Po latach chudych dla akcji europejskich w końcu nastąpił lepszy czas. Do niedawna popularnością z racji dostarczanych stóp zwrotu cieszyły się głównie amerykańskie papiery. Coś jednak odmieniło się ostatnio. I wielu inwestorów stawia sobie pytanie, czy przewaga Starego Kontynentu jest jedynie tymczasowa i wkrótce wszystko powróci do „normy”, czy można jednak liczyć na coś więcej. W domyśle: na bardziej długotrwałą dominację europejskich akcji nad amerykańskimi.
Czym jest sekularny rynek byka lub niedźwiedzia?
Wielu inwestorów skupia się na pogoni za zyskami w krótkoterminowej perspektywie. Każdy ma oczywiście swoją definicję, co oznacza owa „krótkoterminowość”. Minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące – te wszystkie jednostki czasu zapewne wchodzą w rachubę w takim przypadku. Składają się one na większy obraz – ruchów w dłuższych interwałach, które są przeplatane na zmianę wahaniami cen aktywów w górę i w dół. Ten obraz jest liczony w latach. I to wielu.
Stąd mówi się o rynkach sekularnych – byka lub niedźwiedzia, gdy mimo korekt i to niejednokrotnie głębokich, trend dominujący jest niezagrożony. Przeciwstawia się je rynkom cyklicznym, na które główny wpływ mają warunki z otoczenia makro – poziom konsumpcji, tempo kreowania wzrostu gospodarczego. Rynki sekularne trwają niezależnie od spowolnienia dynamiki PKB i cyklu koniunkturalnego dominującego w sferze realnej.
Za przykład niech posłuży 2020 r. W I kwartale z powodu COVID-19 doszło do książkowej bessy w segmencie akcji, ucieczki kapitału do bezpiecznych przystani, zakłóceń podażowo-popytowych, które wpędziły wiele państw w recesję. Czy to zakończyło sekularny rynek byka? Nie. Kolejne lata z hossą na S&P 500 w latach 2023-2024 po 20%+ przeczą temu.
Pewne jest jedno. Pojęcie sekularnego rynku zakłada długoterminowość trendu, mierzonego w latach. A reszta, co dokładnie kryje się za tym, jest już bardzo dyskusyjna. W przypadku hossy czy bessy sprawa jest prosta – kiedyś umówiliśmy się w społeczności inwestorskiej, że każdy wzrost/spadek o 20% jest uznawany za rynek byka/niedźwiedzia. I tak to się przyjęło, dlatego nie ma mowy o pomyłce.
Tak łatwo już w przypadku trendu sekularnego nie ma. Istnieje wiele definicji. Do mnie przemawia najbardziej ta, która jest autorstwa trzeciego największego banku inwestycyjnego świata – Morgan Stanley. Ekonomiści instytucji uważają tyle: sekularny rynek byka to sytuacja, w której długoterminowa linia trendu jest nachylona w górę, akcje wykazują tendencję bardziej do wzrostu niż spadku, spadki są stosunkowo płytkie, a odbicia po spadkach są relatywnie szybkie czasowo.
Odwrotnością, czyli gdyby wszystko działo się na opak, jest sekularny rynek niedźwiedzia (długoterminowa linia trendu w dół, akcje bardziej spadają niż rosną, wzrosty są relatywnie płytkie, odbicia po spadkach są stosunkowo wolne czasowo).
Ile można zarobić i stracić na sekularnych trendach?
Analitycy ACR zbadali, jak wyglądały amerykańskie trendy sekularne akcji od 1920 r. Bazą dla wyliczeń stał się indeks S&P 500 w wersji dochodowej (zmiana ceny powiększona o dywidendę), ale nie taki, który na co dzień obserwujemy, czyli nominalny, lecz realny, a zatem skorygowany o inflację.
Wyszło im, że było 7 takich epizodów, na co składały się 4 rynki byka i 3 rynki niedźwiedzia. Uśredniając wnioski z analizy okazało się, że przeciętny sekularny rynek byka trwał prawie 17 lat, a niedźwiedzia ponad 12 lat. Przez 64% czasu S&P 500 znajdował się we wzrostowym trendzie sekularnym, zaś przez 36% czasu w spadkowym.
Najciekawszy wniosek płynął z porównania stóp zwrotu w tym okresie. Okazało się bowiem, że na sekularnym rynku byka średniorocznie (CAGR) inwestorzy zarabiali 14,8%, natomiast na sekularnym rynku niedźwiedzia tracili 3,7%.

Źródło: ACR
„Widzę sekularnego byka w Europie”
Tak najkrócej można podsumować najnowszą analizę brytyjskiej firmy inwestycyjnej Panmure. To wniosek, pod którym zapewne nie podpisałaby się w długiej perspektywie większość. Owszem, MSCI Europe IMI (skupia big, mid i smallcapy) od początku tego roku poszedł w górę o 14,0%. To dużo więcej niż analogiczny indeks MSCI USA IMI, ponieważ za oceanem mieliśmy 2,9% zniżkę. Różnica relatywna to prawie 17 pp, co jest rzadkością w ujęciu ostatnich trzech dekad.
Na potrzeby tej analizy przygotowałem poniższą infografikę. Znajdują się tam stopy zwrotu dolarowe dla obu indeksów i na szaro zaznaczona różnica pomiędzy USA a Europą. Europie raz na jakiś czas zdarzało się wykazywać większą siłę w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, ale były to nieliczne przypadki i co do zasady różnica zamykała się w kilku punktach procentowych co najwyżej. Jedyny raz w przyjętym interwale czasowym przez dłuższy okres niż tylko jeden rok Europa dominowała nad Ameryką przez 6 lat z rzędu w latach 2002-2007. Supremacja akcji z USA nad europejskimi w całokształcie, zwłaszcza ostatnich kilkunastu lat, nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji.

Źródło: opracowanie własne na podstawie MSCI
Zdaniem Panmure po kilkunastu latach słabych wyników, które dostarczały europejskie parkiety akcji, nadszedł czas sekularnej hossy na Starym Kontynencie. Może ona potrwać dekadę, a ostatnio doszło do wybicia się indeksu MSCI Europe z 17-letniego sekularnego rynku niedźwiedzia.
Gdy patrzę na oznaczenie tego wybicia pokazanego na poniższej infografice, to jedno jest dla mnie jasne. To, że chodziłem do innej szkoły analizy technicznej niż specjaliści z Londynu. Nie potrafiłbym wymalować takiej kreski, jak oni. Dla mnie sekularny rynek byka w Europie trwa od schyłku pierwszej dekady tego wieku. Pomińmy jednak to.

Źródło: Panmure.
Co będzie napędzać szarżę byka w Europie?
O wiele ciekawsza jest argumentacja, z jakich przyczyn sekularny byk będzie w opinii brytyjskiej spółki panował na giełdach europejskich przez dekadę. W opinii Panmure duże znaczenie będą mieć podwyższone wydatki fiskalne w Europie.
Gospodarka naszego zachodniego sąsiada – Niemiec, otrzyma takie bodźce fiskalne, jakich kraj nie widział. Fundusz infrastrukturalny w ciągu najbliższych 12 lat ma wydać 500 mld euro (12% niemieckiego PKB) na infrastrukturę, sieci energetyczne i budownictwo mieszkaniowe. Według ekspertów Panmure tylko to źródło zapewni wzrost realnego PKB Niemiec i Europy w nadchodzącej dziesięciolatce odpowiednio o ok. 1,0 pp i ok. 0,3 pp rocznie.
Z powodu niedostatecznego nasycenia wojsk krajów UE militarnymi środkami odstraszania Ursula von der Leyen zapowiedziała wdrożenie planu ReArm Europe. Miałby on zapewnić 150 mld euro pożyczek, a wydatki na zbrojenia nie byłyby wliczane do obowiązujących obecnie limitów deficytów.
Ponadto, Panmure spodziewa się, że państwa Wspólnoty zwiększą budżety obronne o 1,5% PKB, co oznaczałoby dodatkowe 800 mld euro. To dałoby kolejny impuls napędzający wzrost gospodarczy w perspektywie dekady o kolejne ok. 0,3 pp PKB na poziomie wspólnotowym.
OECD prognozuje, że w ciągu najbliższych 10 lat europejski PKB pójdzie w górę o 1,6% średniorocznie. Dodając jednak, te dwa wspomniane przed chwilą impulsy fiskalne, to okazałoby się, że dynamika na Starym Kontynencie stanie się porównywalna do przewidywań na dekadę naprzód dla Stanów Zjednoczonych (ok. 2,1% wzrost PKB).
Akcje z Europy dadzą lepsze stopy zwrotu niż amerykańskie
To wszystko szacunki odnoszące się do sfery makro. Z rosnących wydatków fiskalnych skorzystają naturalnie spółki. A naprężenia w relacjach transatlantyckich, jakie ujawniły się od objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa, nakazują przyjąć, że preferowanymi dostawcami usług i produktów będą firmy europejskie.
Panmure przewiduje, że zysk na akcję dla MSCI Europe w nadchodzącej dziesięciolatce wzrośnie średniorocznie w tempie 7%. Dla porównania dla korporacji z S&P 500 ma to być niespełna 6%.
Te dane wyjściowe uzyskano przy kilku założeniach. Przeciętne tempo inflacji w Europie i USA wyniesie 3%. Marże netto europejskich spółek powrócą do 15-letniej średniej (z pominięciem lat pandemicznych). Poziom skupów akcji z rynku nie zmieni się.
Splot tych wszystkich czynników miałby doprowadzić do tego, że w nadchodzącej dekadzie indeks akcji europejskich będzie zwyżkować średniorocznie w tempie ok. 10%, a amerykańskich o ok. 7% (obie dane w walutach lokalnych).

Źródło: Panmure.
Zobacz również: "Polska spółka w 3 lata zostanie światowym liderem? Członek zarządu specjalnie dla FXMAG"
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję