Reklama
Reklama
Reklama

Prezydent Polski nie chce dopuścić do wprowadzenia euro! Ekspert: “W tym aspekcie pan Nawrocki nie ma wiele do powiedzenia”

Nowy prezydent Polski Karol Nawrocki podczas expose, które wygłosił tuż po zaprzysiężeniu podkreślał, że będzie chciał mieć wpływ na rozwój gospodarczy naszego kraju. Zaznaczył między innymi, że nie pozwoli na wprowadzenie Polski do strefy euro. Piotr Kuczyński analityk Domu Inwestycyjnego Xelion uważa, że to były jedynie polityczne hasła, które nie będą miały pokrycia w rzeczywistości, bo na większość zapowiedzianych zmian prezydent w Polsce nie ma wpływu.

Prezydent Nawrocki będzie chciał zmieniać polską gospodarkę. Ekspert: “To się nie uda”
opracowanie FXMAG
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Kamil Markiewicz (FXMAG): Podczas expose prezydent Karol Nawrocki potwierdził to, o czym mówił podczas kampanii wyborczej, że nie zgodzi się na wprowadzenie euro w Polsce. Jest to w ogóle możliwe w obecnej sytuacji gospodarczej naszego kraju? 

 

Piotr Kuczyński (główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion): Nie ma planu na wprowadzenie w tej chwili euro w naszym kraju. Po drugie Polska nie spełnia wymogów, które umożliwiałyby wejście do ERM II, czyli tego węża przygotowującego do strefy euro. Po trzecie, żeby wejść do strefy euro trzeba by zmienić konstytucję. Do tego trzeba mieć 307 głosów. Tego nie ma w tej chwili ani obóz rządzący, ani prawdopodobnie nie będzie miało ugrupowanie, które wygra wybory w 2027 roku. 

Opowiadanie, że prezydent nie dopuści do wprowadzenia euro w Polsce dotyczy jego poglądów, a nie realnych możliwościach, że Polska mogłaby nawet w ciągu następnych 10 lat przyjąć euro. 

Póki co to, czy należy wejść do strefy euro czy też nie, to jest sprawa dyskusyjna. W tym aspekcie pan Nawrocki nie ma wiele do powiedzenia, bo po pierwsze, jak już wspominałem nie ma w ogóle takich planów. A po drugie, gdyby nawet udało się zdobyć 307 głosów i zmienić konstytucję i NBP nie jest jedynym bankiem, który umożliwia emisję polskiej waluty, to wtedy prezydent i tak nie ma nic do powiedzenia. Taki wniosek podpisuje szef banku centralnego i minister finansów, a nie prezydent. 

 

Reklama

Czytaj też: Karol Nawrocki storpeduje działania rządu? Ekspertka: “Ta współpraca będzie bardzo trudna”

 

Co musiałoby się wydarzyć, żeby wprowadzenie euro w Polsce było opłacalne?

 

Opłacalne byłoby to nawet już teraz. Mamy coraz większe zadłużenie. Niedługo przebijemy konstytucyjne 60% PKB i załóżmy, że będzie to tak rosło, jak w Grecji. W 1975 roku Grecy mieli 25% zadłużenie do PKB, a 25 lat później mieli już ponad 100%. Ten kraj uratowało to, że był on w strefie euro. Gdyby tak nie było, to nikt by ich nie ratował, a tak to Europejski Bank Centralny i wszystkie kraje strefy euro robiły wszystko, aby Grecji pomóc, żeby nie zrujnować strefy. To jest jednym z powodów, dla których wprowadzenie europejskiej waluty w Polsce miałoby duży sens.

Kolejny pozytywny czynnik poczułyby wszystkie te firmy, które działają w handlu zagranicznym, ponieważ wspólna waluta wyklucza ryzyko walutowe. 

Reklama

Również kredyty, w tym także hipoteczne byłyby tańsze, bo wystarczy spojrzeć na kredyty w strefie euro, aby się przekonać jak tam to wygląda, a jak u nas. 

Także argumentów za jest dużo. Oczywiście są też argumenty przeciw. Wśród nich między innymi to, że obecnie mamy własny kurs walutowy i własną politykę monetarną. W związku z tym, jeśli coś złego dzieje się na świecie, to możemy tym reagować, osłabiając złotego i obniżając stopy procentowe. Jakbyśmy mieli euro, to wszystko zależałoby od Europejskiego Banku Centralnego, a on niekoniecznie patrzyłby na Polski, a te dużo większych europejskich gospodarek. 

 

Karol Nawrocki podczas wieców wyborczych mówił także o tym, jak ważne jest pozostawienie w obrocie gotówki. Nie rezygnowanie jej na rzecz pieniądza cyfrowego. To dobry kierunek? 

 

To jest ten sam przypadek, co z zapowiedzią wprowadzenia Polski do strefy euro. Nikt nie chce się w naszym kraju się zamachnąć na gotówkę. 

Reklama

Na razie nikt nie myśli o cyfrowym złotym. Przestało się myśleć nawet o wprowadzeniu cyfrowego dolara, choć uważam, że byłby to dość ciekawy kierunek. 

Jest cyfrowy juan, który będzie niedługo dużym problemem dla Stanów Zjednoczonych, ale na razie nikt nie myśli o cyfryzacji złotego.

Rozumiem, że niektórzy się boją, że wprowadzenie cyfrowej waluty spowoduje jeszcze większą kontrolę naszych wydatków, niż ma to miejsce obecnie. To jest jednak wizja odległej przyszłości. Wówczas Karol Nawrocki na pewno nie będzie już prezydentem.

 

Prezydent Karol Nawrocki podczas wystąpienia w Sejmie mówił, że będzie realizował wszystko, co zawarł w Planie 21, który został ogłoszony podczas kampanii wyborczej w marcu. Jest tam wiele punktów dotyczących gospodarki. Prezydent nie ma w swoich kompetencjach narzędzi, które wprost pozwalałyby mu o tym decydować. Spełnienie tych obietnic jest w ogóle możliwe? 

 

Reklama

Prezydent nie może mieć na to wpływu. To są znowu jedynie opowieści. Wszystkie te pomysły gospodarcze, które w intencji miałyby zastępować rząd, w istocie będą trafiały do sejmowej zamrażarki i nie będą się z niej długo wynurzały. 

Można chcieć próbować zastąpić system gabinetowo-parlamentarny, który obowiązuje w Polsce, systemem prezydenckim takim, jak we Francji, ale to się nie uda. 

 

W jaki sposób prezydent może wpływać na stan finansów państwa nie mając większości w parlamencie? 

 

Nie ma takiego sposobu. Owszem prezydent wyznacza prezesa banku centralnego, więc za pewien czas Karol Nawrocki wymieni Adama Glapińskiego na kogoś bardziej ze swojej bajki. W razie jakiś problemów można zawsze postawić prezesa Narodowego Banku Polskiego pod Trybunałem Stanu. 

Reklama

Podsumowując prezydent nie ma w Polsce realnego wpływu na działanie rządu. Oczywiście może się odwdzięczać tym, że nie będzie podpisywał istotnych dla rządu, a tym samym dla obywateli ustaw. Nie wiem, czy przez wetowanie ustaw, czyli mówiąc kolokwialnie wkładanie kija w szprychy Karol Nawrocki dobrze na tym wyjdzie. Może być tak, że społeczeństwo dojdzie do wniosku, że on przeszkadza w rządzeniu, utrudnia życie ludziom, to może mu się to odbić czkawką przy wyborach przed drugą kadencją. 

 

Ten mechanizm może działać w dwie strony. Karol Nawrocki swoją aktywnością, korzystając z inicjatywy ustawodawczej może pokazywać słabość rządu i to, że nie podejmuje on ważnych tematów dla Polaków tylko ze względu na swoje polityczne korzyści.

 

Oczywiście może to tak wyglądać. Trudno sobie jednak wyobrazić sytuację, w której Donald Tusk i jego rząd będą przyjmować projekty prezydenta, który z założenia jest wrogi temu rządowi. Rząd nie będzie patrzył na skutki tych decyzji.

Próbą wzajemnej współpracy i tego, jaka będzie prezydentura Karola Nawrockiego będzie tak zwana “ustawa wiatrakowa”. Trudno się spodziewać rozstrzygnięcia. Możliwe, że prezydent zawetuje tę ustawę lub skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, podkreślając przy tym, że jeśli rząd chce zamrozić ceny prądu, to niech skieruje do niego ustawę dotyczącą tylko zamrożenia cen prądu, a on ją podpisze. Na pewne czeka nas ciekawa rozgrywka. Zobaczymy, co z niej wyjdzie.

Reklama

 

Wśród zapowiedzi Karola Nawrockiego jest także blokowanie wszystkich podwyżek podatków? Jaki może mieć to wpływ na budżet państwa?

 

To będzie szkodnictwo. Jak ludzie to odbiorą? Ludzie nie lubią podatków, a tym bardziej ich podnoszenia, więc pewnie będą przyklaskiwać prezydentowi, nie patrząc na to, że prowadzi to do dużych perturbacji i odbije się na przykład zwiększeniem zadłużenia, który może prowadzić do tego, z czym zmagała się Grecja.

Prezydent faktycznie może szkodzić i uniemożliwiać pozyskiwanie dodatkowych pieniędzy do budżetu państwa.

 

Reklama

Może to będzie sytuacja dobra dla Karola Nawrockiego. Jak wspomnieliśmy dług publiczny może przekroczyć wkrótce 60% PKB, co jest niezgodne z polską konstytucją. Do tego dochodzi ustawa budżetowa, której nieprzyjęcie może skutkować nowymi wyborami. Ktoś z koalicji rządzącej może powiedzieć dość i zagłosować przeciw?

 

Jeśli jest politycznym samobójcą to owszem. To, że w konstytucji jest zapisane, że dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB o niczym nie świadczy. Wiele rzeczy jest zapisanych w konstytucji, a rządy w wielu przypadkach robiły swoje w wielu przypadkach i co się stało? Nic. 

 

Dziękuję za rozmowę.


Zobacz również: Dług Polski przekroczy krytyczną granicę w 2026. “Obywatele będę czuli, że nie żyje im się lepiej”

Reklama

Kamil Markiewicz

Kamil Markiewicz

Z mediami związany od 20 lat. Zaczynał od relacjonowania lokalnych wydarzeń w regionalnych gazetach ukazujących się w województwie świętokrzyskim. Najdłużej, bo ponad dekadę pisał o sporcie na łamach dziennika Echo Dnia. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zajmował się nie tylko sportem. Przez ponad sześć lat współpracował z Telewizją Polską, gdzie zajmował się tematami społecznymi, gospodarczymi, politycznymi oraz sportowymi. Laureat nagrody "Talent Mediów 2022" przyznanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej za rzetelność i wszechstronne dziennikarstwo telewizyjne. Przez blisko pięć lat współprowadził audycję "Interwencja" na antenie Polskiego Radia Kielce. Pracę w magazynie FXMAG łączy z pracą w telewizji. Gospodarz programu publicystycznego "Uważam, że..." na antenie Lokalna TV. Oprócz pracy w mediach prowadzi także szkolenia z autoprezentacji.


komentarze

Komentarze

Sortuj według:  Najistotniejsze

  • Najnowsze
  • Najstarsze

Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję

Reklama
Reklama

Najnowsze

Polecane