Za powołaniem Friedriecha Merza na stanowisko kanclerza Niemiec opowiedziało się 310 posłów. Do wymaganej większości zabrakło tylko 6 głosów.
To o tyle zaskakujące, że koalicja rządząca, która nominowała Merza na to stanowisko w teorii posiada parlamentarną większość, dokładnie 328 mandatów. Oznacza to, że 18 posłów zagłosowało przeciw kandydatowi, którego wyznaczyła koalicja, której są częścią.
W efekcie posiedzenie Bundestagu zostało przerwane.
Jak informuje agencja Reuters, następne głosowanie może mieć miejsce jeszcze dziś. Według obowiązujących w Niemczech przepisów prawnych parlament ma 14 dni na wybranie kanclerza poprzez absolutną większość głosów.
Choć sprawa jest bardzo świeża, z niemieckich mediów już dochodzą głosy mówiące o tym, że taki scenariusz mógł znacząco osłabić pozycję polityczną Merza zarówno pośród posłów, jak i w oczach opinii publicznej.
To mało komfortowa sytuacja dla Friedricha Merza. Oznacza to, że wewnątrz koalicji nie ma zadowolenia z faktu, że ma on zostać kolejnym kanclerzem - mówił na antenie Polsat News korespondent stacji, Tomasz Lejman
Warto zaznaczyć, że mianowanie Merza na kanclerza było spodziewane do tego stopnia, że ten miał już w nowej roli zaplanowane dwie pierwsze podróże na środę. Planował odwiedzić najbliższych sąsiadów, czyli Francję oraz Polskę. Teraz te wizyty stanęły pod sporym znakiem zapytania.
Czytaj także: Koniec z rosyjskim gazem. Unia Europejska chce wstrzymać dostawy
Jak potoczyły się wybory do Bundestagu?
Zorganizowane pod koniec lutego tego roku wybory do niemieckiego parlamentu były przedterminowe, gdyż pod koniec 2024 roku rozpadła się poprzednia koalicja rządząca złożona z SPD, FDP i Zielonych. Kością niezgody była kwestia budżetu kraju, co doprowadziło do zdymisjonowania ministra finansów, członka FDP. W konsekwencji ugrupowanie to opuściło koalicję.
Lutowe wybory wygrała chadecka partia CDU/CSU, na której czele stał właśnie Friedrich Merz. Uzyskała 28,5% poparcia, co przełożyło się na 208 mandatów. Wraz z nią koalicję zdecydowała się zawiązać wcześniej rządząca SPD, która w tych wyborach uzyskała 120 mandatów. Łącznie nowe partie rządzące miały więc wspomniane wyżej 328 mandatów, które, jak szybko pokazał czas, wcale nie gwarantują podejmowania jednomyślnych decyzji.
Kim jest Friedrich Merz?
Merz z wykształcenia jest prawnikiem, a przy okazji zagorzałym zwolennikiem liberalnej gospodarki. Jako kanclerz za swoje priorytety stawiać miał właśnie wzmocnienie niemieckiej gospodarki oraz tamtejszej armii. Jeszcze przed zawiązaniem nowego Bundestagu postulował wyłączenie wydatków na obronność z ograniczeń budżetowych. Zaproponował także wdrożenie funduszu infrastrukturalnego wartego 500 mld EUR, który miał sfinansować nowe inwestycje.
Jednocześnie Merz chciał ograniczyć wydatki socjalne państwa. Dodatkowo zamierzał walczyć o zaostrzenie polityki migracyjnej. Proponował deportacje nielegalnych imigrantów i całkowity zakaz wjazdu dla nowych.
Koalicja, która miała być zarządzana przez Merza, miała też pewne plany wobec Polski. Planowano wzmocnić infrastrukturę komunikacyjną z naszym krajem. Co więcej, w umowie koalicyjnej wpisano też utworzenie pomnika ofiar niemieckiej agresji i okupacji w Polsce.
Czytaj także: Unia Europejska ogranicza obrót gotówką. Powyżej tej kwoty zapłacimy tylko przelewem
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję