Kamil Markiewicz (FXMAG): Tak dużej grupy osób źle oceniającej rządy Donalda Tuska jeszcze nie było. Krytyka wobec rządu nie słabnie, nawet po rekonstrukcji rządu. Tej fali nie da się już powstrzymać?
prof. zw. dr hab. Agnieszka Kasińska-Metryka (politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach): Myślę, że czynników, które mają wpływ na negatywną ocenę rządu jest dużo i są one rozłożone w czasie. Faktycznie widać, że to poparcie dla rządu Donalda Tuska znajduje się na krzywej opadającej. To, że to badanie zostało wykonane w czasie piku, gdy zainteresowanie rządem było duże, mogło o kilka punktów procentowych ograniczyć poparcie. Natomiast uważam, że problem jest systemowy w całych działaniach rządu. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, to jest to problem komunikacyjny.
Przed rekonstrukcją rządu Donald Tusk i jego ministrowie mówili o tym, że mają powody do tego, żeby się chwalić, ale niewystarczająco to robią, tak mam wrażenie, że jeszcze gorzej jest jeśli chodzi o zażegnywanie kryzysów. Mowa między innymi o sprawie z podziałem pieniędzy z KPO. Najpierw byliśmy świadkami braku odpowiedniego wyjaśnienia tej sytuacji, a następnie braku personalnych decyzji, nawet tak zasadniczych jak odwołanie pani minister (Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz odpowiedzialnej za realizację projektów z KPO - przyp. red.). To wszystko potęguje wrażenie, że rząd jest nieudolny.
Czytaj też: Trump chce rozmów z Nawrockim nie Tuskiem. Ekspert: “To dobry moment, aby panowie się dogadali”
Z drugiej strony, bardzo sprawnie działająca opozycja, która celnie wytyka błędy rządzących, powoduje tworzenie bardzo negatywnego obrazu koalicji rządzącej, ale przede wszystkim Donalda Tuska, który jest twarzą tego projektu. Myślimy rząd, widzimy Donalda Tuska.
Myślę, że właśnie stąd utrzymuje się ta krzywa spadkowa. Nie ma żadnych działań, które pozwalałyby temu rządowi na jakiś punkt odbicia. Okazuje się, że sama rekonstrukcja, to jednak zbyt mało.
Ponad połowa Polaków ocenia negatywnie rząd Donalda Tuska. To aż 54%. Czy to dane alarmujące?
Absolutnie jest to wskaźnik alarmujący, tym bardziej, że tu mamy do czynienia z respondentami, więc nie możemy powiedzieć, jakie oni mieli wyjściowo preferencje polityczne. Można założyć, że statystycznie w tej grupie negatywnie oceniających rząd i niezadowolonych z tego, co w polskiej polityce się dzieje, znajdują się także ci, którzy na ten rząd głosowali. To jest szczególnie niepokojące, ponieważ nie przekłada się to na jeden do jednego w ten sposób, jak wygląda polaryzacja 50% za i 50% przeciw, tylko oznacza to też utratę zaufania wśród własnego elektoratu.
Analizując wyniki badania OGB widzimy, że wciąż największą grupą popierającą rząd są sympatycy Koalicji Obywatelskiej (65%). Znacznie mniej jest ich wśród PSL-u (32%), Nowej Lewicy (28%) i Polski 2050 (24%). Patrząc na te wyniki, można wysnuć wniosek, że wyborcy tych trzech partii są najbardziej zawiedzeni tym, jak pracuje rząd.
Tak, ale należy zwrócić uwagę, że te ponad 60% to wynik niezły, ale też nie optymalny, jeśli mówimy o własnym zapleczu politycznym. To, że wyborcy PSL-u czy Polski 2050 i Lewica są krytyczni wobec tego, co się dzieje, to jest naturalne pokłosie konfliktu wewnątrz koalicji. Od momentu przegranych wyborów prezydenckich podziały wśród tych partii bardzo się wyostrzyły. Za tymi podziałami podąża elektorat, który pewnie na początku czuł się w jakiś sposób zjednoczony wizją wspólnego rządzenia, natomiast obecnie widać, że te partykularne interesy partyjne przekładają się też na niezadowolenie względem całego rządu.
Jak to może kształtować się w najbliższym czasie? Mamy wakacje, więc okres, w którym dotychczas ludzie chcieli odpocząć od wszystkiego, w szczególności od polityki. Może okazać się, że w kolejnym badaniu ta ocena rządu, po analizie tego, co się dzieje będzie jeszcze gorsza? Patrząc na tendencję, która utrzymuje się od dłuższego czasu.
Mamy czas urlopowy, ale uważam, że musimy do lamusa odłożyć stwierdzenie, że w wakacje w polityce mamy sezon ogórkowy. Polityka cały czas rezonuje, więc może tak być, że nastroje jeszcze się zmienią, bo może na nie wpływać chodziażby początek roku szkolnego i wydatki z tym związane, zapowiadany protest nauczycieli. Ogólnie to wszystko, co dzieje się w Ministerstwie Edukacji nie napawa optymizmem i tworzy wrażenie, że może być jeszcze gorzej.
W przestrzeni publicznej coraz odważniej pojawiają się głosy o możliwym wyjściu z koalicji rządzącej polityków Polski 2050 i próby utworzenia przez nich rządu wraz z PiS-em i Konfederacją. Z drugiej strony słychać, że zapobiec temu może już tylko dymisja premiera Donalda Tuska. To prawdopodobne scenariusze?
Te scenariusze w mojej ocenie na razie funkcjonują na zasadzie balonu próbnego. Wspomniał pan o partii Szymona Hołowni. Uważam, że może to nie być jedyny języczek uwagi. Kolejnym może być PSL, który jest ugrupowaniem słynącym z tej swojej obrotowości, musi zacząć rozważać różne scenariusze, jeśli chcą się przy władzy utrzymać. Wiadomo, że lista partii, z którymi można by tworzyć przyszłą koalicję jest krótka.
Podobnie, jak kwestia, która do tej pory wydawała się jedynie mrzonkami ekspertów napiera coraz bardziej rumieńców, czyli zmiany premiera. Może się okazać, że to jest jedyna szalupa ratunkowa, bo osoba premiera Donalda Tuska coraz bardziej kumuluje te negatywne emocje.
Nie ma punktów odbicia, które mógłby wykorzystać rząd do tego, aby mówić, że nie jest dobrze, ale prognozy wskazują na to, że będzie lepiej. Mam wrażenie, że już ta amunicja, która mogła być użyta, czyli nawet zmiany personalne przy rekonstrukcji rządu, została wykorzystana. Teraz trudno będzie o jakieś takie spektakularne i budzące zaufanie działania rządu.
Ta szala może być już tak przechylona, że zmierza już tylko w jednym kierunku, jeśli chodzi o rząd?
Faktycznie ta fala nabiera tempa. Pytaniem otwartym pozostaje, co może przynieść scenariusz dotyczący zmiany premiera i kto mógłby go zastąpić? Trudno obecnie przewidywać wprost, co może się wydarzyć, tym bardziej, że jak weźmiemy pod uwagę efekt polaryzacji, to widzimy, że on się utrzymuje. Nawet te ugrupowania, o których mówimy, że mogą być siłą przesądzającą, czyli chodzi mi między innymi o Konfederację, to one i tak z tego modelu bipolarnego nie wychodzą. Piłka jest w grze, ale jeżeli rząd nie zmieni przede wszystkim tej komunikacji, zarówno wewnątrz koalicyjnej, jak i na zewnątrz, to myślę, że te rokowania nie są dobre.
Kilka dni przed notowaniem sondażu, w którym respondenci ocenili pracę rządu, OGB podało także sondaż poparcia dla partii politycznych. Najwięcej zyskało w nim PiS (o 3,7%), ale liderem notowania była KO z poparciem wynoszącym 33,4% (PiS drugi, zanotował poparcie na poziomie 30,6%). Z badania wynikało także, że Nowa Lewica zdobyłaby niemal minimum, aby dostać się do Sejmu, a zabrakłoby w nim PSL-u i Polski 2050 (zarówno startując osobno, jak i w koalicji). Te badania mogą mieć znaczenie dla przyszłych ruchów koalicjantów?
Absolutnie jest to kwestia tego, po jakie zarządzanie kryzysowe te partie sięgną. A także na co się będą chciały zdecydować, aby ochronić swoją pozycję. Nie wykluczam żadnego, nawet takiego z punktu widzenia ideologii sojuszu między partiami, bo trzeba sobie uświadomić, że wiodącym motywem przy wszystkich decyzjach jest chęć utrzymania się przy władzy.
Natomiast jeśli chodzi o poparcie dla partii politycznych, o którym mówimy, to nawet gdy ta arytmetyka trochę inaczej wychodzi nam na kartce papieru, to nadal jest odbicie tego modelu dwuplemiennego. Rządzącym nie udało się nic, jeśli chodzi o wypracowanie jakiegoś konsensusu. Mam też wrażenie, że w sytuacji, kiedy tak bardzo Trzecia Droga, a właściwie to Polska 2050 straciła na znaczeniu otworzyło też pewną nową przestrzeń przed tym politycznym centrum. Myślę, że dla części wyborców to miejsce stanie się atrakcyjne. A do wyborów pewnie jakieś nowe partie będą chciały je zająć.
Zobacz również: Czy obietnice Karola Nawrockiego mają szansę na realizację? Ekspert: “Całe środowisko koalicyjne powinno zająć się tymi projektami ustaw”
Można spodziewać się, że jesień przyniesie wiele politycznych emocji? Punktem kulminacyjnym póki co wydaje się głosowanie nad ustawą budżetową. To może być punkt zwrotny, jeśli chodzi o scenę polityczną w Polsce?
Tak, oczywiście. Od początku było wiadomo, że to co istotnego wydarzy się w polskiej polityce nastąpi jesienią. Znaczący wpływ na to będzie miała także zmiana sił, która nastąpiła ze względu na wybór Karola Nawrockiego na prezydenta. To może mieć zasadnicze znaczenie, jeśli chodzi o pozycję prawicy w tej rozgrywce. Już do tej pory prawica była bardzo zdeterminowana. Jej przewaga, to jest przede wszystkim: motywacja, determinacja i taka duża subordynacja. Teraz przybyło jej mówiąc trochę technotraktycznie - narzędzie, które będzie chciała wykorzystać.
Dziękuję za rozmowę.



























































































Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
11 miesięcy temu
I bardzo dobrze. Zarówno zmiana premiera, jak i rządu powinna nastąpić jak najszybciej.