zdefiniować własne ambicje dotyczące swojej obecności w rządzie. Padły już z jego strony takie stwierdzenia, z których można wysnuć wniosek, że nie za bardzo ma ochotę wchodzić do tego rządu. Powiedzmy sobie szczerze, że rząd może nie dotrwać w tym kształcie do końca kadencji. Wiemy, że rząd jest krytykowany, wielu wyborców jest rozczarowanych, więc mówiąc wprost Szymon Hołownia może nie chcieć przystępować do firmy, która mówiąc kolokwialnie ma słabe notowania. Nie chce być kojarzony z tym rządem, więc propozycja wejścia w jego struktury nie jest dla niego atrakcyjna. Natomiast wiemy, że Polska 2050 chciałaby zwiększyć swój stan posiadania w rządzie. Uważa, że zwłaszcza w stosunku do Lewicy powinna otrzymać więcej miejsc. W tym także stanowisko wicepremiera. Sądzę jednak, że sam Szymon Hołownia tym stanowiskiem nie jest zainteresowany. Uważam, że to nie wzmocni pozycji Polski 2050 w negocjacjach okołorządowych, bo ten koalicjant będzie postrzegany jako chwiejny, nielojalny, problematyczny. W związku z czym uważam, że pozycji Polski 2050 i w ogóle Trzeciej Drogi w negocjacjach dotyczących rekonstrukcji rządu to nie poprawi. Tym bardziej, że rekonstrukcja będzie zmierzała w kierunku zmniejszenia liczby tek ministerialnych. Więc nie sądzę, żeby ta sytuacja ugrupowaniu Szymona Hołowni pomogła.

 

Reklama

Czy można spodziewać się, że koalicjanci będą chcieli zmiany premiera? Czy jest to w ogóle możliwe? 

 

Myślę, że taki pomysł, żeby dokonać zmiany na stanowisku premiera jest już obecny od dłuższego czasu. Osobiście uważam, że będzie bardzo trudno ten pomysł zrealizować, bowiem nie bardzo widzę osobę, która mogłaby na tym stanowisku Donalda Tuska zastąpić. 

Nie jestem zachwycona działaniami Donalda Tuska, jako premiera w dotychczasowym okresie funkcjonowania rządu. Uważam, że jest bardzo mało obecny, że reaguje zbyt wolno. Podejmuje działania dopiero w momencie, gdy jest naprawdę przyciśnięty do muru. Widać to choćby wokół kryzysu dotyczącego tych zagadnień migracyjnych. Jednak nie widzę osoby, która mogłaby go zastąpić. 

Prawdopodobnie Trzecia Droga widziałaby w tej roli Władysława Kosiniaka-Kamysza. Zresztą PiS mówiąc o rządzie technicznym również wskazuje na tę funkcję prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nie sądzę jednak aby wśród koalicjantów udało się uzyskać zgodę na zmianę na stanowisku premiera. Myślę, że też osobiste ambicje Donalda Tuska są tego rodzaju, że prędzej rozważyłby możliwość wcześniejszych wyborów niż ustąpienie ze stanowiska premiera. 

 

Reklama

W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że Donalda Tuska mógłby zastąpić Radosław Sikorski. Wcześniej, tuż po wyborach prezydenckich mówiono także o Rafale Trzaskowskim. To możliwe scenariusze? 

 

Wiemy o tym, że to, co łączy Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, to jest raczej tak zwana szorstka męska przyjaźń, którą znamy już z czasów Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera. Myślę, że byłaby to bardzo interesująca kandydatura. W ogóle uważam, że Radosław Sikorski był także bardzo interesującym kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Polski, który jak pamiętamy rywalizował o tę możliwość w prawyborach z Rafałem Trzaskowskim. Członkowie partii zdecydowali inaczej. 

Donald Tusk jest liderem, który nie cierpi wokół siebie osób o równie silnej, politycznej ambicji i równie silnej, politycznej biografii. Myślę, że będzie skłonny zrobić wiele, nawet kosztem partii, aby tej karty Radosława Sikorskiego na stół nie wpuścić.

 

Czytaj także: Rekonstrukcja rządu, a później dymisja premiera? Ekspert o możliwych scenariuszach

Reklama

 

Jeśli chodzi o Rafała Trzaskowskiego, to nie jest on posłem jak Radosław Sikorski. Po raz kolejny, w związku z tym, że nie były to jego pierwsze wybory prezydenckie, popełnia ten sam błąd. W momencie kiedy jest po wyborach i to 10-milionowe poparcie jest świeże on z tego nie korzysta. Obserwowaliśmy to już w przypadku poprzednich wyborów, gdy po przegranej z Andrzejem Dudą, mimo uzyskania ogromnego poparcia, mówiąc wprost - pojechał na wakacje, nie konsumując od razu tego kapitału. Wydaje mi się, że obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. Rafał Trzaskowski jest politykiem bardziej gabinetowym niż wiecowym. Na pewno nie jest to problem braku ambicji, ale pewnej politycznej charyzmy. Z pewnością jest wyczerpany tą kampanią, która była dla niego bardzo trudna. Myślę, że funkcja prezydenta Warszawy, która jest poważną, absorbującą i wyczerpującą będzie tą, na której Rafał Trzaskowski będzie chciał się teraz skupić. Nie spodziewam się tego, że układa on sobie scenariusz, w którym mógłby pokierować rządem, zwłaszcza teraz, w tak trudnych warunkach. 

 

Patrząc na to, co dzieje się wokół koalicji rządzącej w niespełna 2 lata po objęciu przez nią władzy można spodziewać się, że rząd upadnie przed końcem kadencji? 

 

Osobiście uważam, że może tak się zdarzyć, że ten rząd i ta koalicja nie dotrwają do końca kadencji. Sądzę, że Donald Tusk nie jest typem polityka, który zdecydowałby się na pokierowanie rządem mniejszościowym. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że będzie miał nieprzychylnego prezydenta, jako współpracownika w procesie legislacyjnym.

Reklama

Rzeczywiście, tego czasu od wyborów upłynęło niewiele, więc może się wydawać, że na oceny jest zbyt wcześnie. Jednak stopień rozczarowania działaniem tego rządu, nie spełnieniem postulatów i obietnic wyborczych, które były bardzo ważne dla wyborców powodują te słabe oceny. Osoby, które głosowały na przedstawicieli partii tworzących ten rząd są po prostu ogromnie rozczarowane. Jest to w pewnym stopniu niesprawiedliwe, bo punktem odniesienia jest tak zwane “100 konkretów”. Należy pamiętać o tym, że były przecież jeszcze inne obietnice wyborcze.

Nie jest też tak, że żadne postulaty nie zostały spełnione. Natomiast te hasła naczelne związane z dostępem do aborcji, związkami partnerskimi, kwotą wolną od podatku, są to zagadnienia, które wracają jak bumerang. Podobnie, jak sprawa rozliczeń wobec członków Prawa i Sprawiedliwości. A także opieszała reakcja rządu na kryzys wokół tematyki migracyjnej, to jest paliwo, które jeszcze bardziej podsyca niechęć do tego rządu. 

 

Zobacz również: PSL może przetrwać. Czarne chmury nad Polską 2050. Ekspert ocenia rozpad Trzeciej Drogi

 

Donald Tusk był do tej pory premierem mało obecnym. Komunikowanie się z wyborcami za pomocą platformy X jest słabe. Być może to się teraz zmieni, bo wiemy, że mamy nowego rzecznika rządu. 

Reklama

Jednak okoliczności wskazują na to, że możemy się spodziewać skrócenia kadencji tego rządu i nowych wyborów parlamentarnych. Pytanie, kiedy to nastąpi? Na pewno takim momentem będzie głosowanie nad ustawą budżetową, które z racji charakteru legislacyjnego stwarza możliwość do ewentualnego rozwiązania parlamentu i rozpisania wcześniejszych wyborów. 

 

Dziękuję za rozmowę.


Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane